Proste życie

Jak spędzić dzień offline?

28/02/2016

W ostatnich latach, głównie dzięki wszechobecnym smartfonom, poziom naszego przebywania w sieci znacznie wzrósł. Jesteśmy na bieżąco z informacjami, natychmiastowo dostajemy powiadomienia o nowych mailach czy lajkach na Fejsie, szerujemy, skrolujemy, komentujemy, odpisujemy. Nie dziwi więc fakt, że wiele osób zmęczonych wiecznym przebywaniem w świecie wirtualnym stawia na uważne przebywanie w realu. Sama też od czasu do czasu ze sporą determinacją robię wszystko, by chociaż jeden dzień w tygodniu spędzić bez internetu. Opierając się na swoich doświadczeniach postaram się podpowiedzieć, jak spędzić dzień offline.

Po co robić internetowy detoks?

Nadmiar informacji, powiadomień, zlepki słów, zdjęć, podglądanie życia znajomych – to wszystko może się wydawać kuszące, ale wprowadza w życie wiele hałasu. Dzień offline w moim przypadku to odzyskanie ciszy i spokoju, skupienie na tym co naprawdę ważne, poświęcenie pełnej świadomości życiowym przyjemnościom. Dzień bez internetu to u mnie zazwyczaj niedziela, czyli dzień odpoczynku i dzięki rezygnacji z bezmyślnego przeglądania wirtualnego świata naprawdę odpoczywam. W tej informacyjnej ciszy można zebrać myśli, nadrobić zaległości, zwolnić kroku.

Zaplanuj dzień offline

Zauważyłam, że o ile łatwo jest postanowić sobie „Dziś nie korzystam z internetu”, to nie jest prosto plan wykonać w stu procentach. Radzę więc, by dzień offline zaplanować. Najczęściej wybieranym dniem bez internetu jest niedziela, czyli ten moment tygodnia, kiedy część osób nie pracuje i może sobie pozwolić na internetowy detoks bez potrzeby odpisywania na maile czy śledzenia zleceń. Kiedy wybierzesz już dzień swojego odcięcia od internetu zamknij wszystkie niedokończone sprawy. Dzień wcześniej odpisz na maile, zrób zamówienie, sprawdź kto kogo gdzie i jak – pomoże to zdusić w zarodku potrzebę połączenia z siecią pod fałszywym pretekstem („Muszę odpisać na jednego maila, ale skoro już się połączyłam, to jeszcze sprawdzę Pudelka, nowe wpisy na blogach, wyniki wyścigów konnych i sposoby hodowli storczyków.”).

Zabezpiecz się przed pokusą

W zaplanowanym dniu internetowego detoksu schowaj komputer do szafy, a w telefonie zainstaluj aplikacje, które powstrzymają Cię przed niepotrzebnym korzystaniem z sieci. Ja korzystam z Quality Time – aplikacji która nie tylko monitoruje czas poświęcony na daną aplikację, ale też pozwala zablokować je na określony przez nas czas. Do blokady możemy dodać wyjątki, czyli możemy pozwolić sobie na odblokowanie telefonu na czas rozmowy, pisania smsa czy biegania z Endomondo (na to sobie pozwalam nawet w czasie detoksu). Dodatkowo zainstalowałam sobie też aplikację o nazwie AppDetox, dzięki której ograniczam manię zbyt częstego sprawdzania statystyk: po trzech uruchomieniach Google Analytics w ciągu dnia, aplikacja zostaje zablokowana. Możemy dowolnie ustalać te wszystkie blokady, bo mają nam pomóc odłączyć się od niepotrzebnych rozpraszaczy.

Jak spędzić dzień offline?

Nie wiem, jak Wy, ale mnie zdarza się bezmyślnie przeglądać internet z nudów. Czasem dla zwykłego odmóżdżenia albo dla zabicia czasu wchodzę na Facebooka czy Instagram, co często kończy się tym, że w sieci spędzam po prostu za dużo czasu. Pamiętam, jak przy pierwszym dłuższym internetowym detoksie – w którym rok temu mnie wspieraliście – zastanawiałam się, co będę robić w momentach, które zwyczajowo przeznaczam na sieciowe poszukiwania. A można zrobić mnóstwo!

  1. Idź na spacer. Zamiana buszowania po świecie wirtualnym na poznawania tego rzeczywistego jest dużo bardziej przyjemne. Spacer – nawet w deszczu czy śniegu – pozwoli zebrać myśli, dotleni mózg, zainspiruje, odpręży – czyli da coś zupełnie innego niż wciskanie kolejnych linków.
  2. Przeczytaj książkę. Niby człowiek nie ma czasu czytać, a potem odpoczywa od internetu i znajduje mnóstwo czasu. Chociaż w ten jeden dzień zamień blogi na książkę (np. na taką).
  3. Nadrabiaj zaległości. Od miesiąca starasz się dokończyć projekt fotograficzny? Miałeś naprawić kran? A może od paru lat planujecie umówić się ze znajomymi? Dzień bez neta to idealny moment na takie aktywności.
  4. Spędź czas z bliskimi. W tygodniu po pracy mamy dla nich niewiele czasu, ale w dzień offline zdobędziemy go mnóstwo, by w spokoju pogadać i się pośmiać.
  5. Idź pobiegać. Dotlenisz się, napełnisz energią, zbierzesz myśli, nabierzesz kondycji.
  6. Poćwicz jogę. Wyciszysz się, nabierzesz gibkości, skupisz się na sobie.
  7. Zrób generalne porządki. Od czasu do czasu warto.
  8. Zastanów się nad swoją szafą.
  9. Ugotuj coś pysznego albo upiecz ciasto. Polecam ciasto jogurtowe, nawet mnie zawsze się udaje.
  10. Ewentualnie zjedz pyszne jedzenie w dobrej restauracji. Nie żałuj sobie deseru, zasługujesz.
  11. Ogarnij swoją junk drawer.
  12. Albo pojemnik z biżuterią.
  13. Obejrzyj dobry film albo bajkę („Potwory i Spółkę” mogę oglądać codziennie)
  14. Odwiedź galerię albo muzeum.
  15. Obejrzyj stare zdjęcia.
  16. Poświęć się kreatywnym robótkom. Namaluj obraz, uszyj sukienkę, zrób szalik na drutach, poćwicz kaligrafię, zacznij pisać książkę.
  17. Wyprasuj pościel i ręczniki. Nie ma to jak świeża, wyprasowana pościel po długim dniu.
  18. Pozwiedzaj okolicę. Albo wybierz się na dalszą wycieczkę.
  19. Posłuchaj muzyki. Niech nie będzie tylko tłem do codziennych czynności, usiądź i posłuchaj jej z uwagą, analizując każdy dźwięk, instrument, emocje.
  20. Poleż do góry brzuchem. Czasem trzeba.

Te dwadzieścia propozycji to tak naprawdę oczywistości, jednak trzeba sobie o nich przypominać. Ciekawe jest to, że jeszcze kilka lat temu nie napisałabym takiego tekstu, bo internet nie był tak powszechny jak teraz, a ludzie częściej żyli w realu niż w świecie wirtualnym. Warto więc wrócić pamięcią do czasów piszczących modemów, kiedy łączyliśmy się z siecią na kilka minut – bo było drogo i blokowało się linię telefoniczną – by sprawdzić konkretną informację, a po kliknięciu „rozłącz” wracaliśmy do swoich codziennych spraw.

Mam nadzieję, że po przeczytaniu tego tekstu wyłączycie komputer, rozłączycie sieć w telefonie i będziecie delektować się ciszą i spokojem dnia offline. A może macie inne sposoby na dzień bez internetu? Proszę, podzielcie się nim w komentarzach.

Przeczytaj także

  • Ann

    Jest wiele możliwości dobrego zagospodarowania czasu, ale i tak łatwo nie jest :)

    • Wszystko wydaje się łatwe, ale nie jest prosto zrezygnować ze złych przyzwyczajeń. Warto próbować :)

      • Lidia Kućmierz

        Kasiu, chyba mam odwrotne odczucie. Wszystko jawi mi się jako proste, natomiast nie łątwo jest zrezygnować ze złych przyzwyczajeń. W języku polskim te słowa są bliskoznaczne, więc pewno to samo mamy na myśli. :) A próbować oczywiście bardzo warto.

        • To prawda, często wymiennie się stosuje „prosto” i „łatwo”, ale z drugiej strony te słowa mają trochę inny przekaz :) Dziękuję za zwrócenie uwagi. Trzymam kciuki za Twój czas offline!

  • Dla mnie najlepszym sposobem na dzień offline są spotkania ze znajomymi, albo rodziną. W takich sytuacjach prawie w ogóle, jeżeli nie w ogóle, nie korzystam z internetu. Wczoraj będąc z koleżankami w jednym z krakowskich barów zwróciłam uwagę na jedną rzecz – 99% osób, które wchodziły w grupie i zajmowały miejsce natychmiast włączały telefon i scrollowały. Smutne…

    • No ten widok jest dość częsty i nie wiem, czy da się to zatrzymać…

    • Lidia Kućmierz

      youcancallmeann, mam tak samo, tzn. spotkania odrywają mnie od ekranu. Dlatego staram się dbać o nie i staram się zawsze z kimś umawiać na moją bezinternetową niedzielę. Na szczęście w tygodniu też cieszę się rozmową przy kawie, zresztą też w Krakowie. :)

  • Ostatnio dzien off-line mam od poniedziałku do piatku, a weekend upływa pod znakiem online ;) Choc nie ukrywam, ze planuje to zmienic tak by ‚on-lline’ bylo bardziej rozlozone w czasie, nie skondensowane w ciągu jednego dnia ;)

    • No wiesz, coś za coś ;) Bez sieci jak bez ręki czasami, szczególnie jak się prowadzi bloga :)

    • Lidia Kućmierz

      Podziwiam Natalio! Czyli online jesteś tylko w piątek, sobotę i niedzielę? Ja pracuję w sieci i wykorzystuję on-line do ciągłego edukowania się. Widzę, że internet daje w tym względzie dużo możliwości. Zgadzam się, że internet niestety wciąga i zamiast przewidzianych kilku minut robi się kilka godzin. Nad tym jeszcze będę pracowała.

      • Hej Lidia, żeby nie wpędzać cię w kompleksy, też spędzam sporo czasu przed komputem. Codziennie osiem godzin w pracy, po prostu po przyjściu do domu wystarczy mi sprawdzenie maijli w telefonie. Ale oglądam tez seriale, filmy, wiec nie mogę powiedzieć, że jestem całkiem off-linie. ;) Tylko potem kiedy chce przeczytać posty na moich ulubionych blogach robię to w jeden dzień, co według mnie nie jest dobre. Wlałabym poświecić temu, i tylko temu, 30 minut dziennie, niż pół wolnej soboty. Pozdrawiam, Natalia :)

        • Lidia Kućmierz

          Masz rację, Natalio. Myślę, że takie nawyki są lepsze tylko wymagają mega samokontroli. Ja robię tak w sprawach finansowych. Staram się poświęcać im bardzo regularnie niewielką ilość czasu. W innych wymiarach, np. edukacji w sieci niestety jestem łatwa do wciągnięcia ;)

  • disqus_H1m3oZKZor

    Ja polecam coś innego, mianowicie pozbycie się smatfona i internetu w domu. Ja tak zrobiłem (smartfona nigdy nie miałem) i to były najlepsze decyzje w tym obszarze. Internetu używam celowo, w bibliotece, kawiarni, u rodziny czasami lub w pracy (jestem informatykiem), a dzięki temu że dobre kilka godzin dziennie jestem offline, to nie mam pokusy sprawdzenia czegokolwiek i zupełnie nie mam nawyku siedzenia w necie. Fakt raz na miesiąc zdarzają mi się „sesje internetowe” ale nie trwają one więcej niż kilka godzin, głównie na ściągnięcie podcastów lub video do oglądania offline i sprawdzenia kilku stron.

    Intensywne używanie Internetu 6-dni w tygodniu a 1 dzień całkowicie off przypomina mi obżeranie się prze 6 dni i całkowity post w niedzielę. Wywołuje to napięcie bo organizm i mózg jest przyzwyczajony do tych 6-dni. Moje podejście to taka bardziej zbilansowana, zdrowa dieta. Polecam :)

    Oczywiście na początku może być trudno, bo jesteśmy nauczeni do natychmiastowego sprawdzenia i że zawsze Internet jest „pod ręką” ale z czasem da się nauczyć działania online/offline i przy dobrym zaplanowaniu nic się nie traci. A zyskać można bardzo dużo, polecam „Płytki umysł” Nicholasa Carra w tym temacie.

    • Świetnie to podsumowałeś – post po obżarstwie, ale czasem warto zwolnić. Twoja postawa jest czymś ciekawym w dzisiejszej rzeczywistości, ale wiem, że jest wielu ludzi, którzy świetnie funkcjonują bez internetu. Nie wiem, czy dałabym radę zrezygnować ze smartfona czy domowego internetu – za dużo od niego zależy – ale nie jest dla mnie problemem zarzucić sieć podczas dwutygodniowego urlopu.

  • Masz rację, radykalnie zwiększył się nasz udział w sieci, od kiedy każdy ma przy sobie smartfona. Kiedyś normą było, że jak internet, to tylko w komputerze, a teraz jest on z nami wszędzie. Czuję, że czasem powinnam zrobić sobie detoks, ale no właśnie, w tym postanowieniu jakoś ciężko mi wytrwać. Nawet jeden dzień! Aż boję się pomyśleć, co by było, gdyby QualityTime podsumował mój czas ; )

    • Zacznij od kilku godzin i stopniowo zwiększaj ten czas, powinno się udać ;) Naprawdę warto czasem wyłączyć internet.

  • Ja eksloruję moje miasto. Niezależnie od pogody. Polecam!

  • Cały weekend miałam offline, choć nie do końca to planowałam. I muszę powiedzieć, że jestem wdzięczna losowi, że tak się stało. Czasem problem z kartą sieciową może być Twoim sprzymierzeńcem ;)

  • Wycieczka za miasto! Najlepiej tam gdzie nie ma zasięgu;)

  • Świetny post i super rady ! Na pewno skorzystam z polecanych przez Ciebie aplikacji. Poza tym w dni off line po prostu wyciszam telefon – dzwonek ustawiam jako wibrację. Zastanawiam się czy na jakiś okres czasu nie zaprzestanę korzystania z prywatnego FB, ponieważ moim zdaniem to największy „zabieracz” czasu ;) pozdrawiam :)

    • Fakt, FB potrafi wciągnąć, dlatego ja prowadzę już na nim tylko fanpage, prywatne konto nienaruszone. I jakoś niewiele mnie ominęło.

  • kpirozek

    Staram się by moje weekendy były off line, nie sprawdzam poczty firmowej ani prywatnej, praktycznie nie pisze e-maili. Najgorszy jest facebook, bo odkąd mam go w telefonie, w chwili nudy zaczynam przeglądać posty i za każdym razem dochodzę do wniosku, ze to straszna strata czasu. Poza tym na weekend z reguły mam zaplanowane tyle rzeczy, że siedzenie przed komputerem ciężko wcisnąć. Chciałabym tez te zasadę wprowadzić wieczorem, ale czasem po prostu potrzebuje bezmyślnie pogapić się na zdjęcia jedzenia czy pupili moich znajomych (albo pograć w farmę) zmaiast wysilać się nad książką czy robótką ;)

    • Znam to uczucie, kiedy po ciężkim dniu ma się ochotę tylko na bezmyślne wpatrywanie się w ekran. Na szczęście niedawno udało mi się zamienić wyświetlacz smartfona na wyświetlacz czytnika ebooków i to był strzał w dziesiątkę :)

  • chyba właśnie z obawy przed zupełnym uzależnieniem się od internetu mam nadal starą poczciwą nokię która tylko dzwoni i smsy wysyła :) i jest mi z tym dobrze :) a miny ludzi gdy wyciągam przy nich mój telefon jest bezcenna ;) ostatnio musiałam, wyjaśnić mojej małej siostrzenicy co ja z kieszeni wyciągnęłam :)

    • Oooo, ja tylko słyszałam te mityczne opowieści o ludziach, którzy mają starą Nokię ;) Dla mnie zawsze telefon był do dzwonienia i wysyłania smsów i sama nie wiem dlaczego tak szybko stałam się zwolenniczką wszystkiego w jednym…

      • nie ma się co dziwić :) to czasami się przydaje. ja najczęściej żałuję, że nie mogę zrobić mojemu synkowi zdjęcia gdy trafi się niepowtarzalny moment a mojego aparatu przy sobie nie mam :) ps. a mój mąż ma telefon z klapką! :)

  • Lidia Kućmierz

    Od jakiego miesiąca, może dwóch bardzo się staram nie wchodzić do internetu w niedzielę. Nie zawsze mi się to udaje tak w 100 %, ale ograniczam się mocno. Zauważyłam, że dzięki temu moje niedziele są jakieś bardziej spotkaniowe, no i maluję sobie niespiesznie.

  • Kinga Stanek

    Czytając blogi o minimalizmie i uważnym życiu (szukałam sposobu na ogarnięcia siebie i przestrzeni) zauważyłam, że właściwie nie potrzebowałam aż tak szukać sprawdzonego wzoru. Przeraża mnie ta ilość aplikacji, stron www i innych dodatków z jakich korzystacie.
    Mnóstwo czasu traci się na te aplikacje ich ustawianie, dostosowywanie i korzystanie. Szukałam sposobu na ułatwienie sobie życia, pewnych czynności i organizacji czasu a okazuje się, że ja tego wszystkiego nie robię. Nie śledzę setek „ciekawych stron” i „pomocnych aplikacji” to są dopiero zabijacze czasu. Organizer, kalendarz i listy są mi przydatne, ale od aplikacji i internetu nie jestem jednak uzależniona. Poza pracą zawodową potrafię w domu nie korzystać z internetu kilka dni w tygodniu wieczorami. W weekendy rzadko otwieram laptop. Na FB zaglądam raz w miesiącu. Cieszę się, że dziś sobie to uświadomiłam, że jestem wolna od tego wszystkiego i mogę się skupić bardziej na szukaniu sposobu na siebie, na lepszą organizację, walkę z „nie chce mi się” lub „zrobię to jutro”.Jeśli chodzi o formułę bloga, podoba mi się. Wiele razy już tu wracałam i wiele postów było dla mnie przydatnych. Dziękuję.

    • Kingo, bardzo Ci dziękuję za ten szczery komentarz. Masz rację, że często szukając prostoty popadamy w skomplikowane metody. Szukamy wydumanych sposobów, by sobie pomóc, ale bywa, że zapominamy o tych najprostszych, czyli o pracy nad sobą. To miłe, że mimo wszystko tutaj zaglądasz i znajdujesz coś, co uznajesz za przydatne. Mam nadzieję, że nadal tak będzie i zostaniesz tu częstym gościem (w ramach internetowe rozsądku oczywiście).

  • Na szczęście nawet gdy jestem w internecie w trakcie dnia i tak radzę sobie z pozostałymi obowiązkami. Sieć mnie nie więzi :)

  • Jestem w szoku, że aż tyle propozycji wynalazłaś :D Super!

  • Jej, piszczące modemy, aż mi się łezka w oku zakręciła. Tak, świat zmienia się tak szybko, że musimy sobie przypominać takie banały! Bardzo mnie zainspirował Twój tekst, chyba w tę sobotę się wyłączę :) w telefonie, jak chce mieć spokój, to po prostu wyłączam przesył danych i wifi.

    • Też czasem jestem zdeterminowana i wyłączam wi-fi, ale potem nagle coś trzeba sprawdzić, zapisać w chmurze i takie tam ;) Trzymam kciuki za Twoje sobotnie odłączenie.

  • Idealne rozwiązania na zbliżający się długi weekend.. :)