Minimalizm

Czytnik e-booków – gadżet minimalistów

11/03/2016
Kindle Paperwhite - czytnik e-booków

Mija miesiąc odkąd testujemy nowy gadżet w naszym domu, którym jest czytnik e-booków. Pozycja „czytnik” widniała na naszej wishliście od ponad roku, a jego zakup został dobrze przemyślany i poprzedzony – jak to ostatnio u nas bywa – długimi poszukiwaniami, czytaniem recenzji, porad, podpowiedzi. W naszym domu osobą odpowiedzialną za zakupy specjalistyczne jest B., więc to on dokonał wyboru czytnika, a ja – po sklepowym teście – wybór zaaprobowałam. Stanęło na Kindle Paperwhite, który to model polecali mi niektórzy z Was. Wydaje mi się, że jestem ostatnią osobą, która nie miała nigdy do czynienia z czytnikiem e-booków, ale mimo to chciałabym się podzielić moimi spostrzeżeniami dotyczącymi tego ciekawego wynalazku.

Zawsze lubiłam czytać. Kiedy byłam dzieckiem sporo chorowałam, więc leżąc w łóżku bardzo szybko pochłonęłam domową biblioteczkę, która do małych nie należała. W ogóle mój rodzinny dom to mała biblioteka – mama-polonistka zebrała niemałą kolekcję klasycznych (i tych mniej standardowych) pozycji. Papierowe książki towarzyszyły mi więc całe życie, marzyłam, by kiedyś mieć regał na całą ścianę wysokiego loftu (czy też zwykłego blokowego mieszkania). Z czasem to się zmieniło, bo zauważyłam, że tak naprawdę kolekcjonuję książki, zamiast po prostu je czytać. Wraz z rozwojem mojej postawy minimalistycznej postanowiłam utylitarnie podejść do gromadzonych zbiorów i zatrzymać tylko te książki, które rzeczywiście są mi bliskie (więcej napisałam TUTAJ).

Odkąd na świecie pojawiła się Maja czas na czytanie książek uległ dramatycznemu skurczeniu. Kiedy mała spała, ja musiałam nadrabiać życiowe zaległości, a czytanie nie znalazło się na liście priorytetów (nie wiem właściwie dlaczego). Wieczorem, po uśpieniu hiperaktywnej, człowiek miałby ochotę poczytać, ale każde najmniejsze źródło światła zdołało ją budzić, więc całkowicie porzuciliśmy aktywność przy zapalonej lampce. W zamian za to już w łóżku nadrabialiśmy internetowe zaległości, co często skutkowało bezmyślnym skrolowaniem i trudnościami z zasypianiem. Czytnik e-booków wydawał się idealnym rozwiązaniem. I rzeczywiście takim jest.

Z naszej – czytającej samodzielnie – dwójki to ja kładę się wcześniej, więc najpierw czytam ja, potem przekazuję czytnik mężowi, który lubi siedzieć trochę dłużej. Ta zasada bardzo dobrze się u nas sprawdza, bo każdy z nas ma okazję się trochę odprężyć przy e-książce dostosowując się do indywidualnego rytmu. Czytnik to taka książka dla leniwych, bo można go trzymać w dziwnych pozycjach i nigdy się nie zamknie – jak to ma w zwyczaju papierowa wersja – a ponadto wystarczy klikać jednym palcem, by przejść do następnej strony. Zmiana ustawień wielkości czcionki, szerokości marginesów i stopnia jasności wyświetlacza umożliwia dostosowanie komfortu czytania do potrzeb każdego czytelnika. Moimi ulubionymi opcjami jest sprawdzanie angielskich słówek w wbudowanym słowniku czy haseł w Wikipedii, a przede wszystkim możliwość zaznaczania ciekawych fragmentów – czyli cyfrowa wersja tradycyjnych fiszek.

Wprawdzie po aktualizacji oprogramowania często zdarza mi się z niezrozumiałych przyczyn wrócić do spisu treści podczas czytania, jednak nawigacja w Kindle jest bardzo przyjazna i intuicyjna. Sam czytnik jest dość minimalistyczny i nie ma wydumanych opcji. Tworzenie kolekcji ułatwia „przydział” książek: czytam zupełnie co innego niż mąż, więc uporządkowanie pozycji wg kolekcji K i B ułatwia wybór lektury. Minusem Kindle’a jest to, że nie czyta wszystkich formatów e-booków dostępnych na rynku (np. epub trzeba konwertować do mobi), ale w internecie jest mnóstwo pomocnych konwerterów. Zakupioną poza Kindle Store (czyli Amazonem) książkę można wysłać na urządzenie mailem (świetna opcja), trzymać w dedykowanej chmurze albo standardowo przesłać kablem. Sam Amazon ma ciekawą ofertę darmowych książek, a ceny innych e-booków też nie zawsze są wygórowane.

Czytnik e-booków to jednej z najlepszych naszych zakupów. Powrót do regularnego czytania to naprawdę wielka przyjemność i źródło inspiracji. Odkąd go kupiliśmy – czyli przez ponad miesiąc – przeczytałam pięć książek, podczas gdy w ciągu ostatnich dwóch lat przeczytałam może z siedem (wstyd!). Po miesiącach ograniczania zawartości fizycznej biblioteczki możemy znowu mieć permanentny dostęp do czytanych pozycji. Nic się nie kurzy i nie zajmuje miejsca, ale jest pod ręką, kiedy człowiek w ciągu dnia ma chwilę pauzy. W jednym niewielkim i lekkim urządzeniu może zmieścić się niemała biblioteka. Czytnik e-booków to świetny gadżet nie tylko dla minimalisty, ale dla wszystkich, którzy cenią wolną przestrzeń, ale nie chcą rezygnować z przyjemności i rozwoju.

Macie czytnik e-booków? Jak oceniacie ten zakup? A może jednak wolicie pozostać przy tradycyjnych książkach? Proszę, podzielcie się wszystkimi spostrzeżeniami w komentarzach.

Przeczytaj także

  • Jak kompletnie nie jestem gadżeciarą, tak czytnik mam i bardzo lubię. Głównie jeśli chodzi o kompaktowość księgozbioru, co jest bardzo dla mnie ważne na małym metrażu. Ale jestem zdania, że też można się w tym zatopić. Chodzi mi głównie o gromadzenie e-booków do przeczytania „na zaś”. Robi się z tego lista zadań do przeczytania i gdy ona rośnie, wcale nie jest minimalistyczna.

    • O tak, to samo sobie pomyślałam w momencie, kiedy mąż zanim jeszcze przeczytał cokolwiek zaczął ściągać bez opamiętania ;) człowiek chyba po prostu musi gromadzić, nie ma znaczenia, czy to prawdziwe, czy cyfrowe graty ;)

      • Też mam czytnik – ten sam model co Ty, mąż taki dla mnie wybrał. Ja nie kupuję więcej niż 2-3 książki jednocześnie (lubię czasami czytać dwie równolegle), ale nie gromadzę więcej, by się właśnie nie przytłoczyć nadmiarem, oraz nie potrzebnie nie wydawać pieniędzy:)

  • My też mamy czytnik – nie ma problemu z dzieleniem się między sobą :) Odpowiada mi taka forma czytania, ale do książek papierowych też mam sentyment – uwielbiam je kupować, czytać, a później układać na półeczce :P

  • Od dłuższego czasu jestem szczęśliwą posiadaczką kindle paperwhite i jestem ogromnie zadowolona, czytam teraz o wiele więcej, bo łatwiej zdecydować się na zakup ebooka, aniżeli papierowej wersji, do której może już nie wrócę powtórnie :)

  • Rok temu pożyczyłam Kindla od mamy i po kilku tygodniach miała już własnego (mama chciała zwrot swojej własności, a ja pokochałam to urządzenie). Nie chcę mówić ile przeczytałam książek przez ostatni rok, bo wyjdzie na to że nie robię nic tylko siedzę z nosem w Kindlu. Teraz jednak książki poszły w odstawkę i jedyne co czytam to ustawy i rozporządzenia, a dzięki konwerterom pdf na mobi nie muszę nic drukować :)

  • Czytnik dla mnie, był najlepszą inwestycją w 2015 roku. Ilość książek w wersji papierowej które wystawiłam na allegro pokryła z nawiązką koszt zakupu Kindle. Osobiście też mam model Kindle Paperwhite 3 i gorąco go polecam!

  • Agnieszka Kulawczyk

    Mamy w domu dwa, uwielbiam mojego Kindla, nie oddałabym go za nic na świecie ;) Dzięki temu mamy w małym mieszkaniu tylko około 7 książek z czego większość to kucharskie ;)

  • Ja jakoś nie umiem się przełamać… Komputer, smartfon i jeszcze dokładać oczom następnym wyświetlaczem? Poza tym ja uwielbiam papier, tekst na papierze zupełnie inaczej mi się czyta i tradycyjna książka wydaje mii się jakaś taka… bardziej podręczna?

    • Edyto, czytnik ma tę zaletę, że w przeciwieństwie do smartfonów czy komputerów nie męczy oczu dzięki specjalnej technologii wyświetlacza. Ale człowiek sam musi dojść do tego, czy warto inwestować w kolejny gadżet.

  • Uwielbiam czytać, i uwielbiam mieć książki na półce w domu. Pod tym względem nawet bym nie chciała bym minimalistką ;)

  • U mnie czytnik to też jeden z najlepszych zakupów ostatnich miesięcy. U mnie największymi zaletami jest możliwość posiadania dowolnej ilości książek w urządzeniu, które waży 200 g. Przydatne szczególnie w podróży, gdzie czasami brałam ze sobą 3 książki i nieszczęśliwie jedna okazywała się niewypałem.

    Mieszkam w Londynie i zdecydowanie przeplacałam za książki z Polski w polskiej księgarni internetowej. No, i trzeba czekać na przesyłkę. A, ebook raz – że zazwyczaj tańszy (dużo promocji). Dwa, że książkę ma się po 3 minutach.

    No i czytając nie budzę światłem osoby śpiącej obok.:)
    Pisałam też o tym u siebie jakiś miesiąc temu.

    • O tak, dla mnie to też duży plus, że mogę kupić angielskojęzyczne pozycje za grosze i mieć do nich wgląd w kilka sekund po zakupie.

  • Magda Kędzierska

    Mam Kindle Paperwhite od 3 lat i gdyby nie on to czytanie wyglądałoby u mnie marnie. Przed urodzeniem Małej rocznie czytałam dobrze ponad setkę książek, później zeszłam do około 60-70 tytułów i tak jest do dzisiaj, ale fakt, że czytnik był wybawieniem w trakcie karmienia, bo z papierową książką było mi niewygodnie. Poza tym ograniczyłam liczbę książek papierowych z około 700 do 80. No i teraz jak zachce mi sie jakiejś książki konkretnej, to mam ją w 5 minut. A prawda jest taka, że to mąż zmusił mnie do nabycia tego cuda, bo się bał, że kiedyś zginie przywalony książkami. Najlepszy zakup wszechczasów:)

    • Czyli podobnie jak u mnie. Czytnik na odsiecz młodym mamom ;)

      • Magda Kędzierska

        Dokładnie, papierową ciężko mi było utrzymać w ręce, zwłaszcza takiego Folletta – ponad 1000 stron, a tak czytnik i mogłam czytać. Problem zaczął się kiedy Mała miała już kilka miesięcy i zaczęła mi dotykać ekranu, a tym samym zmieniać strony – wtedy przerzuciłam się na oglądanie seriali przy karmieniu:)

        • Wystarczy mieć „niedotykowego” Kindla :P

          • Magda Kędzierska

            Niestety nie można mieć wszystkiego:)

    • Aniunitka

      60-70 wow! U mnie rekord to 30kilka. Przy dziecku polowe tego. Ale sie nie poddaje.

      • Magda Kędzierska

        Zawsze bardzo dużo czytałam, ale przy dziecku taki wynik jest możliwy u mnie tylko dzięki czytnikowi, bo mogłam czytać przy karmieniu, poza tym w autobusie, tramwaju (bo zawsze mogłam mieć go w torebce, pod ręką), w nocy jak spała jeszcze z nami w pokoju – bo kindle paperwhite ma podświetlenie:) A przede wszystkim nie wiem dlaczego, ale prawie wszyscy posiadacze czytników to potwierdzają, że na czytniku czyta się szybciej niż na papierze i ja to rzeczywiście obserwuję u siebie.

  • Nawet gdybym chciała, wiem, że nie jestem osobą ‚czytnikową’. Trochę mnie to nawet smuci, bo przez to nie mogę zbytnio ograniczyć pojemności mojej prawdziwej biblioteczki na regale. Jednak jest kilka zalet książek papierowych, które lubię i nie chcę z nich zrezygnować. Wśród nich jest m.in. dzielenie się tym, co się już przeczytało. Dajmy na to: wchodzisz do domu znajomych, zaglądasz co mają na półce (bo jak nie mają nic to… rozmowa się jakoś gorzej klei), wybierasz co ciekawsze pozycje i pożyczasz – lub odwrotnie, przychodzą znajomi i oddajesz im to, co godne polecenia. A przy oddawaniu macie pretekst, żeby się spotkać ponownie. Przy czytniku takiej zależności nie odkryłam. Co więcej, gdy czytam na telefonie drażni mnie fakt, że nie widzę, czy jestem w połowie czy przy końcu książki. Tak, wiem, że jest tzw. progress bar, ale nie robi on na mnie takiego wrażenia jak widok stron, które mam już za sobą i tych przede mną. Takie są moje przemyślenia :)

    • To bardzo ciekawe, że tak społecznie podchodzisz do czytania :) Ale nie ma się co dziwić, jesteś przecież społecznikiem :)

    • To ciekawe co napisałaś o książkach, ale nieprawdziwe.

      Ja na przykład jestem z wykształcenia literaturoznawcą, czytam więcej w rok niż niektórzy ludzie przez całe życie, a rozmowa by się nie kleiła bo nie mam w domu ani jednej książki papierowej? ;) Alw bzdury. wolę być minimalistką bez ściany książek i mieć wszystko na Kindle :)

      • Karola, takie jest moje zdanie. Nie załapałam bakcyla czytnika – przynajmniej na razie. Cóż mogę poradzić. Jeśli wolisz Kindla, to super!

  • Aniunitka

    Dostalam czytnik od meza pw3 i jestem zachwycona. Szkoda tylko ze ebooki sa czesto duzo droższe od papierowych ksiazek. Ubolrwam nad tym. I staram sie miec na czytniku jedna ksiazke na raz, bo tytuły i lista ksiazek kusi aby pobrac od razu wiele.
    Tak duzo ksiazek, tak malo czasu…. :(

    • Jakoś nie zauważyłam, żeby ebooki były droższe, ale przyznaję, że nie porównywałam cen jakoś specjalnie. Warto polować na okazje, np. na Virtualo często są różne promocje dla różnych serii książek.

  • Mam! Uwielbiam! Ale nie jestem w stanie zrezygnować z papierowych książek. Na Kindlu czytam przede wszystkim anglojęzyczne pozycje (są tańsze niż papierowe – poza tym można znaleźć „miliony” darmowych ebookow na Amazonie). Natomiast jeśli chodzi o polskie książki to najczęściej wypożyczam… A ostatnio zdarzyło mi się też kilka(naście) kupić/dostać…
    W Kindlu przeszkadza mi to, że nie można dowolnie przeskakiwać do wybranych fragmentów, tylko trzeba klikać i klikać :)

  • Ruda

    Nie mam czytnika i nie chcę mieć. Wiem, że jest świetny, wygodny, można go wszędzie zabrać i w ogóle, ale dopóki nie będę musiała, to nie chcę czytać książek w taki sposób. Może jest to związane z tym, że teksty czytane na ekranie są zazwyczaj krótkie i lubię to rozgraniczenie. Tak samo jest ze smartfonem – dopóki będą zwykłe telefony komórkowe, tzw. biedafony, czy paleofony, to nie chcę nic bardziej zaawansowanego.

  • Lotus Eater

    Muszę powiedzieć, że od zawsze byłam przeciwniczką czytników e-booków. Wynikało to z mojej ogólnej niechęci do jakichkolwiek nowinek technologicznych: smartfonów, tabletów itp. Uwielbiam czytać,razem z mężem jesteśmy molami książkowymi i zarazem chomikami w tej materii. Od pewnego czasu zaczęłam się ograniczać z kupowaniem, bo brakuje nam miejsca na półkach. Książki które wiem, że więcej nie przeczytam zaczęłam oddawać do biblioteki. Dużo pozycji jest pod znakiem zapytania ale zapewne niedługo się ich pozbędę, oprócz tych naj, oczywiście. Musze powiedzieć, że twój post dał mi inne spojrzenie na to małe urządzonko. Nie podejrzewałam, że ma aż tyle funkcji, słownik angielskiego, coś naprawdę przydatnego, możliwość zaznaczania ulubionego fragmentu- genialnie. No i z punktu widzenia minimalisty rzeczywiście duży plus! Chyba będę musiała rozważyć ewentualny zakup:)

    • Kindle ma jeszcze kilka innych ciekawych i użytecznych funkcji, warto sobie podpatrzeć w sklepie czy u znajomych przed zakupem ;)

      • Lotus Eater

        przed zakupem na pewno sprawdzę, decyzja jednak będzie musiała być przemyślana :)

        • Oczywiście, każdy zakup musi być przemyślany. Sami nad czytnikiem myśleliśmy dobrych parę miesięcy ;) Ale warto było.

  • Anvariel

    Mam czytnik i dość często z niego korzystam (głównie w podróży i do wieczornego czytania w łóżku). Mimo to, wolę tradycyjne książki i myślę, że to się nie zmieni. W tym momencie jednak „zaszczytu” bycia kupioną w papierowej formie dostępują tylko ściśle wyselekcjonowane pozycje, które nie tylko chcę przeczytać, ale także po prostu chcę mieć.

  • Ja również do tej pory byłam w tej „anty-czytnikowej” grupie moli książkowych. Ale ze względu na to, że trudno za granicą o dostęp do polskich książek – ceny przesyłek straszą a czytanie z komórki nie wchodzi w grę, wczoraj zamówiłam pierwszy czytnik. Akurat wracam do domu na dłuższą przerwę i mam nadzieję, że czytnik będzie już na mnie czekał. Nie wiem, czy mogę robić taką reklamę, ale zamówiłam mój gadżet za pośrednictwem Legimi. Zapłaciłam za niego magiczną złotówkę. Haczyk polega na tym, że przez rok będę płacić abonament, w ramach którego będę mieć nieograniczony dostęp do książek dostępnych na portalu (a jest ich całkiem sporo). Mam nadzieję, że będę zadowolona. Do tej pory byłam totalną przeciwniczką e-booków – zapach książki i przyjemność z przewracania kolejnych stron chyba jednak będą musiały ustąpić wygodnictwu :)

    • Właśnie kiedy już kupiliśmy Kindle dotarłam do informacji na temat Legimi i wydaje mi się to bardzo ciekawą opcją. Jeśli ktoś sporo czyta, to taki abonament jest na pewno świetną sprawą. Daj znać, jak już przetestujesz :)

  • Małgorzata eS

    Mam nawet kilka, ale to wynik współpracy na gruncie zawodowym, a nie moja zachłanność ;) Moim ulubionym jest taki z gatunku no name odziany w eleganckie, białe etui, dzięki czemu bez problemu przenoszę go w torebce czy podróżnym plecaku. Początkowo trudno było mi się przyzwyczaić, gubiłam wersy i szybko padała mi koncentracja, ale w tej chwili używam go tak, jakbym to robiła od zawsze. Bardzo wygodne urządzenie, a do tego bardziej poręczne od tradycyjnych książek,ekonomiczne i ekologiczne też :) Pozdrawiam :)

  • Mam ja i ma mój mąż. Opcja dzielenia się jednym czytnikiem poległa w gruzach niestety – ja noszę swój w torbie i czytam wszędzie gdzie się da, w kolejkach, w przedsionku szkoły, gdzie czekam na młodego a mój mąż w tramwaju w drodze z i do pracy :) Też mam Kindle’a, tylko bez podświetlenia. Następny będzie na pewno ze światełkiem :)

    • Aha, no i fajne jest to, że dzięki wtyczce Push to Kindle możesz „wypchnąć” sobie artykuły internetowe, posty z blogów do czytnika i poczytać w łóżku :)

      • O super, świetna sprawa! Dobrze wiedzieć :)

        • Tak właśnie pomyślałam, po napisaniu pierwszego komentarza :D Ja, gdy to „odkryłam”, byłam po prostu w euforii!

          • Katarzyna S

            A gdzie można znaleźć takie „push to kindle” bo ja nie kojarzę jakby to można było zrobić a opcja niezwykle mi się podoba. Podajcie proszę jakieś szczegóły.

  • Twój tekst przekonuje mnie, że najwyższa pora zacząć rozglądać się za kolejnym gadżetem ;) Ciekaw jestem tylko, czy będę w stanie utrzymać w takim czytniku porządek, bo znając moją potrzebę czytania, nagromadzę w nim więcej książek, niż pomieściłyby moje póki – co kłóci się trochę z minimalistyczną filozofią. Zauważyłem też ciekawą rzecz: każdy posiadacz czytnika mówi o nim tylko pozytywnie! Nie spotkałem się z osobą, która żałowałaby takiego zakupu, a to z całą pewnością dobrze świadczy o tych urządzeniach :)

    • Czytnik ma służyć do jednego – czytania! Pewnie z tego wynika pozytywne nastawienie jego użytkowników. A z tym bałaganem masz rację – zupełnie niepostrzeżenie można zatonąć w morzu cyfrowych książek, więc trzeba pilnować, żeby nie przesadzić z e-bookami. Ale czytnik polecam, bardzo sobie chwalę.

  • Anna Zumi

    Kupiłam Kindle PW mojej mamie, bo bardzo chciała i jest zachwycona. Ja dostrzegam zalety tego sprzętu, ale póki co, przy małym dziecku i tak mam niewiele czasu na czytanie… Zresztą w mojej biblioteczce leży jeszcze wiele książek czekających na swoją kolej. Może kiedyś też zdecyduję się na zakup Kindle dla siebie…

    Jestem jednak przeciwna zbyt dużej ilości gadżetów w domach, w których są dzieci. Moja teściowa, która jest pediatrą, podczas badania okresowego dzieci w wieku przedszkolnym dała jednemu z chłopców do ręki książkę, a on zaczął scrollować palcem po okładce. Nie wiedział, że książkę należy otworzyć i przewracać kartki. Cóż, zawsze należy zachować zdrowy rozsądek i – jak już wielokrotnie pisałaś – czuć się odpowiedzialnym za rzeczy, które się posiada. :)

    Pozdrawiam

    • Jasne, z jednej strony nadmiar gadżetów u dzieci to zło, ale z drugiej nie warto trzymać dziecka w antyelektronicznym kloszu ;) U nas książeczki to hit ostatnich miesięcy, biblioteczka Mai powoli zaczyna się rozrastać, bo dziecko ciągle woła „czita! czita!” ;) Na pewno nie będzie miała podobnych problemów, jak chłopczyk z Twojego komentarza.

  • uwielbiam ten czytnik :) dostałam go w zeszłym roku i jest ze mną wszędzie :)

  • Magdalena

    Zastanawiałam się nad czytnikiem. Ale nie jestem pewna czy się sprawdzi. 90% książek wypożyczam z biblioteki. Nasza biblioteka jest super wyposażona i naprawdę są w niej nowości dosyć szybko. 10% książek kupujemy. Najpierw czytam ja. Potem czyta mąż (lub na odwrót). Potem czyta jedna mama. Potem druga mama. Potem siostra. Ostatnio do kółeczka weszła koleżanka. Kiedy książka zrobi już „kółeczko”, trafia do naszej biblioteki. Do tego dochodzą książki pożyczone od mam lub siostry. Jakby to wyglądało w przypadku czytnika? Czy kupionego e-booka można komuś przekazać?

    Niestety w naszym przypadku nie dałoby się dzielić 1 czytnikiem, bo czytamy w komunikacji miejskiej w drodze do pracy.

    • Ale świetne „kółeczko” czytelnicze! Naprawdę podziwiam Wam za wypracowanie tego systemu i myślę, że czytnik raczej by się u Was nie sprawdził. Zakupione pozycje można trzymać w wirtualnej chmurze i czytać na różnych urządzeniach (czytnikach), ale wtedy pewnie każdy musiałby takowy mieć…

  • Kundelek to moja miłość, z którym nigdy się nie rozstaję. Najlepsza funkcja to podświetlenie i możliwość czytania nocą, bez przeszkadzania partnerowi, który śpi obok. Jedyny problem to taki, że obecnie brak czasu na przeczytanie papierowych zaległości, które kurzą się na półce, bo czytam tylko przed zaśnięciem.

    • Teraz z dnia na dzień coraz później zachodzi słońce, więc pewnie niedługo nadrobisz zaległości „papierowe” :)

  • wolę jednak papierowe książki od tych na czytniku :)

  • Ja tez jestem szczesliwa posiadaczka kundelka. Dlugo sie zastanawialam czy potrzebny mi jest kolejny elektroniczny gadzet. Mam tableta i w sumie moge tu dzieki Kindle-App tez czytac eKsiazki. To co jednak przewazylo w podejmowaniu decyzji byl fakt, ze bateria bardzo dlugo wytrzymuje ( jakies 2 tygodnie przy intensywnym czytaniu). Bywam w rejonach, gdzie dostep do pradu jest utrudniony, a fakt podswietlenia czytnika swietnie sprawdza sie pod namiotem :) poza tym moge zabrac w podroz sporo ksiazek nie martwiac sie o ciezar bagazu.
    Tak wiec zakup kundelka w moim przypadku to byl strzal w dziesiatke. Moge tylko polecic.

    Poza tym czytnik nie wyklucza posiadania papierowych ksiazek. Zmienia sie tylko stosunek do nich. Kupujemy te bardziej wartosciowe.

    Pozdrawiam serdecznie.

  • Rowniez posiadam czytnik Kindle PW3. Swoj dostalam od meza na swieta. Uwielbiam czytac i dzieki czytnikowi nie musze targac ze soba wszedzie ksiazek, bo nie oszukujmy sie niektore sa bardzo ciezkie.

    • Tak, to zdecydowanie jeden z dużych plusów czytników e-booków – można mieć pod ręką wiele książek w niewielkim (i lekkim) formacie.

  • Sosnowska Weronika

    Hej, czy braliscie kiedys kindla pod namiot? Troche sie boje ze moze sie zepsuc, bede wdzieczna za odpowiedz

  • Katarzyna S

    Dziękuję, co prawda nie korzystam z chrome ale wiem już teraz że muszę tylko poszukać nakładki :)

  • Sylwia

    Długo się zapierałam, że czytnik to nie dla mnie i wolę papierowe książki. Jednak będąc w ciąży miałam problemy ze snem i jedyne co pomagało to czytanie książek. Jednak zapalone światło przeszkadzało mężowi w nocy. Tak więc w prezencie urodzinowym zakupiłam e-booka i to był strzał w dziesiątkę. Sprawdzał się w nocy a także podczas karmienia syna. Jest super wygodny i poręczny. Mogę mieć zawsze przy sobie wiele książek do wyboru. Odkąd mam Kindla, a w sumie to już 5 miesięcy czytam w każdej wolnej chwili. Niestety albo stety książki papierowe poszły całkowicie w odstawkę. Kindle jest tez super rozwiązaniem dla osób mieszkających zagranicą, gdzie dostęp do polskich książek i bibliotek jest dużo mniejszy.