Minimalizm Wokół szafy

Z małej szafy (I): wzorzyste spodnie

02/08/2016

Zawartość mojej szafy w przeciągu ostatnich kilku lat bardzo się zmieniła. Przechodziłam od ogromu niepasujących do siebie ubrań, poprzez szarobure kolory, same sukienki i spódnice, aż do spójnego, kolorowego stylu, w którym spotkacie mnie dzisiaj. Jeszcze do niedawna większość mojej przepastnej szafy okupowały zupełnie przypadkowe stroje i często nie wiedziałam, w co się mam ubrać. Odkąd uważnie – i racjonalnie – podeszłam do komponowania garderoby, takie problemy mi się nie zdarzają. Dzięki temu, że trzymam się wyznaczonych przez siebie zasad, wszystkie moje ubrania do siebie pasują i mimo że jest ich niewiele, to tworzą niezliczoną liczbę kombinacji. W cyklu „Z małej szafy” postaram się pokazać, jak zastosowałam moją teorię w praktyce. Oto moja minimalistyczna szafa.

Zasady komponowania zawartości mojej garderoby przedstawiłam w poście „Prosta szafa krok po kroku”. Bazując na tym, co już miałam posegregowałam swoje ubrania zgodnie z kluczem:

1. Określiłam swój styl – lubię proste, wygodne stroje, cygaretki, bawełniane koszulki, noszę fryzurę na pazia / pixie, co pasuje do opisu stylu gamine. Zgodnie z tym, co pisze Maria, moje guru z bloga Ubieraj się klasycznie, styl gamine „mają kobiety, którym blisko wyglądem i sposobem ubierania się do młodych chłopców. Kobieta o tym stylu to taki żeński odpowiednik Piotrusia Pana.” W poniższej tablicy zebrałam kilka typowych sylwetek w stylu gamine.

.

2. Wybrałam kolory przewodnie – po określeniu mojego typu kolorystycznego (najbliżej mi do intensywnej zimy), wybrałam kilka głównych kolorów, którymi od tej pory miałam kierować się komponując swoją garderobę. Zdecydowałam, że kolorami bazowymi będzie czerń i granat, a uzupełniającymi – kobalt, fuksja oraz turkus i ich pochodne.Moje główne kolory w szafie

3. Przejrzałam szafę i stworzyłam listę ewentualnych zakupów – o ile znalazłam u siebie czarne, granatowe czy turkusowe elementy, to wiedziałam, że muszę zainwestować w kilka ciuchów bazowych, które byłyby świetnym uzupełnieniem zestawów. Postawienie na intensywne kolory to był strzał w dziesiątkę! Bardzo polubiłam moje zestawienia kolorystyczne (szczególnie połączenie głębokiej fuksji z kobaltem czy granatem) i za każdym razem polując na kolejną rzecz z mojej listy zakupów do szafy kieruję się wytyczną kolorów właśnie. Naprawdę, przyjęcie konkretnych kryteriów bardzo ułatwiło sprawę.

Mój uniform

Odkąd uważnie podeszłam do komponowania garderoby i odkrywałam uroki posiadania małej ilości ubrań, marzyłam o tym, by stworzyć coś na kształt własnego uniformu, czyli powtarzalnego zestawu, który mogłabym nosić codziennie w tej samej lub lekko zmodyfikowanej wersji.

Po kilku miesiącach prób i błędów odkryłam, że to, co najbardziej lubię nosić to wzorzyste cygaretki, gładki t-shirt z serek i nieśmiertelny kardigan. Właśnie ten zestaw stał się naturalnie moim uniformem. Jak zaraz postaram się przedstawić, ten właśnie zestaw ma swoje modyfikacje – cygaretki z grubszego materiału latem zamieniam na bawełniane cienkie haremki lub tulipanową spódnicę. Wszystko we wzory.

Wzorzyste spodnie w mojej szafie

Z czym nosić wzorzyste spodnie?

Nie jestem zwolenniczką zestawów łączących wiele różnych wzorów, więc do tych spodni zakładam tylko gładkie topy. W mojej szafie są takie cztery – czarny i kobaltowy t-shirt w serek, granatowa bluzka z lejącego materiału oraz mający ponad 12 lat turkusowy top na ramiączkach.

Gładkie topy w mojej szafie

Do pokazanych topów zazwyczaj ubieram tylko dwa typy wdzianek: kardigan w intensywnym kolorze z pogranicza różu i fioletu lub cienką kurteczkę (ma już osiem lat i powoli będzie przechodziła na emeryturę). Czasami zakładam też szary kardigan, który mam od lat, nijak nie pasuje do założeń i prawdę mówiąc wcale za nim nie przepadam, ale trzymam go w razie różnych wypadków przy praniu.

Nakrycia wierzchnie

Jak wyglądają moje codzienne zestawy?

Z tych 4 topów, 2 wdzianek i 3 par spodni/spódnicy jestem w stanie stworzyć ok. 27 unikalnych kombinacji (nie łączę turkusu z fuksją, ani czarnego z czarnym). To prawie miesiąc codziennej zmiany stroju i to tylko z 9 sztuk ubrań! O ile bardzo lubię mój uniform, to taka różnorodność mi nie wystarcza, co pokażę w kolejnych wpisach cyklu, ale rzadko kiedy zdajemy sobie sprawę z tego, że mając dobrze skomponowaną szafę z niewielkiej liczby elementów możemy stworzyć wiele ciekawych kombinacji nie narzekając na nudę. Poniżej prezentuję tylko kilka propozycji zestawień:

Z małej szafy: wzorzyste spodnie Z małej szafy: wzorzyste spodnie

Podsumowanie

Jestem bardzo zadowolona z tego, jak wygląda zawartość mojej szafy. Wszystko jest spójne, pasuje do siebie i nie wymaga ode mnie czasu ani myślenia nad zestawami. Jeszcze bardziej podoba mi się fakt, że wystarczy mi kilka wieszaków i jedna szuflada ubrań. Co więcej, pakując się na wyjazd nie muszę się wielce zastanawiać co wziąć – wiem, co lubię, co mi pasuje i że wszystko stworzy świetny zestaw na każdą okazję.

Zaprezentowane zestawy to tylko kilka ubrań z mojej szafy. Na drugą część cyklu „Z małej szafy” zapraszam w najbliższy wtorek – pokażę Wam moje wzorzyste topy. Kolejne odcinki cyklu w każdy wtorek sierpnia. Zapraszam!

Z małej szafy: wzorzyste spodnie infografika

Wszystkie zdjęcia wykonał mój ulubiony fotograf Szymon Grząba. Dziękuję!

***

A jak wygląda zawartość Waszej szafy? Macie swój system doboru ubrań? Wolicie nosić intensywne kolory czy odcienie neutralne? No i na koniec – jak Wam się podoba pierwsza część cyklu? Proszę, podzielcie się wszystkim w komentarzach.

Przeczytaj także

  • Bardzo przyjemny post i tyle ładnych zdjęć :) Widać że masę pracy włożyłaś w całość i chcę żebyś wiedziała że szanuję Ciebie i Twoje wybory, dlatego nie chciałabym żebyś odebrała to co potem napiszę nazbyt osobiście. Bo tak jak napisałaś, to co nosisz pasuję Tobie i w tym się czujesz dobrze. A moja całkowicie subiektywna opinie na temat wzorzystych spodni na lato: to udawanie że spodnie które plasują się w tej samej kategorii co dresy są spodniami w których można wyjść na miasto i do ludzi. Totalnie brak im kobiecości, finezji czy też gustu. Najgorszy trend w modzie ulicznej jaki pojawił się w ostatnich latach. Mogą sobie być najwygodniejszymi spodniami na lato, ale dresy i leginsy też są wygodne co nie znaczy że chodzimy w nich do pracy. Nie mam tu na myśli spodni typu cygaretki w pepitkę czy kratę, a jedynie te cudaczne kwiaty, dżungle, zwierzęta które są „modnymi wzorami tego sezonu” a z damskiej figury robią namiot cyrkowy.
    Wybacz że wylałam swoje frustracje właśnie u Ciebie, po prostu mierzi mnie fakt że każdy sklep próbuje wmówić nam że te spodnie są ładne, funkcjonalne i że „trzeba je mieć” ;)

    • Coś w tym jest, ja jednak lubię moje cygaretki ;) A te haremki noszę na spacer albo zakupy, bo są mega wygodne (mają gumkę w pasie!). No a jako że lubię modę międzywojnia, to mogę tylko przekazać, że ta dżungla na spodniach wcale nie jest współczesnym wymysłem. Ale konstruktywna krytyka zawsze w cenie, Alicjo kochana! <3

    • cóż Alicjo, jestem managerem w sporej firmie i jeśli mam ochotę, to zakładam dresy do pracy i mam serdecznie w nosie, że to najgorszy trend ;) całe szczęście liczy się to, że jestem dobrym specjalistą a nie to, że zakładam coś, co komuś nie odpowiada.

      No ale mi jest bliżej to Steve’a Jobsa czy Marka Zuckerberga niż szeregowej pani w marynarce, która myśli, że jest elegancka i wie jak wyjść do miasto i do ludzi. Śmiało, nauczaj, bo śmieszą mnie takie opinie jak mało co ;)

      • Użyłaś słowa „elegancja” i to właśnie o nią się tu rozchodzi, a nie o kompetencje w pracy, bo wiadomo że te bronią się same. A od nauczania są lepsi ode mnie np. popularna Szkoła Dam. Serdecznie polecam Ci tego bloga.

        Jak już wspominasz o wzorcach sukcesu, to moim jest Elon Musk ;)

  • Bardzo przyjemnie zagląda się to tej Twojej szafy:) U mnie założenia kolorystyczne, określenie stylu itd. też bardzo mi pomogły. Z wzorzystych dołów mam spodnie w pionowe paski i spodnie w krateczkę też o kroju cygaretek, bo wydaje mi się że moja figura wygląda w takich najkorzystniej.

    • Ja kiedyś przez całe lata nosiłam biodrówki (taka moda), a teraz nie mogę żyć bez wysokiego stanu ;) Też tak wyglądam najkorzystniej i oby tak było nadal. A mogę zapytać skąd są Twoje spodnie? Na pewno na jesień dokupię kolejną parę, może własnie w krateczkę…

      • Tak się składa, że większość spodni oprócz jeansów zakupiłam w sklepie z używaną odzieżą, dwie pary mają metki: gerry weber, markę tą widziałam we Wrocławiu, ale do sklepu nie wchodziłam. W internecie widziałam, że ceny za spodnie to nawet po 300 zł.

        • Podziwiam osoby, które umieją coś znaleźć w SH, ja nigdy nie umiem tam nic wyszperać :(

          • Nie w każdym mi się udaje, ale mam jeden ulubiony:) A jak coś odrobinę za szerokie, za długie czy coś to Mama mi przerabia, a nawet jakbym miała zanieść do krawcowej to byłabym na +

  • eeeeej. Ja nigdy nie umiałam nosić wzorzystego czegokolwiek, a Tobie to wychodzi REWELACYJNIE. Wyglądasz super! (mówię to z perspektywy osoby, która naprawdę nie lubi wzorów). Na Tobie te zestawy wyglądają po prostu bosko. I czuć, że Ci w tym dobrze!
    I fryzura <3

    Cudownie, cudownie, cudownie, zachwyciłaś mnie.
    <3

    PS Ja się trochę zmagam z własnym stylem na lato, a teraz, kiedy pracuje z domu to już w ogóle. Ale zamierzam też wrócić do szafy na blogu, bo powoli mi się rozjaśnia w głowie :)

    • Kasiu, dziękuję za miłe słowa! I właściwie nie chodziło mi o to, byście jakoś oceniali mój styl, tylko podglądnęli, jak ja to wszystko łączę, jednak cieszy mnie to, że uważasz, że wyglądam naturalnie. Bo chyba właśnie o to w tym całym ubieraniu chodzi, by nie tylko wyglądać dobrze, ale przede wszystkim, by CZUĆ SIĘ DOBRZE.

      A fryzura to w ogóle temat rzeka – w dniu sesji za nic nie umiałam ułożyć włosów, ciągle coś poprawiałam, za to na drugi dzień wyglądałam wprost bosko ;) Tak to już chyba jest.

      • Właśnie łączysz super. Ja, szarobura, nigdy bym nie pomyślała, że takie połączenia mogą tak super razem grać. Bo jest tak z klasą bardzo. No i tak trochę nawet, że każda góra do każdego dołu ;)
        A fryzura – nie wiem jak było na drugi dzień, ale na zdjęciach jest… bardzo bardzo <3

        • No tak to u mnie działa – (prawie) każda góra do (prawie) każdego dołu :)

          Kurczę, ale mi dodałaś skrzydeł :)

  • Agnieszka Kulawczyk

    Po pierwsze: piękny biały domek. Jasny i przytulny <3 Gratuluję Wam i życzę jak najwięcej miłych chwil w nim spędzonych :)

    Po drugie: jak zawsze (! :-) ) starannie przygotowany post. Na każdym zdjęciu wyszłaś bardzo dobrze. Szczególnie podoba mi się z tego kolażu 6 zdjęć: pierwsze od góry od lewej strony i ostatnie na dole po stronie prawej :)

    Odnośnie ubrań, napiszę później :)

  • Ada

    Pięknie wyglądasz na tych zdjęciach, serio ;) Ja dopuszczam wzory tylko na bluzkach lub jako całość, na sukience, więc wzorzyste doły to podejście zupełnie mi obce

    • Też kiedyś nie rozumiałam noszenia wzorzystych dołów, ale urzekł mnie ten trend ;) U mnie działa. A wzorzyste bluzki pokażę za tydzień. Zapraszam!

  • Super, bardzo podoba mi sie, ze udowadniasz, ze bedac minimalista mozna miec naprawde ciekawa, dobrze skomponowana garderobe, taka z pazurem :) dla mnie bomba! I piekne wnetrza!

  • Agnieszka Kulawczyk

    Za każdym razem, gdy wczytuję się w posty dotyczące minimalistycznej szafy uderza mnie bardzo mała ilość prezentowanych ubrań. Zastawiam się wtedy, dlaczego ja nie mogę tego osiągnąć. Nie powiedziałabym, że moja szafa jest pełna po brzegi, ale na pewno mam zdecydowanie więcej ubrań od Ciebie.
    Po pierwsze lubię chociaż minimalną różnorodność, po drugie lubię w każdym sezonie kupić sobie 1-2 nowe rzeczy, po trzecie moje ubrania bardzo trudno się niszczą i niektóre mają po 5-6 lat. Poza tym mam dużo „gór”. Latem bardzo rzadko noszę bluzkę więcej niż 1 raz, a piorę raz na tydzień. Co oznacza minimum 7 gór na tydzień, a gdy jest bardzo gorąco zmieniam bluzkę nawet 2 razy na dzień. Mam na chodzie – wyprasowane i wiszące w szafie gotowe do założenia około 8 gór na tydzień. Podobnie z dołami – mam 2 pary spodni letnich, czasami na dosłownie 1-2 założenia, 1 sukienkę i 2 spódnice. Zdarza się, że zakładam spódniczkę (zwłaszcza do rajstop, jeśli nie jest gorąco) 5-6 razy nawet w ciągu dwóch tygodni. Są jednak sytuacje, gdy ląduje w worku po jednym dniu. Do tego dochodzą ubrania, które noszę w pracy oraz po pracy – krótkie spodenki, jakiś top. Po wycieczce rowerowej taki zestaw nadaje się tylko do prania, a coś na pupie musi wylądować.
    Jesienią i zimą jest mi łatwiej utrzymać minimalizm w garderobie. Praktycznie się nie pocę, przede wszystkim marznę ;-)

    Z Twojej uroczej małej szafy podoba mi się pobór kolorów i funkcjonalność ubrań :-) Podziwiam, że dajesz radę z tak małą ilością ubrań. Styl gamine, który jest również moim stylem :-), bardzo Ci pasuje :)

    • Agnieszko, to nie są moje jedyne ubrania (co tydzień będę odkrywać tematyczną część), więc nie powinnaś mieć żadnych wyrzutów sumienia. Obecnie jest tak, ze bardzo sobie chwalę to, że mam mało, bo nie muszę się wielce zastanawiać, co włożyc.

  • Anna Zumi

    Kasiu, wyglądasz bardzo dziewczęco i „do twarzy” Ci z małym białym domkiem.

    Ja bardzo lubię wzorzyste spodnie i mam nawet jedne, całkiem podobne do Twoich granatowo-białych (?), przyznam jednak, że u mnie chyba nie do końca się sprawdzają, zapewne dlatego, że nadal jeszcze „donaszam” sporo grzechów z przeszłości teraz, kiedy jestem na urlopie macierzyńskim.

    Ja chyba nadal poszukuję własnego stylu… Trudno mi zdefiniować siebie teraz, kiedy jeszcze 3 lata temu studiowałam, a teraz zamiast w kancelarii siedzę w domu z dzieckiem (i pewnie jeszcze trochę posiedzę).

    Z niecierpliwością czekam na kolejne posty dot. szafy.

    • Aniu, wiem, co czujesz, bo przecież ja też właściwie siedzę w domu z dzieckiem z przerwami na pracę ze studentami. Też długo szukałam stylu kierując się poradami różnych stylistów z magazynów mody zamiast wsłuchać się w siebie. Jestem pewna, że w końcu znajdziesz to, w czym będziesz się czuć idealnie!

  • Marek

    Mam pytanie o pranie tych rzeczy. Piszesz ze masz tylko 2 topy. Jak sobie radzisz z corka? Z wlasnego doswiadczenia wiem, ze dzieci sa raczej mocno brudzace.

    • Marku, to nie są moje wszystkie ubrania, piorę je normalnie, aczkolwiek wdzianka noszę po kilka razy. Moje dziecko jest raczej z tych niebrudzących, jak tylko pobrudzi sobie rączki, to przylatuje, żeby je umyć ;) Nigdy nie musiałam się przebierać z jej powodu.

  • Manufaktura Zdjęć

    No właśnie…teraz już wiem jak nazwać ten mój nie do końca „french chic”. To po prostu „gamine” :) Dziękuję

  • Екатерина Kasia

    Przepiękne zdjęcia :) Z niecierpliwością czekałam na start cyklu i muszę przyznać, że jestem zachwycona :) To bardzo inspirujące i powiedziałabym „pocieszające” dla mnie, że z kilku sztuk ubrań można stworzyć ciekawe i oryginalne zestawy. Tyle kolorów i wszystko tak współgra, miło patrzeć. Posty tego typu na Drodze do minimalizmu zawsze mocno mnie skłaniają do przemyśleń i działań, bym ja też kiedyś osiągnęła ten stan „zadowalający” w szafie.

    Ja swoją przygodę z tworzeniem szafy prawie idealnej zaczęłam dopiero pod koniec lutego, kiedy trafiłam przypadkiem na Drogę do minimalizmu. Niestety jest mi trudno ograniczyć kolory bazowe. Czarny, biały, beż, szary i granat bardzo lubię i nie wyobrażam sobie z któregoś zrezygnować. Takich ubrań mam najwięcej. Jako kolory dodatkowe traktuje odcienie różowego, szczególnie pudrowe róże i chaber.

    Chciałam jeszcze zapytać, czy pojawi się kiedyś w przyszłości wpis dotyczący butów?

    • Kasiu, mam pięć par butów, nie widzę sensu, żeby o nich pisać ;) Ale jeśli będzie więcej zapytań, to pomyślę o tym.

  • Właśnie rozpoczęłam projekt garderoba i u mnie na blogu ruszyła także podobna seria wpisów – dlatego chętnie będę czytać kolejne u ciebie ;)

  • Justyna

    Jako, że lubię oglądać takie zestawienia ubraniowe, to sama nie lubię u siebie identyfikować konkretnie jakiegoś stylu. Bo lubię różne rzeczy, a z wiekiem styl ciągle mi się zmienia. Tak jak moja szafa jest o wiele większa niż minimalistyczna. Bardzo lubię moją szafę, ale też wciąż robię porządki, jednak ubrań mam dosyć dużo i nie przeszkadza mi to komponować różne stylizacje. Nie mam problemu z tym co ubrać i co z czym dobrać – nieraz to lubię pokombinować ;)
    Podziwiam Cię za to, że potrafiłaś tak zredukować ilość szafy i przy tym nadal świetnie wyglądać i dobrze przy tym się czuć :)

    • No i tak trzymać! Nie warto dać się zwariować, tylko robić to, co się uważa za słuszne. Nikogo nie namawiam do ograniczenia ubrań, tylko podpowiadam, że tak też można. Lubię mieć mniej i to świadomy wybór, ale kto wie – może też mi się to zmieni :)

  • Aga

    Czepnę się na dzień dobry, bo mój wewnętrzny matematyk nie daje mi spokoju. Z podanych ubrań nie da się stworzyć więcej niż 24 unikalnych zestawień.

    Trafiłam tu z Instagrama – przepiękne włosy! Aż sama się zastanawiam, czy nie obciąć. Ale Ty też przepiękna, może o to chodzi ;)

    Nigdy nie słyszałam określenia gamini, a to chyba to! Dzięki, idę przeglądać!

    Dobrego dnia!

    • Aga, dzięki za czujność, natomiast powiem Ci, że nie ufając swoim umiejętnościom matematycznym rozpisałam sobie każdy z zestawów i tym sposobem doszłam do liczby 27 :) Zauważ, że unikalny zestaw to top + spodnie, ale też top+spodnie+wdzianko, a teoretycznie do każdego z topów pasują obydwa wdzianka tworząc kolejne dwie unikalne kombinacje. Unikam zestawień czerń+czerń oraz turkus+fuksja, więc do dwóch topów z zestawienia będzie pasowała tylko czarna kurteczka lub tylko sweter.

      Niemniej jednak dziękuję za komentarz! Jestem zadowolona z moich krótkich włosów, więc jakby co – polecam :) No i zapraszam w najbliższy wtorek na kolejną część cyklu.

      • Aga

        Nie pomyślałam o tym, że inaczej pojmujemy pojęcie unikalnych strojów ;)

        Oj, miałam już krótkie włosy. Cudo. Właściwie to pierwszy raz od podstawówki mam długie. Zamierzam je jeszcze trochę odżywić, zapuścić i „dać włos” :) jak będę niezadowolona z fryzury to chociaż będę miała satysfakcję ;)

        • Ha! Świetne podejście :) Jak już dojdzie co do czego, to daj znać, czy jesteś zadowolona, czy też masz tylko satysfakcję ;)

  • Miły jest Twój styl i bardzo do Ciebie pasuje. Jest taki Twoj, autentyczny. Mam podobne kolory bazowe, dodając jeszcze biel. Zamiast intensywnego wolę jasny, przybrudzony róż. Turkus zamieniam na szmaragdowy albo zgniłą zieleń. Wzorzyste spodnie mam nawet na sobie. Dobrze, ze nie wyładowały w worku podczas czystek w szafie, bo zaraz po nich zaczęłam je zauważać i chętniej nosić. Przestrzeń w szafie lepiej eksponuje to, co już mamy, prawda? PS może nie będę oryginalna, ale swietne zdjęcia! Jesteś fotogeniczną zimą :)

    • Nie umiem nazywać kolorów, może ten mój turkusowy top jest szmaragdowy? Kto wie ;) Ale z Twojego opisu wynika, że nosimy się podobnie, co jest dość ciekawe, prawda? :) Kiedyś namiętnie nosiłam brudny róż, ale teraz wydaje mi się, że wyglądam w nim blado. Blondynkom na pewno w nim lepiej.

  • Trzy torby ubrań to spory sukces, gratulacje! Nie każdy ma odwagę podejść do porządków w szafie, ale jak już to się uda, to idzie z górki ;) Kiedyś kierowałam się podpowiedziami stylistów odnośnie sylwetki, ale szczerze mówiąc nigdy nie umiem określić, jakim typem jestem. Po prostu metodą prób i błędów wiem, w czym wyglądam korzystnie i tym się kieruję. Dekolt w serek to jedyna opcja w moim przypadku ;)

  • aga

    Bardzo mi się podobają zestawienia,które prezentuje są,wszystko jest takie spójne.Czy mogę prosić o informację z jakiego sklepu są cygaretki (te,tóre masz na kanapie)?z górydziękuuję i czekam na kolejne posty!

  • Anvariel

    Wiem, jaki styl mi się podoba. Wiem, jakie kolory lubię. Co nie zmienia faktu, że po pierwsze nie mam siły wyrzucić/oddać tego co mi nie pasuje, pod drugie zapału i ochoty na szukanie rzeczy, które by mi pasowały. Jak kiedyś kochałam kupować, tak teraz mi niedobrze na samą myśl, że mam coś kupić… właściwie nawet nie kupić, ale szukać :/
    We wzorzystych spodniach wyglądasz super. :)

    • Jeśli Cię to pocieszy, to ja też nie znoszę zakupów. Dlatego postanowiłam budować swoją szafę na tym, co mam. Jeszcze parę pozycji mnie czeka (jakiś kolorowy top by się jeszcze przydał) i na samą myśl o poszukiwaniach w centrum handlowym mam zawroty głowy…

      • aga

        Jeśli mogę polecić,to bardzo dobre jakościowo topy ma C&A z serii basic,kosztują około 24 zł,maja dobry skład (bawełna z domieszką elastanu). Noszę je non stop,moje ulubione kolory to granat,turkus,błękit. Pozdrawiam serdecznie! p.s. dzięki za odpowiedź w sprawie spodni:)

        • Dzięki, Aga, zajrzę do C&A. Kiedyś miałam kilka rzeczy stamtąd i nie grzeszyły jakością, może jednak coś się zmieniło.

          • Witajcie w klubie, dziewczyny. Też nienawidzę zakupów, choćby dlatego, że nic nigdy na mnie nie pasuje. Jestem niska i drobna, więc nawet rozmiary XS, jeśli dobre na szerokość, to są za długie. Polecam szycie – samodzielnie lub na zamówienie u krawcowych. Wtedy nie ma opcji, że czegoś się nie znajdzie albo ze coś nie pasuje :)

          • Oj jakbym chciała umieć szyć! Chociaż z drugiej strony pewnie ciągle bym coś szyła i mój minimalizm poszedłby się schować ;)

          • Tak Ci się wydaje :))) Czasami małżonek musi czekać tydzień, aż mu przyszyję guzik do spodni, bo mi notorycznie brak czasu :)

          • Aaa, to inna sprawa ;)

  • Małgorzata eS

    Długo zwlekałam z zakupem wzorzystych spodni, bo wiedziałam, że będę miała problem z doborem góry, bo te są u mnie bardzo zróżnicowane. W końcu trafiłam na idealne (też granatowo-białe z tym, że na moich jest jeszcze więcej granatu) i kupiłam, mimo że obawy co do góry bardzo szybko się zmaterializowały. Jednak nie ma tego złego i dzięki tym spodniom udało mi się nieco te góry uporządkować, dzięki czemu w końcu wybrałam tylko te bluzki i koszule, które są naprawdę uniwersalne.
    Lubię wzorzaste spodnie za to, że im prostsza góra, tym ciekawszy efekt końcowy ;) Nawet niedawno moja koleżanka zapytała, jak to robię, że tak stylowo wyglądam. W pierwszej chwili totalna konsternacja, a po chwili przypomniałam sobie, że ja przecież ostatnio śmigam głównie w tych moich wzorkach i najzwyklejszych koszulkach i bokserkach plus moje ulubione tego lata dodatki w postaci drewnianego wisiora i pozłacanej, cieniutkiej bransoletki ;)

  • To się nazywa przemyślana szafa :) Gratuluję i podziwiam!

  • Kamila

    Wszystko pięknie, ale, jak na moje oko, jest Pani intensywną jesienią, a nie zimą. W Pani skórze i włosach od razu zauważa się ciepłe odcienie – skóra z dużą ilością żółtego pigmentu ( a nie różowego, jak u zimy) ze złoto-oliwkową poświatą, włosy czekoladowe z czerwonawymi, zdecydowanie ciepłymi refleksami, ciemnobrązowe łagodne oczy. Stylizacje, owszem, eleganckie i udane, ale wg. mnie korzystniej byłoby Pani w kolorystyce intensywnej jesieni.

    • Kamilo, żadna ze mnie pani :) Wiesz, kolory na zdjęciach zostały trochę poprawione, więc nie do końca można się nimi kierować przy analizie kolorystycznej. Też się zastanawiałam nad intensywną jesienią, ale oprócz tego, że poza sezonem letnim jestem blada, to po prostu w odcieniach dla jesieni źle wyglądam i przede wszystkim ich nie lubię. Myślę, że kierowanie się ulubionymi kolorami (i intuicją) też ma sens.

  • Bardzo fajny artykuł. Faktycznie minimalizm w ubiorze źle pojmowany skutkuje nudą w ubiorze. A tu proszę, wzorki, kolorki…

  • Faktycznie źle pojmowany minimalizm w ubiorze kojarzy się z nudą. A tu prosze, wzorki, kolorki.