Minimalizm

Miesiąc bez makijażu

13/10/2016

Kiedy pod koniec sierpnia pojechaliśmy na kilka dni nad morze nie miałam w planach wakacji od makijażu. Zwyczajowo spakowałam do torebki i tak już niewielką kosmetyczkę z kolorówką nie biorąc pod uwagę, by na czas spokojnego odpoczynku zrezygnować z malowania. A malowałam się zawsze przed wyjściem z domu: cienka warstwa kremu cc, trochę wodoodpornego tuszu, ewentualnie korektor i odrobina pudru. Niby niewiele, a jednak codzienny wieczorny demakijaż wyraźnie wskazywał na to, że trochę tej tapety było. Jak więc wyglądał mój miesiąc bez makijażu?

Malowałam się już jako czternastolatka, która pod warstwą nieumiejętnie położonego i źle dobranego podkładu starała się ukryć trądzik. Walczyłam z nim różnymi sposobami i wcale nie był taki najgorszy, jednak malutkie blizny na twarzy pozostały mi do dziś. Wtedy nie dopuszczałam do siebie myśli, by zrezygnować z podkładów i pudrów, by dać oddychać skórze dając jej możliwość regeneracji. Patrząc na warstwy makijażu współczesnych nastolatek, niewiele się w tej kwestii zmieniło.

Moja mama nie malowała się nigdy. Miała piękną cerę i długo mimo upływającego czasu nie miała zmarszczek. Myła twarz jedynie wodą, czasami nakładała krem Nivea. Dopiero niedawno – a dobiega już siedemdziesiątki – mama zaczęła się „pindrzyć” – jak to mawiała o mnie – przed wyjściem z domu. Mogę się tylko domyślać, skąd u niej ta zmiana, ale przyznaję, że lepiej wygląda bez makijażu.

Odkąd odkryłam minimalizm staram się upraszczać wszystkie obszary mojego życia. Moja kosmetyczka także przeszła niemałą metamorfozę – od całej półki pełnej przypadkowo dobranych kosmetyków do kilku podstawowych artefaktów: podkładu, tuszu, pudru, korektora, kredki do kresek. Z czasem przestałam już nawet robić kreski na powiekach, a ostatnio nawet nie chce mi się zakrywać krostek korektorem. No cóż, minimalizm to zbawienie dla lenia. Szczerze mówiąc nie znoszę wieczornego demakijażu, często wykonywałam go „po łebkach”, co pewnie było powodem kilku dodatkowych krostek na twarzy. I właśnie ta awersja do demakijażu natchnęła mnie do tego, by w czasie kilkudniowego urlopu zrobić sobie przerwę od malowania.

Z malowaniem jest trochę jak z ubieraniem się – mówimy, że robimy to dla siebie, a tak naprawdę robimy to dla kogoś. Boimy się swojej niedoskonałości, więc zakrywamy – z różnym skutkiem – prawdziwych siebie pod warstwami podkładu czy modnych ciuchów. Mój nadmorski „eksperyment” bezmakijażowy utwierdził mnie w przekonaniu, że to nie ma znaczenia, czy się pomaluję, czy nie – ludzie nie zauważą różnicy. Różnicę mogę poczuć tylko ja.

Po powrocie z urlopu stwierdziłam, że przedłużę eksperyment trochę na potrzeby bloga. We wrześniu makijaż zrobiłam tylko dwa razy – kiedy miałam odbyć konsultacje na uczelni. Jakoś nie umiałam się przemóc, by pokazać się studentom taka niedoskonała. Teraz się zastanawiam, czy w ogóle ktokolwiek zauważyłby, że nie mam na sobie makijażu. Poza tymi dwoma wyjątkami nie malowałam się wcale. Byłam szczęśliwa, że wieczór mogę zakończyć jedynie przemyciem twarzy płynem micelarnym albo zimną wodą, bez cudów, tarcia oczu płynem do tuszu wodoodpornego, domywania, przemywania, cudowania.

Nie mam doskonałej cery, wprost przeciwnie – walczę z przebarwieniami, zaczerwienieniami, grudkami. Nie jestem pewna, czy gdybym nie pracowała w domu, przedłużyłabym mój miesiąc bez makijażu, ale w obecnej sytuacji, kiedy moje wychodzenie „do ludzi” ogranicza się do wizyt w sklepie, na placu zabaw, prywatnych lekcji niemalowanie się jest moją najlepszą, świadomą decyzją. Kiedy mam zły dzień, lekko maluję rzęsy, żeby podkreślić niewyspane oczy, ale całkiem porzuciłam mój krem cc i puder. Nie potrzebuję tego. Bez makijażu mi łatwiej. Akceptuję moje niedoskonałości i wiem, że inni mają poważniejsze problemy na głowie niż przejmowanie się moimi krostkami na brodzie. Widzę też, że stan mojej skóry się polepszył – na pewno lepiej oddycha i szybciej się regeneruje bez tysiąca warstw tapety.

Ten miesiąc bez makijażu przypomniał mi, dlaczego minimalizm, prostota, nieskomplikowanie są takie pociągające. W moim przypadku spędzanie nawet tych kilku-kilkunastu minut na malowanie się, a potem zmywanie tych wszystkich kosmetyków, to była strata czasu. Kolejny raz uświadomiłam sobie, że ograniczenie czegoś niepotrzebnego daje większą wolność, swobodę, możliwość skupienia się na ważniejszych aspektach życia. Mój miesiąc bez makijażu trwa nadal, ale nie zamierzam całkowicie rezygnować z malowania. Na wyjątkowe okazje będzie jak znalazł.

Kasia bez makijażu

Przeczytaj także

  • Ślicznie wyglądasz bez makijażu! :) Nie musisz się malować wcale.

  • Gosia

    Kiedyś codziennie nakładałam podkład i puder.(plus tusz do rzęs i malowanie brwi,bo prawie wcale ich nie mam). Niestety mam ogromne brzydkie żyły pod oczami i czerwone poliki. Miałam gorszy czas i przez parę dni nie chciało mi się malować. Ludzie początkowo pytali czy jestem chora(pracuję w handlu), czy wszystko w porządku. Kiedy wróciłam do malowania ,usłyszałam wielokrotnie,że dobrze,żewróciłam do makijażu ,bo kiepsko wyglądałam :( Teraz maluję tylko rzęsy i brwi- nie mam siły ani ochoty walczyć z efektem ciasta po podkładzie,z rolowaniem makijażu,ze ścieraniem. ale wygoda! :)

    • Panna Mysza

      Pytania w pracy „czy jesteś chora?” w moim przypadku powodują właśnie, że nie jestem w stanie porzucić makijażu. Nie mam ochoty odpowiadać na te pytania, więc wolę się pomalować i mieć spokój :)

    • Małgorzata eS

      U mnie właśnie cienie pod oczami były powodem, dla którego zaczęłam się malować.

    • Tak, sprawdzanie w ciągu dnia, czy nie wyglądasz jak ciastko albo łuszczący się wiór, zawsze mnie wkurzało, więc rezygnacja z pełnego makijażu to duża ulga.

  • Elka

    Zazdroszczę osobą o ciemnej oprawie oczu :) U mnie brak mascary nie wchodzi w grę, a i kreskę na powiece lubię.

  • Agnieszka Kulawczyk

    Bardzo ładnie bez makijażu :)
    Jeśli chcę profesjonalnie wyglądać na spotkanie z Klientem mam umalowane oczy, wytuszowane rzęsy i lekko pomalowane brwi. Pokładu nie używam, korektora wcale.
    Na wielkie wyjścia mam zieloną bazę z Inglota i puder. Lubię te kosmetyki, ale nie chciałabym, aby codziennie zapychały moją skórę. Aha, maluję się bazą na mróz, chroni trochę cerę przed jego zgubnym wpływem.

  • Zawsze gdy patrzyłam na kosmetyki kolorowe moich koleżanek zastanawiałam się … a do czego tego wszystkiego używać ;) Maluję się prawie wcale – podkład, lekki puder i tusz do rzęs. Od czasu do czasu nałożę róż. Jedno co, to uwielbiam szminki, ale akurat ich można używać również bez specjalnego makijażu :)

  • Małgorzata eS

    Może nie powinnam tak publicznie o tym pisać, ale mój minimalistyczny dość makijaż wynika z… lenistwa ;) Zwyczajnie nie chce mi się siedzieć zbyt długo przy lustrze i koncentrować na precyzyjnych ruchach. Na moje szczęście mam dość ładną, gładką cerę (nigdy nie miałam trądziku, nawet w okresie dojrzewania), ale ze względu na bardzo widoczne cienie pod oczami (w tym bardzo widoczne żyły) i dość anemiczny odcień skóry nie potrafię zupełnie zrezygnować z makijażu, ale już podkład zamieniłam na krem BB, do makijażu oczu zazwyczaj używam jasnych, cielistych cieni lub ciemnobrązowego (tak naprawdę to mogłabym mieć tylko dwa, jasny i ciemny), bardzo rzadko robię kreski na powiekach, używam tylko niewodoodpornej mascary. Usta maluje kolorem ciut ciemniejszym lub ciut jaśniejszym od naturalnego – żadnej ekstrawagancji.
    Zauważyłam, że im delikatniejszy makijaż, tym więcej komplementów zbieram ;) Niestety bez makijażu zbieram pytania o mój stan zdrowia ;)

  • polecam bardzo 1:1 rzęsy – nie malujesz się, a wygląda się super :)

  • Ada

    Bardzo dobrze wyglądasz bez makijażu :) u mnie niestety zupełnie nie wchodzi to w grę – jasne rzęsy i brwi, acne tarda i pełno blizn i przebarwień. Maluję się nawet siedząc sama w domu, robiłam eksperyment bez makijażu, ale średnio mi to podchodzi. Zresztą całkiem lubię się malować, szczególną miłością darzę szminki i róże.

    • Nie umiem chodzić w szminkach, zawsze mam obawy, że mam kolor na zębach albo nierównomiernie się ściera. A przeglądać się w lusterku co chwilę nie uważam za zbyt komfortowe, ale to taka moja fobia ;)

      • Ja mam podobnie! Szminki są nie dla mnie, nawet bezbarwne błyszczyki. Choć lubię usta posmarować zwykłym kremem lub olejkiem.

  • Wyglądasz bardzo dobrze bez makijażu, ja tu nie widzę krostek czy przebarwień, może faktycznie to zdjęcie nie jest jakieś hiper maga ostre, ale i tak nie uważam, by stan Twojej skóry był zły:) Jeżeli jest się leniuchem i nie wykonuje dokładnego demakijażu wieczorem, lepiej się nie malować:p Więcej szkody niż pożytku.

  • Anna Ogrodnik

    U mnie jasna oprawa oczu,dlatego maluję rzęsy i bardzo lubię pomalowac usta. Dobrze się czuję z moim minimalistycznym makijażem. Pozdrawiam
    wszystkie Panie.Anna :-)

  • Ładnemu we wszystkim ładnie – w Twoim przypadku powinno brzmieć: Ładnej i bez makijażu ładnie :)
    Podziwiam! Odważna jesteś.
    Pamiętam raz komentarz mojej koleżanki na fb do swojego zdjęcia w pełnym, choć niewidocznym makijażu: „Ile się trzeba napracować, żeby wyglądać naturalnie.” No właśnie, trzeba?

    • Haha, no właśnie, oglądając tutoriale typu „make-up no makeup” dziwię się, ile trzeba poświęcić czasu, żeby wyglądać naturalnie. I zastanawiam się, czy to w ogóle jest potrzebne ;)

      • Ja robiłam ostatnio test w pracy, czy ktoś zauważy, że nie mam pudru (vel podkładu). Nikogo to nie obchodzi! Każdy patrzy w swój monitor. A jak już na mnie, to i tak w świetle biurowych lamp goła cera nie wygląda najgorzej. Zauważyłam, ze więcej daje dobry sen niż tapeta + pielęgnacja olejami, serio! Ale to chyba nie zaskoczenie…

    • Mówi się, że najlepszy makijaż to nie ten, który widać, tylko którego nie widać :) Wyglądasz świetnie, Kasia!

  • Ja przestałam się malować regularnie jakieś 6 lat temu, byłam w ciąży i ograniczałam wszelką chemię. Wtedy jeszcze nie było takiej dostępności i wyboru kosmetyków ekologicznych, jaką mamy teraz. Z czasem zauważyłam, że moja skóra ma się coraz lepiej i krem w zupełności wystarczy.
    Pamiętam, że po powrocie do pracy z macierzyńskiego koleżanki mi nie wierzyły, że się zupełnie nie maluję :)
    Na specjalne okazje zaopatrzyłam się w kolorówkę dr. hauschka, moim zdaniem jest genialna – mam podkład, puder, róż i jeden szary cień do powiek oraz błyszczyk. Mam ją i mam, końca nie widać!
    I chociaż są to bardzo lekkie i delikatne kosmetyki, kiedy już się umaluję naprawdę czuję, ze ‚coś’ mam na twarzy i mi to nawet nieco przeszkadza – ciekawe jak bym się teraz czuła w moim makijażu sprzed 7-miu lat – mega tynk!

    • Pięć lat temu przygotowując się do wyjścia do pracy wstawałam z półgodzinnym zapasem, żeby móc wykonać pełen makijaż do pracy. Podróż trwała ponad godzinę i potem zawsze musiałam wszystko poprawiać ;) No ale taka była moja „stylówa’ w tamtym czasie…

  • marta

    dla mnie makijaż to codzienność, ale tylko delikatny – podkład, tusz do rzęs (byle nie wodoodporny), róż tyle. Bardzo delikatne kreski zrobiłam sobie permanentnie ;-) staram się też robić hennę na rzęsy i brwi bo niestety mam bardzo jasne
    ps bardzo ładnie Ci bez makijażu, z makijażem też ;-)

  • Anna Zumi

    Ja nie maluję się praktycznie wcale odkąd zaszłam w ciążę i przestałam pracować. Nie przejmuję się krostkami, zaczerwienieniami czy workami pod oczami po nieprzespanej nocy. O wiele bardziej denerwował mnie demakijaż. Czasem, kiedy wychodzę coś załatwić to nakładam podkład i róż, ponieważ wyglądam stosunkowo młodo i bez makijażu nikt nie traktuje mnie poważnie. ;) Pomadek nie stosuję, gdyż mam pełne usta, których kolor jest wyraźny i źle wyglądają po nałożeniu pomadki. Jak tak o tym myślę to mam może o tyle łatwiej, że przy ciemnych włosach i ciemnej oprawie oczu człowiek wygląda „wyraźniej”. :) Przerażają mnie natomiast tendencje w makijażu, zwłaszcza wśród młodych dziewczyn, które obserwuję na ulicach.

  • Agnieszka

    A ja się zastanawiam jaki jest dokładnie cel tego Twojego eksperymentu. Jeśli masz problemy ze swoją cerą – to raczej przyjrzałabym się diecie a nie upatrywała problemu w kosmetykach. Jeśli chcesz zaoszczędzić czas? – podstawowy makijaż zajmuje około 2-3 minut – kiedyś przez kilka dni nastawiałam sobie stoper, żeby to sprawdzić. Zaoszczędzić pieniądze? – jeśli będzie to delikatny makijaż to wystarczą 3-4 kosmetyki. Demakijaż przy używaniu do malowania jedynie kilku kosmetyków też nie zajmuje więcej nic normalna wieczorna toaleta – ja przecieram oczy i twarz płynem micelarnym niezależnie od tego czy miałam makijaż czy nie. Pomiędzy nakładaniem kilogramów fluidów, pudrów i cieni a nie malowaniem się w ogóle, jest jeszcze opcja delikatnego podkreślenia oczu i ukrycia niedoskonałości.
    Według mnie jesteś bardzo ładną dziewczyną, w dodatku masz ciemną oprawę oczu, co powoduje, że nie jesteś ‚bez wyrazu’. Mimo wszystko nawet u Ciebie brak makijażu sprawia wrażenie takich jakby zaspanych oczu albo jakbyś była zmęczona. W każdym razie ja to tak odbieram. U mnie brak makijażu daje gorszy efekt, bo mam jasną oprawę oczu :(

    • Agnieszko, lubię badać „powrót do natury” ;) Problemów z cerą nie mam od dawna, jednak „musiałabym” zakrywac zaniedbania z przeszłości. Po tym miesięcznym eksperymencie argumenty o tym, że makijaż i demakijaż to tylko kilka minut już mnie nie przekonują, bo bardzo doceniam wygodę mojej decyzji. No ale wiadomo, że jest tylko moja, a każdy ma inne potrzeby i wizje. Nie przekonuję, że tylko bez makijażu można być prawdziwą minimalistką ;)

      • Екатерина Kasia

        Ten „powrót do natury” jest bardzo ciekawy :) Zawsze się nad tym zastanawiam, bo dawniej, dawniej nie było takiego dostępu do kosmetyków kolorowych i makijaż był rzadkim zjawiskiem wśród przeciętnych kobiet.

    • Pionierka

      Moim zdaniem Kasia wygląda na tym zdjęciu bardzo fajnie, naturalnie i świeżo.

  • Екатерина Kasia

    Najważniejsze, żeby czuć się po prostu dobrze na codzień. Sama często rano jestem tak zaspana, że mam ochotę wyjść bez grama makijażu, zawsze te myśli ile czasu mogłabym zaoszczędzić. :) Ale jednak z drugiej strony później przez cały dzień nie czuła bym się komfortowo, gdybym przypadkiem na swojej drodze spotkała jakieś lustro, albo zobaczyłabym swoje odbicie w szybie itp. Mimo, że z upływem czasu i tak maluję się mniej niż dawniej, to nawet obecny makijaż, który bardzo lubię, zabiera mi około 15 min. tak na spokojnie. Pewnie to kwestia mojej powolności, bo używam tylko kremu BB na niektóre partie, korektor pod oczy, tusz do rzęs i czasami bronzer lub róż. Podobnie jak niektóre czytelniczki bez makijażu wyglądam blado, w dodatku mam nierówny koloryt i naczynka. Czasem zdarza mi się wyjść z domu bez makijażu, ale najbardziej jednak lubię go mieć :) Ale doświadczenie jest bardzo ciekawe, myślę, że warto kiedyś spróbować całkiem bez i dać odpocząć skórze. Może spodoba się na dłuższą metę :)

    • Otóż to, chodzi o dobre samopoczucie. Machnięcie tuszem rzęs przed wyjściem z domu czy ukrycie cieni pod oczami po nieprzespanej nocy może zdziałać cuda :)

  • Manufaktura Zdjęć

    Brawo! Moja zmora to naczyńka i będące ich konsekwencja zaczerwienienia. Pomimo tego „odpuściłam” tapetowanie. W kosmetyczne mam dwie szminki – na dzień i na wieczór, tusz i odżywkę do rzęs. Do tego dwa kremy – na noc i na dzień, ten drugi z mocnymi filtrami. I to wszystko. A buzia zdecydowanie w lepszej kondycji.

  • Jakoś lepiej czuję się w makijażu – taka bardziej „zebrana”. Przyznam jednak, że gdy nigdzie nie wychodzę, daję odpocząć skórze i stosuję tylko zwykły krem nawilżający :)

  • Powiem szczerze, ze sama jestem na etapie eliminowania zbednych kosmetyków. Na razie zastępuje ciężkie podkłady czyms lżejszym, ale do pracy dalej chodzę wymalowana. Odpuszczam sobie kiedy pracuje w domu, jade do koleżanki czy spotykam sie z kims na mieście. Niestety, nie uda mi się zrezygnować z niego zupelnie, w pracy czuje się lepiej, pewniej kiedy mam makijaż. :)

    • A Tobie pasuje mocniejszy makijaż, szczególnie kojarzysz mi się z kolorem na ustach, to chyba przez miniaturkę :)

  • Pionierka

    Pracuję z ludźmi, a na co dzień używam praktycznie tylko odrobiny transparentnego pudru matującego na czoło i nos. Nie zauważyłam, żeby ktokolwiek źle na to zareagował. Czasem jak mnie najdzie to sobie zrobię sobie makijaż: krem bb, tusz do rzęs i trochę różu na policzki.

    • Myślę, że to wszystko siedzi u nas w głowie, do takiego wniosku doszłam po miesiącu eksperymentu. Wydaje nam się, że inni będą postrzegać nas w konkretny – negatywny lub pozytywny – sposób, jeśli makijaż nałożymy albo nie, a tak naprawdę to nie ma większego znaczenia. Jednak to tylko moje zdanie, wiadomo ;)

      • Pionierka

        Po prostu niektórzy lubią się łudzić, że cokolwiek znaczą dla świata i kogokolwiek interesuje, czy mają podkład czy nie ;)

  • Marta

    To moja pierwsza wizyta na tym blogu i zdecydowanie będę tutaj powracać :). Ostatnio też mocno ograniczam makijaż

    • Witam więc nową czytelniczkę! Zapraszam po więcej :)
      A jak się czujesz ograniczając makijaż? Co Cię do tego skłoniło?

      • Marta

        Spojrzałam jakiś czas temu w lustro i zdałam sobie sprawę, że coraz mniej przypominam siebie i zupełnie niepotrzebnie dążę, do jakiegoś narzuconego ideału z wykonturowaną twarzą i przyciemnionymi brwiami. Nie chcę już należeć do armii klonów. A po drugie, nie zgadzam się na taki świat, gdzie mój narzeczony może umyć twarz, przeczesać ręką włosy i być gotowym na wielkie wyjście, a ja codziennie rano powinnam nakładać kolejne warstwy baz, podkładów, pudrów, cieni, różów itd., bo taki przekaz płynie z mediów, gazet i z ust koleżanek.
        No i ten czas zmarnowany przed lustrem przy nakładaniu i zmywaniu makijażu.
        Z drugiej strony rozumiem, że makijaż może poprawiać nastrój, być jakimś rodzajem sztuki, może podkreślać urodę.
        Ja wolę przystopować, teraz używam kremu bb i tuszu do rzęs. I tak się czuję lepiej, chociaż komentarze otoczenia są raczej negatywne, np. pytania czy się nie wyspałam…

  • Minka

    Bardzo podziwiam ten eksperyment, ja bym się sama chyba nie odważyła, choć zdaję sibie sprawę, że na pwno jest to bardzo korzystne dla skóry. Ja mam inne pytanie, Czym tak normalnie się zmywasz na noc, bo chyba jakiegoś płynu używasz. Poszukuję czegoś, co mi nie zniszczy jeszcze bardziej, mojej suchej skóry. Będę wdzięczna za pomoc.

    • Wspominałam o tym w odkryciach października. Obecnie wieczorem przemywam twarz płynem micelarnym z Bio IQ. Jest bardzo przyjemny w użyciu, ale mam raczej tłustą cerę, więc nie wiem jak u Ciebie się sprawdzi.

    • Iwona

      Ja też robiłam taki eksperyment jakiś czas temu, w zeszłym roku i musiałam zmywać twarz idąc spać bo przecież była pełna kurzu i bakterii, więc jednak wzięłam dermokosmetyki żeby nie podrażnić twarzy. Możesz próbować z takich dostępnych cenowo oeparolu bo żele micelarne mają bardzo łagodne, a próbuj też naparami z ziół.

  • piękna! i tyle

  • Katarina Naima Bana-Lopez

    A ja mam prawie niewidoczne brwi, a jak je pomaluję, to wyglądam jak mocno przeterminowana
    panienka z rogu ulicy:-)

    • To fakt, inne ukształtowanie brwi potrafi zmienić wygląd całej twarzy. Postawienie na naturalność to bezbłędna opcja ;)