12 niecodziennych rzeczy

12 niecodziennych rzeczy – czerwiec

03/07/2016

No i stało się. Jesteśmy na półmetku wyzwania 12 niecodziennych rzeczy i chyba dopadło nas zmęczenie zdobywania nowych doświadczeń. Czerwiec był dla mnie intensywnym miesiącem – koniec roku akademickiego wraz z ostatnimi przygotowaniami do zamieszkania w nowym domu sprawiły, że nie myślałam o doświadczaniu nowego. Albo inaczej – właśnie te wydarzenia były nowymi doświadczeniami, ale wrażenia z przenosin zasługują na osobny wpis. Jednak nie jestem sama w tym czerwcu – Wy chyba też mieliście ochotę odpocząć i po prostu poleniuchować, bo w porównaniu z poprzednimi podsumowaniami nie zebraliście już tylu doświadczeń, co nie znaczy, że całkiem osiedliście na laurach. Zapraszam na czerwcowe podsumowanie #12niecodziennych.

Dorota

Właściwie odkąd wyprowadziłam się w góry systematycznie dzieje się coś niezwykłego. Czasem planuję takie wydarzenia, czasem jest to efekt wcześniejszych decyzji i zmian w moim życiu (a więc stają się codziennością), czasem życie mnie zaskakuje.

#1 Własnoręcznie zrobiłam krem do twarzy i ziołową maść do rąk i stóp, z których jestem bardzo zadowolona! Pierwszy krem ukręciłam w grudniu, ale nie byłam z niego tak zadowolona jak z tych. Te drugie wyszły idealnie, a ja utwierdziłam się w przekonaniu, że w domu można wytworzyć wszystkie kosmetyki.

#2 Pomagałam przy budowie drewnianego mostku (nad rzeką o szerokości około 10 metrów) i drewutnię! Przycinanie i malowanie desek, prace na wysokości, wiercenie dziur, wbijanie gwoździ… Zawsze marzyłam o takich czynnościach, ale nigdy wcześniej nie budowałam czegoś tak dużego.

#3 Zainspirowana Tashą Tudor zaczęłam pracować w polu w sukience i słomkowym kapeluszu. Miałam obawy czy będzie wygodnie – okazało się, że jest cudownie, przewiewnie i nie straszne mi żadne upały. Kapelusz chroni głowę i ramiona od słońca, a ja czuję się 1000 razy bardziej kobieco niż w szortach i koszulce i wreszcie mam okazję włożyć moje ukochane letnie sukienki, które po przeprowadzce na wieś zamieszkały w koncie szafy. Choć kilka pierwszych dni było niecodziennych, to myślę, że sukienka w grządkach stanie się codziennością!

#4 Nauczyłam się kosić kosą, ostrzyć ją i odważyłam pociąć drewno na zimę na pile wahadłowej. Jako nastolatka panicznie bałam się kosiarki, ale kiedy nie było komu kosić, musiałam się przełamać. Potem bałam się wiertarki, ale znów kiedyś trzeba było coś wywiercić. Patrzenie na piłę jest straszniejsze niż piłowanie.

#5 Spędziłam też kilka dni w ogóle nie włączając komputera. Mimo, że byłam w domu i pracowałam powstrzymałam się od tego. Były to zdecydowanie niecodzienne dni!

I choć w lipcu część z czerwcowych czynność/wydarzeń, nie będzie już tak niezwykłe, to wszystkie uświadomiły mi, że nie ma rzeczy niemożliwych.

Dorota prowadzi blog EkoEksperymenty.

Nicola

Jeszcze w Maju chciałam zatrudnić się w jednej z korporacji, mającej swoją siedzibę w Katowicach. Byłam tam bardzo chciana ponieważ, jestem nativem niemieckiego i polskiego i miałam pomagać niemieckiemu oddziałowi w sprawach IT. Jednak po tygodniu stwierdziłam, że to nie dla mnie. W tym samym czasie moja przyjaciółka ze studiów (Filozofia) również szukała pracy. E. zna biegle duński i tłumaczy. Postanowiłyśmy się zebrać razem i w wieku 21 i 22 lat otworzyłyśmy start-up! Nazywamy to tandemem translatorskim, bo uwielbiamy jeździć na rowerze. Firma jest zarejestrowana właśnie od 01.06., a zarobiłam swoje pierwsze pieniądze 9 dni później. Jestem okropnie szczęśliwa i wiem, że to dobry krok. Dodatkowo zapisałam się na zaoczne studia niemieckiego, aby móc za 5 lat uzyskać tytuł tłumacza przysięgłego – wspaniały i pracowity czerwiec.

Kasia

Kasia z bloga Ograniczam się ma naprawdę niezwykły rok! W związku z Giveboxem, który postanowiła przenieść na polski grunt, zbiera niesamowicie dużo nowych doświadczeń, jak np. wywiad telewizyjny. Ale Kasia potrafi zwolnić wtedy, kiedy trzeba i czerwiec minął jej pod znakiem powolnego podróżowania. Więcej o tym możecie przeczytać na jej blogu.

Bogusia

Pamiętacie jak wspominałam, że zaczęłam uczęszczać na zajęcia jogi? Chodzę na nie dopiero od maja, raz w tyg. na zajęcia po ok. 90 minut i już widzę pierwsze zmiany. Nie tylko w wyglądzie ciała, gibkości czy lepszego wykonywania asan (pozycji), ale również w swoim postępowaniu. Może to głupio zabrzmieć, ale pokonuję swoje inne słabości. Robię to co sprawia mi przyjemność, o czym po cichu marzyłam, ale gdzieś tam się bałam i rezygnowałam jeszcze przed startem. Np. dzisiaj udałam się na międzynarodowy dzień jogi organizowany w Gdańsku na AWFiS. Odważyłam się i nie żałuję, bo było super i czuję niedosyt! A wcześniej tego bym nie zrobiła z trzech powodów: 1) nie lubię chodzić sama w nowe miejsca, gdzie nikogo nie znam, na miejscu spotkałam swoją instruktorkę i od razu było mi raźniej 2) bałam się, że nie podołam, bo jestem początkująca, ale mimo wszystko udawało mi się poprawnie wykonywać większość asan, na tyle na ile pozwoliło mi moje ciało, bo warto się w nie wsłuchiwać 3) nie jechałam jeszcze nigdy samochodem w to miejsce, ale dotarłam bez najmniejszego problemu, więc wychodzi na to, że nie ma czego się bać, a im więcej jeżdżę swoim maleństwem tym większej nabieram pewności siebie.

Natalia

Moja niecodzienna rzecz czerwca: Paintball. Niezła adrenalina, wspaniała drużyna i masa nowych znajomości. I tak, siniaki są, ale zwycięstwo musi boleć. Kolejny raz, dzięki wyzwaniu „12 niecodziennych rzeczy” udalo mi się uchwycić małą szansę i zrobić coś czego normalnie bym nie zrobiła.

Basia

Czerwiec Basi upłynął pod znakiem poznawania nowych smaków. Pierwszy raz spróbowała batatów…

Bataty smakują jak połączenie marchwi z ziemniakiem. To taki trochę drogi mutant. Mnie nie zachwyciły, ale spróbować trzeba.

…i sushi.

Pierwszy raz zaliczony. Myślę, że jestem dobrym kandydatem na miłośniczkę takiego jedzenia.

 

Alicja

W końcu udało mi się udokumentować coś niecodziennego. Dzisiaj pierwszy raz W ŻYCIU jeździłam na desce! Oszczędnicki [mąż] kupił ją jakiś czas temu, ale zawsze tylko przyglądałam się „jego wyczynom”. Powiem Wam, że jestem zaskoczona, bo poszło mi całkiem nieźle. Zawsze wydawało mi się to STRASZNIE trudne! Początki były przekomiczne, ale jak Oszczędnicki pokazał mi, jak mam stabilnie stanąć, skręcać etc. to popłynęłam. Złapałam bakcyla i już kilka razy byłam. To będą deskowe wakacje!

***

Kolejny miesiąc za nami, kolejne doświadczenia zebrane. Myślę, że swoimi świadectwami w ramach 12 niecodziennych rzeczy udowadniamy, że zbieranie doświadczeń jest o wiele bardziej ekscytujące niż gromadzenie rzeczy, a przede wszystkim stajemy się bardziej świadomi tego, wystarczy odrobinę chęci, by sprawić, że to, co zwykłe stanie się niecodzienne.

A co niezwykłego w czerwcu zrobiliście Wy?

Przeczytaj także

  • Jak zawsze z niecierpliwością czekam by poznać co niecodziennego wydarzyło się u innych osób;) Trochę zazdroszczę Dorocie tego budowania pomostu i grzebania w ziemi, koszenie kosą za to kojarzy mi się z moją Babcią <3

    Za smakiem batatów również nie przepadam, a próbowałam na kilka różnych sposobów.

    Podziwiam też poczynania innych uczestniczek, część z nich już śledzę w innych miejscach np. instagram:)

  • Justyna

    W czerwcu trochę się wydarzyło,ale co roku z nadejściem lata i ciepłej pogody więcej się dzieje w plenerze :) . Po pierwsze z moją córką byłam na festynie organizowanym z okazji Dnia Dziecka (tańczyłyśmy,brałyśmy udział w różnych zabawach i grach)
    Po drugie byłyśmy pierwszy raz w nowym miejscu na placu zabaw.
    Po trzecie uczestniczyłyśmy w Odjazdowym Bibliotekarzu ( rajd rowerowy) połączonym z ogniskiem i pieczeniem kiełbasek w parku.Na takie rajdy z ogniskiem jeżdżę już od paru lat (nasza biblioteka je organizuje)
    Po czwarte spotkanie comiesięczne klubu książki do którego należę – tym razem spotkanie z autorem książki i wspaniała dyskusja, połączona z kolacją na zakończenie tego roku czytelniczego.
    Jedynie nie udało mi się uczestniczyć w jodze na świeżym powietrzu.
    Jednak tyle się dzieje, że jestem zadowolona, a gdy nadeszły upały potrzebowałam trochę odsapnąć ;)

    • Niesamowity czerwiec! Nigdy nie byłam na spotkaniu autorskim, ale jest to na mojej liście do zrobienia jeszcze w tym roku.

      W zeszłym roku co weekend chodziłam na jogę w parku, bo miałam bardzo blisko. Teraz po przeprowadzce nie skorzystam z tej dobrości, bo w nowym miasteczku nie ma takich cudów… No szkoda.

      • justyna

        Ja na spotkaniach autorskich byłam już wiele razy ( nie chcę się aż tak chwalić,ale to zasługa naszej biblioteki.Bardzo często zaprasza różnych pisarzy, bardziej i mniej znanych, inne osoby związane ze artystyczną stroną życia)
        Dzięki temu poznałam wielu pisarzy, ich książki, twórczość.Szkoda, że nie mieszkasz jeszcze bliżej mnie to mogłabyś uczestniczyć w jakimś spotkaniu autorskim :)
        Zresztą fajnie byłoby Cię poznać osobiście.
        Mam trochę inne podejście do niektórych spraw, ale np. jogę lubimy tak samo:)

        • Justyno, może kiedyś będzie okazja się spotkać, kto wie :) Gdzie najczęściej przebywasz?

          • justyna

            Teraz to najczęściej w domu z dzieckiem :) . Tak na poważnie to mieszkam w małej miejscowości Świerklaniec.
            W Katowicach kiedyś częściej bywałam,ale teraz rzadko tam jestem.
            Może kiedyś się uda spotkać. Zawsze możecie przyjechać do naszego pięknego, dużego parku ;)

          • Park w Świerklańcu jest genialny! Zresztą wspominałam już o nim tu na blogu. Pewnie kiedyś znów go odwiedzimy i będę pamiętać o Tobie :)

  • Od początku „obserwuję” całą akcję 12 niecodziennych rzeczy. Na początku podchodziłam do niej dość sceptycznie ale czytając co miesiąc pojawiające się posty stwierdziłam, że to faktycznie fantastyczna sprawa i trochę szkoda, że nie zdecydowałam się dołączyć do akcji w styczniu… no cóż moja strata :( Jeżeli w przyszłym roku będziesz kontynuowała akcję z pewnością się do niej przyłączę :) Czekam na kolejne interesujące posty – pozdrawiam serdecznie :)

    • Moja droga, możesz dołączyć w każdej chwili! To całoroczne wyzwanie, a nie tylko noworoczne postanowienia :) koniecznie pochwal się swoimi niecodziennościami w lipcu :)

  • Kasiu, w tym miesiącu jestem spóźniona, ale zapraszam również do siebie – nadal się trzymam! :) Pozdrawiam! https://youcancallmeann.wordpress.com/2016/07/04/12-niecodziennych-rzeczy-miesiac-szosty/

  • @oszczednicka masz na myśli deskorolkę? Widzę, że coraz więcej osób na nią wskakuje. Super! Dorocie z EkoEksperymentów zazdroszczę mieszkania w górach. Czyli serio to można zrobić, tak po prostu? Marzy mi się nauka stolarki, choć w podstawowym zakresie. Może jak w Poznaniu znów otworzy się Zakład Makerspace zrobię pierwsze podejście.

    • Dorota Czopyk

      Podziwiam osoby jeżdżące na deskorolkach!

      Zależy co znaczy „po prostu” i czego się od takiego życia oczekuje. ;) Na pewno można, a mi z każdym dniem podoba się coraz bardziej.

      Stolarki uczę się małymi kroczkami, przez praktykę, na bardziej profesjonalny kurs z chęcią bym się wybrała, ale w dziczy takich nie organizują. Na szczęście są książki, Internety, sklep z narzędziami i tartak. ;) Opisz koniecznie wrażenia z kursu, jak się na niego wybierzesz!

      • Nie ma to jak wyheblować sobie deskę :) Mam koleżankę, która sama sobie robi małe mebelki, np. na balkon. Po prostu lubi to robić. A z ciekawości, w których górach postanowiłaś zamieszkać?

        • Dorota Czopyk

          :) Mebelki na balkon – mega!

          Od października mieszkamy w Beskidzie Niskim. Wtedy też zaczęłam prowadzić bloga i opisywać miesiąc po miesiącu nasze poczynania.

    • Taaaaaak – deskorolka! :) Genialna sprawda – polecam bardzo gorąco :)