Minimalizm

Minimalizm w praktyce: przeprowadzka

13/07/2016

24 ogromne pudła, 3 wielkoformatowe worki i kilka pojedynczych siatek – tak wygląda bilans przeprowadzki ludzi, którzy nazywają siebie aspirującymi minimalistami. To niesamowite, jak dużo rzeczy może pomieścić trzydziestometrowe mieszkanie, tak samo jak niesamowite jest to, ile przedmiotów może wchłonąć dopiero co wybudowany dom. Przenosiny do nowego domu rozłożyliśmy w czasie, ale i tak poczuliśmy się dziwnie widząc, ile zgromadziliśmy w szafach, szufladach i pudłach.

Nasz przeprowadzka była decyzją spontaniczną – po prostu kiedy dotarły wreszcie kluczowe meble, czytaj: łóżko i stół do jadalni, stwierdziliśmy, że to właśnie ten dzień, kiedy zamiast wracać do Katowic zostaniemy tutaj, w nowym domu. Przenosiny przyjęliśmy z ulgą i euforią, bo tak jej wyczekiwaliśmy, a także z niedowierzaniem, że to już, bo wydawało się, że ten moment nigdy nie nadejdzie.

Mieliśmy ten luksus, że nikt nas nie gonił i nie musieliśmy przenieść wszystkiego na raz – dawkowaliśmy sobie ilości rzeczy zaczynając od tych najpotrzebniejszych zostawiając to, co zapomniane na koniec. Mimo że na długo przed przeprowadzką realizowałam gruntowne odgruzowywanie, to część rzeczy zostawiliśmy dla nowych lokatorów. Przeprowadzka to był sprawdzian moich umiejętności planowania przestrzeni i wydaje mi się, że go zdałam – szafki w kuchni pomieściły to, co trzeba, szafy mają jeszcze wolne miejsca, podobnie jak regały w salonie i gabinecie.

Z drugiej strony poczułam się lekko przytłoczona przez te wszystkie RZECZY. Codziennie jeździliśmy po kartony przedmiotów, potem wszystko wypakowywaliśmy i układaliśmy na swoje miejsce, a było tego sporo. Daleka droga do spakowania życia w jednej walizce. Jednak to, czego było najwięcej to przybory kuchenne (wraz z naczyniami i garnkami) i książki, czyli przedmioty, bez których da się żyć, ale co to za życie. Od tych kilku lat, od których świadomie rezygnuję z nadmiaru, doszłam do wniosku, że nadmierne ograniczanie stanu posiadania nie jest zdrowe. Nie jestem zwolenniczką minimalizmu na siłę. Wiem, że to, co przenieśliśmy do nowego domu to rzeczy używane, potrzebne, eksploatowane. Mam ogromną nadzieję, że nie spoczniemy na laurach i mimo zwiększenia przestrzeni życiowej nie powiększymy magazynu przedmiotów. Nie chcę wracać do tych czasów, kiedy nie potrafiłam domknąć szafy z ubraniami i bałam się otwierać szuflady, żeby nie zaatakowały mnie graty.

W nowym domu mamy to, o czym marzyliśmy – wolną, niezagraconą przestrzeń, dużo światła i ciszy. Zadomowiliśmy się tu już od pierwszego dnia, czujemy, że to właśnie nasz dom, nasze miejsce. Jest właściwie tak, jak sobie go wyobrażaliśmy, a może i nawet lepiej. Chcę chłonąć i zapamiętać te chwile, by wiedzieć, co robić, żeby było tak zawsze: spokojnie, na luzie, z muzyką w tle.

Przeczytaj także

  • Agnieszka Kulawczyk

    Gratulacje! :) Mam nadzieję, że zapamiętałaś sen z dzisiejszej nocy :) Te śnione w nowym miejscu podobno się spełniają :)

  • Manufaktura Zdjęć

    Świetne uczucie prawda? Nigdy nie zapomnę jak z jednego pokoju, w którym de facto się mieściliśmy, przenieśliśmy się na 120 m. Minęło 2 lata a u nas nadal błogosławiona pustka. Tego i Tobie życzę :)

    • To pocieszające. Najbardziej boję się, że w dużo większym domu znowu wrócimy do chomikowania, ale z drugiej strony po tylu latach mamy pewne nawyki i jest szansa, że nadal będziemy mieć mniej niż więcej :)

  • Przeprowadzki dobitnie uświadamiają maksymalizm i nadmiar. 24 pudła to nie taki zły wynik :)

  • Kasiu, zazdroszczę przestrzeni i spokoju! Mnie też niedługo czeka przeprowadzka, niestety jeszcze nie na swoje, ale i tak mi już słabo :P Pozdrawiam!

  • Gratlacje! Niech wam sie dobrze mieszka :)
    Chetnie bym obejrzala zdjecia z nowego domu :)

    • Zdjęcia na pewno pojawią się na blogu, ale dopiero wtedy, kiedy wszystko będzie zrobione do końca. Na razie jeszcze kilka zakamarków czeka na wykończenie.

  • Cudownie <3

    Chodzi za nami ten domek… ale ja bym się jeszcze nie umiała wyrzec miastowych wygód… Może jak się rodzeństwo Juniora urodzi i trochę dzieciaki podrosną :)

    • Wiadomo, każdy ma swoją wizję idealnej lokalizacji :) My zdecydowaliśmy się na budowę ze względu na Maję i to był strzał w dziesiątkę – to świetna sprawa po prostu wyjść na ogród „w kapciach”, dać jej pobiegać bez większych zabaw w ubieranie, wybieranie, zabieranie majdanu. Cały majdan jest na miejscu ;)

  • Dobrego mieszkania!

  • Z jednej strony brzmi jakby dużo, a z drugiej akuratnie ;) Też nie sądzę, żebyś teraz zaczęła „chomiczyć” :)

    • Taka przestrzeń czasem kusi do magazynowania, ale przecież wiem, że to nie ma sensu. Zobaczymy, jak to będzie w praktyce.

  • Kuchnia z kompletem naczyń i przyborów i ubrania na inną porę roku – u mnie to od zawsze kategorie, które „bolą”. Bo niby w tym momencie nie jest to potrzebne (nie masz akurat ani gości, ani zimy), ale „musi” leżeć w szafkach.
    Niech Wam się dobrze mieszka :)

    • No tak, nawet najbardziej aspołeczny człowiek musi się liczyć z odwiedzinami znajomych i wtedy te dodatkowe talerze naprawdę się przydają. Ale dopóki nie mamy w szafie 5 pełnych kompletów zastawy to chyba nic się nie dzieje ;)

  • ależ zazdroszczę :)

  • Wszystkiego dobrego w nowym domku. Niech Wam się mieszka jak najlepiej. :-)

  • Kasiu, ale zmiany! Podziwiam i dużo dobrego w nowej przestrzeni :)

  • Anna Zumi

    Gratuluję przeprowadzki i wszystkiego dobrego w nowym domu :)

    Rzeczy kuchenne to też nasza zmora, ale w zasadzie wszystkiego używamy, a ja też nie zamierzam przestać gotować. Ale faktycznie, czasem człowiek moze popaść w pułapkę nadmiernego ograniczania.

    Wierzę, że w nowym domu będzie się wam cudownie mieszkało.Pozdrawiam

    • Minimalizm to trochę taki optymalizm, czyli szukanie złotego środka. Myślę, że używając wszystkiego, co posiadamy, osiągamy właśnie takie optymalne wykorzystanie zasobów :)

  • Małgorzata eS

    Kiedy przeprowadzałam się z Poznania do Wrocławia, spakowałam się w duży turystyczny plecak i średniej wielkości torbę. Teraz pewnie też spokojnie uzbierałoby się ze 20 kartonów ;)

    A domek to również moje marzenie, bo znam dobrze jego uroki z czasów, gdy mieszkałam z rodzicami :)

    Wszystkiego wyjątkowego w nowej przestrzeni życia! :)

    • Dziękujemy! Przyznaję, że te nasze kartony trochę mnie przeraziły… no ale wiemy, że nie mamy minimum, a mniej niż wcześniej :)

  • Anvariel

    Czeka mnie przeprowadzka a mam „blokadę” na pozbywanie się. Patrzę, przekładam i nie dam rady się pozbyć… :/

    • Anvariel, nic na siłę! Wyznaję zasadę, że na wszystko przyjdzie pora. Jeśli nie umiesz się zmusić do pozbywania, to chyba znaczy, że nie jesteś na to gotowa. Możesz zastosować też którąś z metod z tego posta: http://drogadominimalizmu.pl/2016/03/cwiczenia-na-uwazne-odgruzowywanie/. Zamiast pozbywać się wszystkiego raz a porządnie, możesz to trochę rozciągnąć w czasie. Trzymam kciuki!

      • Anvariel

        Ja już całkiem sporej ilości rzeczy się pozbyłam. Z drugiej strony wiem, że jeszcze dużo przede mną. Tylko właśnie ta blokada… chociaż od ostatniego posta jest potęp, beton lekko drgnął :)