Książki Minimalizm

Anna Mularczyk-Meyer „Minimalizm dla zaawansowanych”

11/01/2016

Pierwszą książkę Ani Mularczyk-Meyer „Minimalizm po polsku” dostałam od członka rodziny rok temu pod choinkę. Zastanawiałam się więc, czy podobnie będzie z drugą – pod tytułem „Minimalizm dla zaawansowanych” – i kto tym razem mi ją podaruje uznając mnie za odpowiednią zaawansowaną w tym temacie. Nie spodziewałam się jednak, że to sama autorka zaszczyci mnie tak niespodziewanym prezentem. Miałam tylko ogromną nadzieję, że podczas świąt znajdę czas na czytanie, bo z jednej strony nie mogłam się tego doczekać, z drugiej chciałam poświęcić na tę pozycję dużo wolnego czasu, by ją nieśpiesznie smakować. Okazja przyszła dopiero podczas walki z przeziębieniem, kiedy domownicy wybyli, by dać mi w spokoju chorować.

Od pierwszych stron było wiadomo, że książka będzie bardzo osobista, momentami intymna, co jednak nie miało karmić ekshibicjonistycznych zapędów autorki, a uświadomić czytelnikowi, że minimalizm to nie tylko ograniczenie posiadania rzeczy, ale też szereg innych zagadnień, o których mówiąc o nim nie wspomina się tak często. Anna Mularczyk-Meyer świetnie opowiada, jak zmieniło się jej podejście do życia i samej siebie dzięki wprowadzenia w życie idei minimalizmu. Zaczęła od oczyszczania przestrzeni, ale nie zakończyła na tym, mimo że mogłoby się wydawać, że minimalizm służy tylko do zrobienia porządków w domu. Książka Ani dokładnie pokazuje, że pomaga również zrobić porządki w głowie.

Słowo klucz książki „Minimalizm dla zaawansowanych” to SAMOŚWIADOMOŚĆ. Świadomość siebie, swojego ciała, upodobań, dążeń. Ania pokazuje, że minimalizm to narzędzie nie tylko do oczyszczenia otoczenia z nadmiaru, ale też do odnalezienia swojego prawdziwego ja. Myślę, że każdy „nawrócony minimalista” odnajdzie cząstkę siebie w doświadczeniach autorki, czy to w zakupoholizmie, pracoholizmie, czy też w poszukiwaniu idealnej diety. Szczególnie podejście do tego ostatniego tematu skłoniło mnie do refleksji, bo nigdy nie połączyłam minimalizmu i głodówki – o której także pisze Anna – w jedną ideę.

Osobiste wnioski autorki przeplatane są wywiadami z innymi minimalistami, którzy wywarli na nią duży wpływ podczas sześciu lat wprowadzania w życie zasad prostoty. Największe wrażenie zrobił na mnie wywiad z Olą. Jeśli wydaje Wam się, że wiecie już wszystko o minimalizmie, po przeczytaniu tej rozmowy zrozumiecie, że nie wiecie właściwie nic. Właśnie szczególnie dla tego wywiadu warto przeczytać „Minimalizm dla zaawansowanych” – gdy skończyłam go czytać, miałam ochotę otworzyć wszystkie szafki i zacząć od nowa proces oczyszczania, który – mimo że nadal niedokończony – powinnam zacząć jeszcze raz, z innymi ideami w głowie.

Lektura „Minimalizmu dla zaawansowanych” pomogła mi ułożyć w głowie (prawie) wszystko to, do czego doszłam przez te parę lat dążenia do prostoty i otworzyła oczy na inne strefy, które chciałabym uprościć, ale nie dlatego, że tak trzeba, ale że czuję taką potrzebę. Po części dzięki minimalizmowi, a właściwie dzięki pisaniu o nim tutaj, na blogu, miałam możliwość zastanowienia się nad sobą i swoimi potrzebami i wydaje mi się, że moja samoświadomość jest dość wysoka, jednak nadal wymaga trochę pracy. Zazdroszczę Ani Mularczyk-Meyer, że doszła już do etapu, kiedy mogłaby cały dom spakować do jednej walizki. Też marzę, by kiedyś osiągnąć coś podobnego, by do końca nauczyć się nieprzywiązywania do przedmiotów i ustalić idealny, potrzebny stan posiadania. Do lektury opisywanej dziś książki na pewno jeszcze nieraz wrócę po garść inspiracji.

Jeśli moja recenzja przekonała Cię do przeczytania książki, to możesz ją kupić w formie e-booka klikając na poniższy link. Jest to to link afiliacyjny, tzn. że jeżeli dokonasz zakupu za jego pośrednictwem otrzymam niewielką prowizję. Tym sposobem i przeczytasz dobrą książkę, i wesprzesz dalsze funkcjonowanie Drogi do minimalizmu.

Przeczytaj także

  • Super, nie mogę się doczekać tej lektury :)

  • Po lekturze tej książki myślałam o niej przez kilka dni. Na pewno do niej wrócę. O ile ‚Minimalizm po polsku’ kupiłam w formie papierowej i puściłam w świat oddając go dobrej koleżance z zaznaczeniem, że ta książka musi krążyć w obiegu, tak cieszę się, że kupiłam tę część w formie ebooka. Jest tyle rzeczy do uporządkowania.

  • biegajacazwilkiem

    bardzo zachęcająca recenzja :) chyba muszę zaznajomić się z tą treścią :)
    Biegajacazwilkiem

  • pierwszą część pochłonęłam ciurkiem ;) myślę, że i z tą będzie podobnie :)

  • anka skakanka

    Hmmm jestem w trakcie czytania: Mniej. Intymny portret zakupowy polaków. I czuje się bardzo zachęcona do zapoznania się z wyżej wymienionymi tytułami, minimalizm to zaczyna brzmieć dumnie:)

    • Mniej – to absolutnie najlepsza pozycja o minimalizmie po polsku (ever!) :)

      • Zdecydowanie, „Mniej” to świetna pozycja”

      • Podpisuję się obiema rękami :) Choć Annę Mularczyk-Meyer też sobie cenię.

      • Asia

        Mniej jest rewelcyjna!
        Minimalizm jak dla mnie porażka- czułam sie jakbym czytała regułki z encyklopedii

  • Minimializm po polsku trochę mnie rozczarował. Wiem, że dla kogoś kto jest „zupełnie zielony” w temacie ta książka może być genialna, ale ja nie dowiedziałam się z niej nic nowego… Ale po Twojej recenzji chyba się skuszę na ebooka wersji dla zaawansowanych…:)

    • Możesz skorzystać z mojego linka afiliacyjnego, tak po znajomości ;) A tak naprawdę, to „Minimalizm dla zaawansowanych” jest inna i właśnie pod tym względem warto ją przeczytać. Nie ma tam konkretnych porad, tylko przykłady osób, które naprawdę zmieniły swoje życie dzięki minimalizmowi.

  • Na mnie też (ponoć) czeka ta książka, gdzieś w urodzinowym prezencie ;) Już w formie papierowej, ale będę zachęcała innych do zakupu ebooka u Ciebie. Jestem pod wrażeniem, że masz wersję ekskluzywną, bo z autografem autorki. Wow!

    • Też byłam rozemocjonowana, kiedy Ania poprosiła mnie o adres :) Nie wspominała, co chce mi wysłać, ale po cichu liczyłam właśnie na książkę z dedykacją ;)

  • Chętnie przeczytam, zarówno tą, jak i poprzednią pozycję :)

    • Polecam, naprawdę warto, nawet jeśli ktoś nie zamierza iść w stronę prostoty. Te książki po prostu otwierają horyzonty.

  • Zachęciłaś mnie do przeczytania tej książki, tylko kiedy mi czas na to pozwoli?! Chorować nie planuję, a i już konkretna lista nieprzeczytanych książek na Kundlu czeka, to mam dokładać kolejną pozycję? ;)

    • O nie nie, tylko nie choruj! :) Wiesz, tę książkę można pochłonąć w kilka godzin, wyjątkowo przyjemnie się ją czyta i nawet nie wiadomo, kiedy się kończy… Zakolejkuj, ale ustaw gdzieś z przodu tej kolejki ;)

      • Pewnie się skończy właśnie tak jak piszesz, bo od wczoraj mam otwartą zakładkę, żeby kupić tego ebooka :D

        • faktycznie bardzo szybko się czyta :) zanim się zorientowałam już się skończyła – 2 krótkie wieczory :)

  • Mnie też niesamowice zachęciłaś, świetna recenzja- rozbudziłaś tylko moj apetyt na ta książkę! :)

  • Dorota Czopyk

    Super recenzja! Jeszcze bardziej chcę ją zdobyć!
    Wstyd się przyznać, ale żadnej z książek pani Ani jeszcze nie czytałam. Nie ma ich bibliotekach i muszę kombinować… ;)

    • Zapytaj, być może ktoś z Twoich znajomych ma tę książkę, ale jestem pewna, że niedługo będzie w każdej bibliotece ;)