Mały biały domek

7 porad dla chcących budować dom

12/02/2016

Nareszcie rozpoczynamy wykończenia naszego małego białego domku. Kiedy ekipa budowlana po raz ostatni opuściła plac budowy odetchnęliśmy z ulgą, nie dlatego, że mieliśmy z nimi jakieś wielkie problemy, ale dlatego, że sam proces budowy był najbardziej stresującym okresem w naszym życiu. Przez te pięć miesięcy, bo tyle ostatecznie trwało doprowadzenie naszego domu do stanu deweloperskiego, przeżyliśmy tyle wzlotów i upadków jak nigdy wcześniej. Przed budową nawet przez chwilę nie pomyśleliśmy, ile problemów trzeba będzie rozwiązać, ile przeszkód przyjdzie nam pokonać i ile razy będziemy chcieli rzucić to wszystko w pierony i wyjechać na Martynikę. Stąd też pomysł na ten post, by z dzisiejszej perspektywy podzielić się z tymi, którzy chcą zbudować dom, kilkoma poradami i podsunąć kilka rzeczy, nad którymi trzeba się zastanowić przed wbiciem pierwszej łopaty.

Jeśli cenicie sobie spokoje życie – nie budujcie domu

Budowa domu to spora dawka emocji, stresu, momenty bezsilności, radości przeplatanej smutkiem, nieoczekiwane zwroty akcji. Jeśli cenicie spokojne życie, to nie decydujcie się na budowę własnego domu. Poświęćcie więcej czasu na poszukiwanie i weryfikację pod każdym kątem gotowego mieszkania lub domu, bo to może zaoszczędzić Wam nerwów i stresu. Jeśli jednak jesteście odporni na bezsensowne przepisy, niezrozumiałe decyzje czy niedbalstwo wykonawców, to na pewno dacie sobie radę przy budowie własnego gniazdka.

Pomyślcie o projekcie indywidualnym

W internecie można znaleźć mnóstwo projektów gotowych, ale tak naprawdę wszystkie są na jedno kopyto. Kiedy szukaliśmy projektu domu, który spełniałby nasze wymagania (parterowy do postawienia na wąskiej działce z salonem wychodzącym na tyły domu) to znaleźliśmy może trzy, które mogliśmy wziąć pod uwagę. Ostatecznie bardzo spodobał nam się projekt firmy Archon „Dom w owocolistkach”, ale postanowiliśmy dokonać w nim pewnych zmian. No i tu jest clou sprawy – jeśli podoba Wam się projekt gotowy i zamierzacie wprowadzić do niego kilka zmian, to rozważcie zlecenie projektu indywidualnego. Jego koszt jest wyższy niż typowego, jednak każda zmiana w projekcie gotowym również kosztuje. Może więc się okazać, że dołożenie paru tysięcy do projektu przygotowanego tylko dla Was, dla Waszej działki, dla Waszych potrzeb zaoszczędzi Wam wiele nerwów. Jeśli jednak projekt typowy spełnia wszystkie Wasze wymagania, to świetnie, nie ma co przepłacać.

Bez przychylności urzędników formalności będą trwały wiecznie

Prawo w Polsce, nie tylko budowlane, jest sformułowane w taki sposób, że może być różnie interpretowane i często właśnie od interpretacji urzędników i osób decyzyjnych zależy być albo nie być Waszej budowy. W naszym przypadku zbieranie papierów, podpisów, pieczątek, decyzji trwało prawie 5 miesięcy, jednak załatwialiśmy to wszystko przed zmianami prawa budowlanego, które to obecnie ułatwia postawienie domu. Jednak samo pozwolenie na budowę (czy zgłoszenie) wiosny nie czyni, po drodze trzeba jeszcze zebrać tyle innych papierów, że głowa mała (dajmy na to projekt zjazdu z drogi publicznej, zgody na wejścia w teren przy podpinaniu mediów i inne tego typu pozwolenia). Należy jeszcze się orientować, czy konkretne papiery wydaje gmina czy powiat, a na Śląsku przy okazji pytać kopalnie o szkody górnicze i korytarze podziemne.

Bądźcie przygotowani na nieustanne kompromisy

Zanim budowa ruszyła mieliśmy swoją wizję tego naszego małego białego domku, jaki będzie piękny, sprytny i przemyślany. A potem co chwilę mieliśmy weryfikować swoją wizję zmieniając ją pod dyktando obowiązujących przepisów, źle podjętych decyzji czy niedopilnowania wykonawcy. W pewnym momencie już odpuściliśmy wszystkie idealne wyobrażenia tego domu, by pchnąć budowę do przodu. Pójście na kompromisy to hasło przewodnie naszej – i pewnie nie tylko naszej – budowy. Bądźcie więc gotowi na to, że Wasze początkowe wizje domu będą sporo różniły się od efektu końcowego. A kompromisy nie są takie złe.

Na pewno przekroczycie założony budżet

Tę poradę słyszeliśmy wiele razy przed rozpoczęciem budowy i z czystym sercem mogę podać ją dalej. Do najbardziej pesymistycznej wersji budżetu dodajcie jeszcze jakieś 10%. Często przy szacowaniu kosztów – potrzebnych na przykład do uzyskania kredytu – zapomina się o takich rzeczach jak doprowadzenie mediów, postawienie ogrodzenia czy opłacenie firmy ochroniarskiej, poza tym trzeba pamiętać o wszelkich zdarzeniach losowych. Mimo że umowa z firmą budowlaną, która stawiała nasz dom od a do z, obejmowała konkretną niezmienną cenę wykonawstwa, to wybrane przez nas opcje, jak np. grubszy styropian czy trzyszybowe okna, windowały ją w górę. Izolacja cieplna była dla nas priorytetem, więc na tym nie oszczędzaliśmy, ale dzięki rezygnacji z jednego komina czy ściany działowej mogliśmy coś zaoszczędzić. Nie da się ukryć, że ostatecznie budżet przekroczymy, ale już jesteśmy na to gotowi.

Podzielcie się zadaniami

Jednym z największych błędów, jakie popełniliśmy podczas całej budowy było to, że większość zadań związanych z ogarnianiem formalności i samej budowy było na głowie mojego męża. Na początku jeszcze się udzielałam, ale niestety, rozmowy z budowlańcami patrzącymi na mnie z pobłażaniem nie zawsze były owocne. Panowie wychodzili z założenia, że się nie znam i że będzie lepiej, jeśli pogadają o z mężem (mimo że zna się tak samo na budowlance jak ja, czyli wcale). Zrzucenie odpowiedzialności na męża naraziło go na ogromny stres i było powodem kilku zupełnie niepotrzebnych sprzeczek. Radzę Wam więc podzielić się budowlaną odpowiedzialnością z partnerem, przyjacielem, rodzeństwem, bo problemy na budowie mogą negatywnie wpłynąć nie tylko na relacje, ale także na Wasze przyszłe postrzeganie domu.

Cały czas przypominajcie sobie, dlaczego chcieliście wybudować dom

Przez te wszystkie wzloty i upadki podczas całego procesu budowy bardzo łatwo zapomnieć, dlaczego tak właściwie zdecydowaliście się na ten krok. Wszystkie kłody rzucane pod nogi mogą zniechęcić do wymarzonego domu, dlatego często trzeba sobie przypominać, dlaczego tak bardzo go chcecie. Nam zależało głównie na tym, żeby Maja miała gdzie bezpiecznie biegać na świeżym powietrzu i ta wizja jakoś pchała nas do przodu. No i jeszcze to okno w kuchni (teraz mamy ślepą), oddzielny gabinet z miejscem do ćwiczeń, osobna sypialnia… No warto było wybudować ten dom.

Zdaję sobie sprawę, że nie każda budowa musi wyglądać tak, jak nasza. Przecież wszystko może też przejść bezproblemowo, zgodnie z planem i harmonogramem, bez opóźnień i nietrafnych decyzji. Bazując na naszych doświadczeniach chciałam tylko przygotować Was, chętnych do budowy własnego gniazdka, na ewentualne zmiany planów.

Planujecie budować dom? A może macie to już za sobą? Proszę, podzielcie się swoimi poradami w komentarzach.

Przeczytaj także

  • Ania

    My swój domek (nota bene także projekt Archona) budowaliśmy tradycyjną metodą – trzy lata. A i nadal wymaga wewnątrz wykończenia. To były najcięższe lata mojego życia, dokładając do tego fakt, że w momencie składania dokumentów w urzędzie byłam w 7 miesiącu ciąży z bliźniakami. Ilość kompromisów, wyrzeczeń, oszustów i partaczy przeszła moje najgorsze oczekiwania. Nie mówiąc o budżecie i mocno nadwyrężonymi relacjami małżeńskimi. Ale wniosek jest jeden – nie da się mieć dokładnie domu marzeń i zawsze będziemy chcieli coś zmienić. A ilość pieniędzy którą dysponujemy, zawsze okaże się za mała ;).

    • Czyli nie tylko my mamy podobne wnioski ;) trzy lata stresu to masakra, ale mam nadzieję, że wyszliscie bez szwanku i cieszycie się domkiem :)

  • Mi marzy się taki dom i wszystko co opisałaś mi nie straszne ;) Wiem, że trzeba dużo czasu, cierpliwości i wyrzeczeń….ale bardzo, bardzo chcę w przyszłości mieć taki domek ;)

    Życzę jak najmniej problemów w tym aspekcie! ;)

    • Jeśli jesteś odporna na stresy, to budowa jak najbardziej jest dla Ciebie ;) Trzymam kciuki za Twój mały biały domek :)

  • Magda Kędzierska

    Własnego nie budowałam jeszcze, chociaż w dalekich planach gdzieś tam jest – działkę mamy w każdym razie. Ale aktywnie uczestniczyłam w budowie domu rodziców, bo byłam już wtedy dorosła i mogłam pomóc. Łącznie 5 lat, od kupna działki do wprowadzenia się. Dzięki temu wiem czego sie spodziewać, jeśli sami z mężem zdecydujemy się na budowę. Teraz mieszkamy z rodzicami, bo dom duży i każdy ma piętro dla siebie, więc rozwiązanie idealne. Natomiast budowa domu to tak naprawdę początek drogi, bo wiele osób nie zdaje sobie sprawy (sądząc po niektórych moich znajomych), ile pracy dom wymaga później. Bo tu jest zawsze coś do roboty, skosić trawę, wypielić grządki, odśnieżyć, pamiętać o wybraniu szamba, naprawieniu rury, przeglądzie pieca CO, już nie mówiąc o drobniejszych sprawach:)

    • Wiadomo, trzeba też pamiętać o obowiązkach po zamieszkaniu w wybudowanym domu, ale o tym pewnie napiszę po kilku miesiącach ;)

    • O tak, własny dom to tez dużo pracy. :) Choć ma on tez kilka plusów, nawet całkiem sporych :) Własne podwórko, miejsce na grila z przyjaciółmi, żaden siasiad nie skarży sie na zakłócanie ciszy nocnej. Male drobnostki, ktore sprawiają, ze zycie jest przyjemniejsze :)

      • Magda Kędzierska

        Dla mnie są to same plusy. Ale mam wokół siebie znajomych, którzy wybudowali domy i teraz mówią – o rany, nie sądziłem/am że tyle pracy przede mną, że tyle czasu mnie to będzie kosztować. Dlatego mówię, że warto porozmawiać tak od serca z kimś kto ma dom, zanim zdecydujemy się budować własny:)

  • Pamietam, jak rodzice zabrali sie za budowe (niby przebudowwe, ale de facto zostalo zmienione wszystko) domu. Tata nawet spedzal tam noce, sam bardzo aktywnie uczestniczyl w budowie, poza jednym murarzem i elektrykiem rodzice nie zatrudnili ekipy budowlanej. Takze tam to sie dopiero dzialo! A ja sadzilam choinki w ogrodzie :D

    • Wyobrażam sobie, ile przygód pojawia się przy systemie gospodarczym ;) My raczej nie dalibyśmy rady, bo pewnie budowa by trwała dziesięć lat, a nie 5 miesięcy ;)

      • Oj z pewnością czas jest kluczowy, nasza przebudowa trwała około 3-4 lat :) Podzielisz się też na blogu częściowo wnętrzami Waszego małego białego domku? :)

  • Wszystko prawda! Bylibyśmy już pewnie po rozwodzie, gdyby nie nasz kierownik budowy, któremu poszerzyliśmy kompetencje;) Najlepiej byłoby zlecić budowę „pod klucz” jednej firmie, ale to niestety opcja o wiele bardziej kosztowna, na którą nie mogliśmy sobie pozwolić…

    • Wiesz, my właśnie tak zrobiliśmy, że zleciliśmy budowę jednej firmie, a i tak sporo rzeczy mieliśmy na głowie, taka to firma była ;)

  • Wiedząc z czym to się wiąże, nie zdecydowałam się na budowę. Chociaż czasami przyznaję, że chciałabym mieć taki mały domek dla siebie i swojej rodziny. Ale jak na razie na pewno nie zmienimy swojej sytuacji mieszkalnej, chyba, że na inne mieszkanie, ale nic na razie nie chcę zdradzać/ zapeszać…

    • Trzymam więc kciuki, by Wasze plany się ziściły, czy to w domku, czy w mieszkanku. To nie ma większego znaczenia, bo często wydaje nam się, że gdzieś indziej będzie lepiej, ale to nie musi być prawda…

  • Mi wystarczy na razie remont trzypokojowego mieszkania – od podłogi po sufit… Cztery lata minęły a ciągle mi się czkawką przypomina…

    • No to rzeczywiście niezbyt dobrze świadczy o remontach. Ale gdzieś czytałam, że pary najczęściej rozchodzą się właśnie przy okazji budowy czy remontu. Trzeba więc mocno walczyć, żeby wygrać z taką smutną statystyką…

      • Oj powiem Ci szczerze, że faktycznie był to dla nas i dla naszego dziecka bardzo trudny okres… Na szczęście byliśmy już małżeństwem 8 lat, znaliśmy się kilkanaście i było to nasze trzecie mieszkanie a drugi remont, i daliśmy radę :D

        • Myślę, że takie doświadczenia potrafią nieźle namieszać w związku, ale także mocniej go scalić. Cieszę się, że daliście radę.

  • Jak pomyśle o moich znajomych, którzy dom budują już kilka dobrych lat…a wy? Owszem stres jest, wzloty i upadki, ale nieporównywalnie szybciej osiągnęliście to, co inni ludzie ”budują’ latami. Trzymam kciuki za dalsze etapy, mam nadzieje, że one juz będą łatwiejsze i przyjemniejsze :)

  • Agnieszka

    Przydatne porady, również napiszę coś od siebie. Mieszkałam całe dzieciństwo i część dorosłego życia w domu, 100 mkw na 3 osoby później 2 i bardzo duża działka. Jak łatwo się domyślić, nieźle się umeczylismy. Do tego trudny dojazd w porze zimowej itp. Doszliśmy do wniosku, że lepiej bedzie nam w mieszkaniu. I tak mieszkamy od prawie 2 lat, ale nie są to kwiatki, bratki i stokrotki. Sąsiedzi nie są zbyt przyjaźni (choć też nie utrudniają i nie wtracaja się), nad nami mieszkają młodzi ludzie, wiadomo lubią być głośno. Nie można wyjść na trawkę poopalac się czy zasadzić warzywek (jakoś wydaje mi się, że te z balkonu mają dużo zanieczyszczeń, ale pewnie to tylko moje odchylenie). A obowiązki są podobne, bo niestety w naszym czynszu nie zawiera się sprzątanie klatki – trzeba to robić samemu. W każdej chwili można zalać wodą sąsiada, albo sąsiad Ciebie. Koszty utrzymania mieszkania są na podobnym poziomie lub często większe. Podsumowujac, chcąc założyć własną rodzinę wiem, że zdecydowałabym się na mały dom poniżej 100 mkw i małą działkę z miejscem na wypoczynek i warzywka/owoce. Wszystkim niezdecydowanym polecam dom, mam porównanie i wiem co piszę. Na początku jest stres, ale później radość ze śniadań na tarasie i jogi w ogródku.

    • Agnieszko, dziękuję za komentarz! Nie mam porównania, bo całe życie mieszkałam w mieszkaniach, to moja pierwsza styczność z mieszkaniem w domu, dlatego tym bardziej cenię taki głos jak Twój. Oczywiście zdaję sobie sprawę, że każdy ma inne doświadczenie, bo znam też kilka osób, które zamieniły dom na mieszkanie i wcale tego nie żałują, bo wiadomo, że są różne sytuacje. Ale fakt, czasami największą radość z mieszkania mogą zabić niezbyt dobre relacje z sąsiadami…

      • Agnieszka

        Tak, rzeczywiście wszystko zależy od doświadczeń. Ogólnie plusów mieszkania jest dla nas więcej (niż ogrzewanie dużego domu i pielęgnowanie/odśnieżanie działki) jednak nie widzę tu swojego życia. Kto by pomyślał ;). Bardzo zainteresowała mnie ta metoda budowy z keramzytu. Wizja szybkiego stawiania i wyeliminowania wydatkow zwiazanych z tradycyjnymi murami jest bardzo pociągająca. Z tego co przeczytałam firma robi fundament, ściany i stawia je? Na jakim etapie kończy się ich rola, a trzeba wynająć pozostałych fachowców?

        • Nam jedna firma postawiła dom do stanu developerskiego, czyli na naszych barkach zostało tylko wykończenie wnętrz.

  • Magda

    Ja również całe dzieciństwo mieszkałam w domu w niewielkim miasteczku. Na studia wyjechałam do większego miasta, wynajęłam mieszkanie. Myślałam – żyć nie umierać. Jednak wszystko się zmieniło, gdy z partnerem zaczęliśmy myśleć o przyszłości, o założeniu rodziny. Teraz chcę uciec z wielkiego miasta do małego miasteczka. Wiadomo, że koszty budowy domu będą dużo wyższe niż zakup mieszkania. Liczę się z tym, że będziemy się bardziej stresować, że będzie więcej problemów. Ale gdy przypomnę sobie siebie jak byłam dzieckiem, które beztrosko bawiło się na dworze, to wiem, że nie chcę odbierać tej radości swoim dzieciom.

    • Wiadomo, są plusy i minusy mieszkania i domu, jak wszystkiego. My też zdecydowaliśmy się na budowę ze względu na dziecko i myślę, że była to dobra decyzja. Jak „wyfrunie” z domu my też wyfruniemy i już ;)

  • Dorota

    Dziewczyny, a kojarzycie firmę robiącą projekty domów jednorodzinnych http://lk-projekt.pl/? zastanawiam się nad ich usługami, ale mało jest opinii w necie…

  • agata

    Mnie się bardzo podobają domy drewniane z bali. Są coraz modniejsze i mają klasę. Najlepiej na wsi. Znalazłam producenta na Mazurach Natur Eko Dom. Robią piękne domy pod klucz.

  • Roman

    Rowniez jestem na etapie projektu domu I nie zgodze sie z tym co Pani pisze. Sukces tkwi w ciepliwosci. Nie da sie wszystkiego zalatwic od reki – to trwa. Cos za cos jesli ktos chce sam budowac dom to trzeba sie psychicznie nastawic na papierkowa robote. Trzeba byc zorganizowanym I sprawdza sie zelazna zasada- Kto pyta nie bladzi:) jesli ktos sie boi braku organizacji kup sobie mieszkanie.Proste.

    • Kwestia w tym, że nie budowaliśmy domu sami, powierzyliśmy to firmie, która kompleksowo miała ogarnąć temat. Mimo to wiele było na naszej głowie. Poza tym nasz dom miał powstać w trzy miesiące, a przedłużyło się to do pięciu. Oczywiście mogliśmy nauczyć się cierpliwości, ale przełożenie planów związanych z obsuwą sporo nas kosztowało. I nie zgodzę się, wiele da się załatwić od ręki, czasami wystarczy tylko dobra wola urzędnika. Wielokrotnie przekonaliśmy się, że papier, na który mieliśmy czekać ustawowy tydzień nagle dało się mieć za godzinę. Wszystko się da, trzeba chcieć i właśnie to bywa naszą bolączką – czasami się nie chce ;)

    • Karolina Stefaniak

      Zgadzam się całkowicie. Myślę też, że wszystko zależy od firmy, którą do tego zatrudnimy, bo na przykład ta, która budowała dla mnie i męża – dd projekt spod Krakowa – spisała się świetnie i wcale nie trwało to tak długo. Do tego bardzo nas wspierali na każdym etapie, więc nie czuliśmy się z tym tak osamotnieni. Najlepiej wziąć kogoś z polecenia, bo to najpewniejsze. Ja na przykład dd projekt polecam wszystkim znajomym i rodzinie i wszyscy jak na razie są bardzo zadowoleni. :)

  • Robert Banaś

    Dla mnie największą udręką było znalezienie wykonawców. Ile ja się stresu najadłem przez ten okres kiedy szukałem odpowiednich ludzi. Jedna ekipa wogóle nie zaczęła prac… W końcu udało mi się znaleźć jedną firmę z Warszawy, która uporała się ze wszystkim, ale już do końca prac byłem bardzo ostrożny i niecierpliwy. Firma w razie czego nazywa się Complete Home. Jakby ktoś potrzebował to polecam, bo naprawdę trudno znaleźć uczciwych fachowców…

  • Z własnego podwórka mogę dopowiedzieć, że dom to dobra inwestycja w charakterze mentalnym: pragnień, marzeń, wyobrażeń własnych, potrzeb. Marzysz o własnym skrawku ziemi i całym z tym związanym workiem przyjemności to buduj własny indywidualny dom. Zapewne osiągniesz własne cele. W końcu po to budujesz, aby zaspokoić potrzebę. Że to jest trudny proces dla „wytrwałych” i odpornych na potencjalne przygody z partaczami to inna sprawa. Na pewno nie jest to sielanka.
    Kwestia emocjonalna za nami. Teraz druga strona medalu. Życie w wymiarze otaczającego nas pieniądza. Wobec ekonomii i finansowej racjonalności, budowa to już naprawdę wyższa szkoła jazdy. Tylko dobrze zaplanowana budowa wyjdzie Wam finansowo na zdrowie. Kosztorys – rzecz święta. Nie chciejstwo powinno decydować, a przemyślany kosztorys i stanowczość w jego realizacji. Jak nie chcesz mieć ciągnących się przez lata wydatków dotyczących niekończącej się budowy, właściwie zaplanuj kosztorys i oceń realnie swoje moce finansowe. Wybuduj i mieszkaj, a nie ciągle myśl o pompowaniu pieniędzy w niedokończony dom. W taki sposób pojawiają się frustracje, bowiem pieniądz potrafi przyćmić pozytywne emocje związane realizacją upragnionego celu.