Minimalizm Oczyszczanie przestrzeni

Jak radzić sobie z pamiątkami? Minimalizm a wspomnienia

13/08/2016
Jak radzić sobie z pamiątkami

Ze starego mieszkania do nowego domu przytachaliśmy trzy pudła z napisem „Pamiątki”. Przez cztery lata leżały pod łóżkiem i od czasu do czasu w napadach pasji porządkowej zmniejszałam ich zawartość, ale tak naprawdę dopiero teraz, po trzech latach przygody z minimalizmem, porządnie podeszłam do sprawy redukując trzy pudła do jednego (a to i tak sukces!). Poradzenie sobie z gromadzonymi przez lata pamiątkami nie jest łatwe, przyznaję. Poza tym nie każdy ma potrzebę redukcji ich liczby, jednak w Waszych wiadomościach i komentarzach pytacie „Jak radzić sobie z pamiątkami?”. Własnie na to pytanie chciałabym odpowiedzieć w tym poście bazując na moim przykładzie przeglądu trzech sentymentalnych pudełek.

Jestem zwolenniczką przemyślanego – uważnego – minimalizmu i uciekam od radykalizmu w tej kwestii. Uważam, że nie każdy musi pozbywać się pamiątek czy kolekcji, bo tylko tak osiągnie się prawdziwy minimalizm (bo co to takiego właściwie jest?). Wyznaję natomiast zasadę, że jeśli nadmiar zaczyna przytłaczać, wpływać na relacje czy dotykać innych ludzi, to warto coś z tym zrobić, stąd mój poradnik odnośnie radzenia sobie z sentymentalnymi przedmiotami. Już kiedyś poruszałam ten temat (przeczytaj TUTAJ i TUTAJ), jednak jak przysłowiowy szewc chodzący bez butów mam swoje słabostki także w kwestii zgromadzonych sentymentalnych pamiątek. Wyciągając wnioski z mojego procesu dojrzewania do pozbywania się tego, co miało przypominać wyjątkowe chwile, chciałabym podpowiedzieć Wam, jak podejść do tego bardzo wrażliwego tematu porządkowania sentymentalnych rzeczy.

Przygotuj się

Niektórzy uważają, że jedyną metodą radzenia sobie ze zgromadzonymi pamiątkami, jest po prostu… wyrzucenie ich wszystkich. Po prostu, bierzesz pudełko (w moim przypadku trzy), wysypujesz jego zawartość do śmietnika (najlepiej wcale nie patrząc) i już! Gotowe! Nie ma pamiątek, nie ma problemu. Zaczynasz żyć teraźniejszością, nie zbiera się kurz, masz więcej miejsca na strychu. OK, coś w tym jest, jednak z własnego doświadczenia wiem, że tego typu brutalne odcięcie od rzeczy to bardzo emocjonalna sprawa i zamiast przynieść radość, jest okropną dawką stresu, wątpliwości, smutku.

Moja rada: podchodź do porządków w pamiątkach stopniowo. Jednego dnia wyrzuć bilet z madryckiego metra, którym jeździłeś kilkakrotnie podczas pierwszej wizyty w tym mieście. Kolejnego dnia – za tydzień, dwa – pozbądź się dziesięciu muszelek znad morza, już nawet nie pamiętając, z której plaży pochodziły, a nawet co to był za wyjazd. Za jakiś czas oddaj na makulaturę mapy, przewodniki, ulotki, gazety, które nazbierałeś w czasie krótkiego wyjazdu gdzieś tam pięć lat temu. (Mapy i przewodniki prawdopodobnie są już mało aktualne.)

Moje trzy pudełka początkowo były czterema: w zeszłym roku wyrzuciłam już sporo bzdurek, które nie przypominały mi już niczego. Tym razem zdecydowałam się pożegnać z mapami Pragi, Madrytu czy Paryża, wyrzuciłam też kamyczek w kształcie serca od byłego chłopaka, jakieś bilety, ulotki, karty pokładowe. Dojrzałam do tego, że przede wszystkim nie mam już do nich sentymentu, a po drugie – niewiele mi już przypominają. Stąd porada numer dwa:

Zatrzymaj tylko to, co rzeczywiście przypomina

Słowo „pamiątki” wskazuje na to, że dana rzecz ma o czymś nam przypominać. Muszelki – wyjazd nad morze, bilet do metra – wyjazd do wielkiego miasta, serwetki z baru – wypitą kawę w fajnym miejscu.

Moja rada: Jeśli przeglądając pudełka z pamiątkami nie możesz sobie przypomnieć, kiedy zebrałeś daną rzecz, ani co tak właściwie przypomina – pozbądź się tego. Nie budząc żadnych wspomnień pamiątka traci swoje przeznaczenie, nie ma sensu jej trzymać. W moich trzech pudłach znalazłam jakieś ulotki, smycze, kieszonkowe mapki. Zupełnie nie kojarzyłam, gdzie je dorwałam i właściwie dlaczego je zatrzymałam. Pozbyłam się ich bez sentymentu.

Zatrzymaj tylko to, co wzbudza pozytywne emocje

Gdzieś w czeluściach pamiątek znalazłam kilka przedmiotów, które znalazły się tam początkowo dlatego, że przeżyłam z kimś miłe chwile. Z perspektywy czasu moje nastawienie do tamtych momentów uległo zmianie, te wspomnienia już tak nie cieszą.

Moja rada: zatrzymaj tylko te pamiątki, które wzbudzają twój uśmiech. Nie chcę rozpamiętywać przeszłości, bo mam ochotę żyć tym, co jest teraz z nastawieniem na dobre jutro, więc nie mogę sobie pozwolić, by wisiała nade mną niezbyt pozytywna przeszłość. Niewzbudzające radości pamiątki mają miejsce na śmietniku.

Pozostaw po jednym egzemplarzu

Mam ok. 20 różnych przedmiotów (nie licząc morza nigdy niewywołanych zdjęć), które przypominają mi o moim rocznym pobycie na studiach w Hiszpanii. A właściwie miałam te 20 rzeczy, zredukowałam ich liczbę do bardziej racjonalnej jednocyfrowej. Tak naprawdę wspomnienia są w naszej głowie, nie istnieją w przedmiotach. Te pamiątki mają za zadanie pobudzić nasze wspomnienia, a nie je zastąpić, dlatego bardziej praktyczne jest zatrzymać coś szczególnego, co sprawi, że wrócimy myślami do tamtych czasów, zamiast posiadania wielu szczególnych rzeczy, które skupią tylko na sobie uwagę. O co chodzi? „O, to karta do biblioteki miejskiej, a to bilet do muzeum, ojej, a to mapa, tu jeszcze pocztówki… fajne czasy” versus „O, to bilet do muzeum, które mijałam codziennie w drodze na zajęcia. W dzień wystawy strasznie lało, ale byłam zachwycona wyrobami ze szkła. Po mojej wizycie w tym miejscu droga na zajęcia była o wiele przyjemniejsza”. Widzicie różnicę?

Moja rada: zatrzymaj po jednej, dwóch szczególnych pamiątkach, które opowiadają historię, które mają zaklęty w sobie łańcuch dobrych wydarzeń, które zamiast swej fizycznej dosłowności zafundują ci podróż nie tylko w przeszłość, ale też w głąb siebie.

Spoglądając na przeszłość nie myśl o przyszłości

Kiedy w jednym ze wspomnianych pudeł znalazłam całą teczkę z plakatami Spice Girls od razu wiedziałam, dlaczego kiedyś je zatrzymałam. „Kiedyś będą sporo warte”. Jak tylko to pomyślałam, zdałam sobie sprawę, gdzie jest miejsce teczki – na pewno nie w pudle z napisem „Pamiątki”. „Kiedyś będę bogaty”, „kiedyś nauczę się chińskiego”, „kiedyś to będzie wiele warte”. Nawet jeśli rzeczywiście tak będzie, jaką masz gwarancję, że dożyjesz tego „kiedyś”? A może to „kiedyś” nigdy nie nadejdzie? To że zdjęcia Beatlesów osiągają teraz spore ceny, nikt nie zagwarantuje, że będzie tak samo z wizerunkami Spajsetek. Poza tym, czy nie lepiej zrobić TERAZ miejsce w życiu, zamiast liczyć na coś, co będzie KIEDYŚ?

Moja rada: nie zostawiaj rzeczy tylko dlatego, że kiedyś, być może, kto wie. Zostaw to, co TERAZ daje radość TOBIE, nie innym, nieznajomym, tym, którzy jeszcze się nie urodzili.

Przyznam się jednak, że sama sobie zrobiłam wyjątek (do czego przecież też macie prawo!): nigdy nie pozbędę się moich dzienników, które pisałam w czasach nastoletnich przez ponad 12 lat. Jest to grupa pamiątek, które podchodzą pod kiedyś (kiedyś będą je czytały moje dzieci!), ale jednocześnie znajdują się w kategorii rzeczy dających radość. Lubię od czasu do czasu zajrzeć do tej mojej naiwnej pisaniny, pośmiać się z dziecięcych problemów, czy odkryć jakieś zapomniane wydarzenie (a jest tam tego mnóstwo!). I właśnie te pamiętniki zajmują to jedno pudło, które powstało z trzech. Resztę pojedynczych pamiątek uporządkowałam, stąd kolejna porada.

Uporządkuj pamiątki w logicznych kategoriach

Staram się na bieżąco katalogować wybrane pamiątki, by móc w łatwy sposób do nich dotrzeć i połączyć wydarzenia w jedną spójną historię. Najlepiej u mnie sprawdza się grupowanie w małych kopertach, jedna na każdy rok. Podobnie staram się kategoryzować zdjęcia – folder ze zdjęciami na dysku ma roczne i miesięczne podfoldery, w których  umieszczam zdjęcia z konkretnego miesiąca odpowiedniego roku. Jest to spore ułatwienie w momencie, kiedy na jakimś nośniku znajdzie się zapomniane zdjęcie nie muszę kombinować, gdzie je przenieść, po prostu kieruję się datą wykonania zdjęcia (a nie jego modyfikacji) i umieszczam je w odpowiednim folderze. Przy okazji często okazuje się, że fotki na dysku się dublują…

Moja rada: logiczne uporządkowanie pamiątek pomaga nie tylko utrzymać w nich porządek, ale przede wszystkim ułatwia powrót do przyjemnych chwil z przeszłości.

Przeglądaj pamiątki albo się ich pozbądź

Ostatnia, chyba najważniejsza porada: jeśli zdecydujesz się zostawić coś sentymentalnego, daj temu życie. Przeglądaj swoje pamiątkowe pudełka, wspominaj, raduj się. Jeśli nie masz na to czasu, ochoty, to właściwie dlaczego to trzymasz? Pamiątki mają przy-po-mi-nać, a na pewno nie będą tego robić leżąc w ciasnym pudle wypełnionym po brzegi. Warto co jakiś czas usiąść na kanapie z kubkiem pysznej herbaty w ręce i powspominać sobie dawne czasy. To wcale nie zaprzecza idei życia tu i teraz, naprawdę.

***

A jak jest u Was? Zatrzymujecie pamiątki czy należycie do osób, które uważają je za zbędne? Macie jakieś podpowiedzi jak sobie radzić z nadmiarem pamiątek? A może jesteście przeciwnikami walki z takimi przedmiotami? Proszę, podzielcie się tym wszystkim w komentarzach.

Przeczytaj także

  • Ja część pamiątek mam zostawione w domu rodzinnym, ale to prawda, że na pewno nadejdzie taki moment, kiedy będę musiała się z nimi rozprawić. Podobnie jak Ty, nie wyrzucę pamiętników :D są teraz bardzo zabawne i wzruszające.
    Niemniej jednak dziękuję Ci za ten wpis, muszę się w końcu pozbyć tych biletów i mapek, i nareszcie wywołać zdjęcia!
    Tak czy inaczej, mimo tego, że bardzo ograniczam przedmioty i minimalizm wychodzi mi dość naturalnie, to jestem bardzo sentymentalna i lubię to połączenie :)

    • Też jakoś mnie nie pociąga wyzuty z sentymentalności minimalizm. Pewnie przyjdzie taki moment, że wyrzucę to, co tym razem zostawiłam, ale na dzień dzisiejszy niech tak zostanie :)

  • Justyna

    Zawsze robiłam tak jak piszesz. Na bieżąco pozbywam się pamiątek ,które straciły swą moc, ale są takie które zatrzymam bo wiem ,że nie przestaną być dla mnie ważne. Szczególnie pamiątki odziedziczone po prababci, babci, dziadku. Część z tych rzeczy jest praktyczna i używana przeze mnie np. serwis do kawy, szkatułka na biżuterię, złoty pierścionek, stary barometr z termometrem, druty do dziergania. Choć są też niepraktyczne przedmioty jak porcelanowa salamandra, która bardzo kojarzy mi się z dziadkiem i chociaż jest tylko nieprzydatną ozdobą to nie mam zamiaru się jej pozbyć.

    • Użyteczne pamiątki są najlepsze, bo nie dość, że przypominają o kimś / czymś ważnym, to jeszcze są doceniane na co dzień. Świetna sprawa!

  • ja stosuję metodę pierwszą – wyrzucam wszystko. zostało nam w domu kilka drobiazgów męża i jeden album który kiedyś zrobiłam w stylu zdjęcia, bilety etc. i tyle. nie potrzebuję zagracaczy, chociaż wiem, ze dla większości osób to zbyt radykalne podejście :)

    • Podziwiam, aczkolwiek sama pewnie bym się na to nie zdobyła :) Domyślam się jednak, że jest to bardzo wyzwalające.

  • Z pamiątkami jakoś sobie radzę, gorzej ze zdjęciami na dysku. Bo te papierowe zdjęcia trzymam w pudle i kopertach z opisem, pogrupowane tematycznie. W albumach zajmowały zbyt dużo miejsca.:-)

    • Też jakiś czas temu przeniosłam zdjęcia z albumów do kopert, gorzej się je przegląda, ale zajmują mniej miejsca. Poza tym łatwiej coś znaleźć jeśli jest opisane. Inna rzecz to zdjęcia cyfrowe, ostatnio się wzięłam za porządki na dysku… Masakra! Może udało mi się odgracić przestrzeń, za to dyski mam zagracone na amen ;)

      • Najgorsze jest to że do wszystkich zdjęć czuję ogromny sentyment. Że do zdjęć z podróży to zrozumiałe, ale ze zdjęciami typu: chmurka, kwiatek, widoczek itp. też ciężko mi się rozstać. :-)

        • Haha, Basiu, no proszę. To już chyba wyższy stopień przywiązania :)

        • Mam to samo.. każda chmurka, muchomorek.. one są takie piękne :)

  • Lena

    Generalnie nie zbieram pamiątek – przedmiotów, są to raczej zdjęcia (wywołane), mapki danego miejsca czy papierowe drobiazgi zabrane na pamiątkę z hotelu. Wszystko to pakuję do albumów na zdjęcia i odkładam na półkę.

    • Mapki i inne papierowe drobiazgi to też przedmioty. Też miałam na myśli tego typu pamiątki w tym tekście.

      • Lena

        Ja wybieram jakiś jeden element z danego miejsca, np. zawieszkę na drzwi z nazwą hotelu (Budapeszt), z Wiednia mapkę, a z Pragi pocztówkę. Jeżdżąc po Polsce, nic nie zbieram, robię tylko zdjęcia. Wszystkie rzeczy muszą być tak małe, żeby się zmieścić w koszulce na zdjęcie. Pisząc pamiątki – przedmioty, miałam na myśli coś, co trzeba by umieszczać w jakimś pudełku, typu muszelki ;) I robię bardzo dużo zdjęć, które później wywołuję (oczywiście nie wszystkie) i leżą posegregowane w albumach.
        Więcej grzechów nie pamiętam.

        • Oj ilu muszelek pozbyłam się przy okazji przeprowadzki… Ale trochę za nimi tęsknię ;)
          Zazdroszczę Ci tego, że na bieżąco segregujesz zdjęcia – mi tego brakuje i potem giniemy w chaosie. A wiesz, nawet mam podobne pamiątki z tych samych miejsc – z Pragi pocztówkę Alfonsa Muchy, mapka z Wiednia, tylko z Budapesztu nie mam zawieszki hotelowej, bo nocowałam u koleżanki ;) Dzięki za zaserwowanie mi mini-podróży w czasie, tak sobie trochę powspominałam tamte wyprawy.

  • Gosia

    Ja mam problem ze zdjęciami z poprzedniego związku.6 lat,cała moja młodość,mnóstwo wycieczek,spotkań. Czas już minął,ale szkoda mi wyrzucić te zdjęcia. Chwilowo zostawiłam tylko te,na których jestem sama,bez mojego ex. Ciągle nie wiem co zrobić z tymizdjęciami…

    • Domyślam się, co czujesz… Nie wiem, czy można cokolwiek doradzić, myślę, że sama dojdziesz do tego, co zrobić z takimi zdjęciami. Nic na siłę, szczególnie jeśli są to dobre wspomnienia.

  • Bardzo przydatny wpis, dziękuję Ci za niego ;) faktycznie pozbywanie się partami różnych pamiątek to metoda, która sprawdzi się u mnie ;) praktycznie już ją stosuję z każdą wizytą w piwnicy czegoś się pozbywam z kartonów „pamiątki” ;)

    • Pamiątki to najgorsza część minimalistycznych porządków. Ale warto je zrobić, właśnie po to, żeby zostały tylko te, które faktycznie coś przypominają :) Trzymam kciuki!