Mały biały domek

Mały biały domek cz. 2 – Budowa domu z keramzytu

23/10/2015
Budowa domu z keramzytu

Ci z Was, którzy śledzą mnie na Instagramie wiedzą, że ściany małego białego domku już stoją. Przedwczoraj rozpoczął się montaż dachu. Budowa rozpoczęła się w połowie września i już stoją ściany, jak to tak? No właśnie m.in. ta oszczędność czasu skłoniła nas do wyboru nietradycyjnej metody budowy domu, jakim jest konstrukcja z prefabrykatów keramzytobetonowych, czyli inaczej z keramzytu. Ilość komentarzy i zapytań w związku z tą metodą skłoniła mnie, by w końcu wziąć się za napisanie drugiej części z cyklu Mały biały domek.

Co to ten keramzyt?

Jest to ciekawa mieszkanka gliny, piasku i cementu w postaci wypalanych w piecu, a na końcu sprasowanych kuleczek. Materiał ten ma świetne właściwości termoizolacyjne, jest odporny na działanie pleśni i grzybów, podobno „nie lubią” go też gryzonie czy owady. Na podstawie projektu domu w fabryce z keramzytu przygotowywane są całe ściany odpowiednio przygotowane do konstrukcji na placu budowy. Ściany te są bardzo gładkie (nieidealne, jak zapewnia producent, ale rzeczywiście gładziutkie), proste, a po wcześniejszych ustaleniach przyjeżdżają już z gotowymi peszlami do montażu elektryki. Metoda ta jest bardzo popularna w Skandynawii i wcale nie jest taka nowa, bo firma, która dostarczała nam ściany (produkująca w Międzyrzeczu) istnieje od 1973 (a jej polski oddział od 1994 roku).

Dlaczego wybraliśmy akurat tą metodę budowy?

Jak to często w życiu bywa o metodzie prefabrykatów dowiedzieliśmy się przypadkiem. Kiedy podjęliśmy decyzję o budowie domu, byliśmy zdecydowani na konstrukcję systemem kanadyjskim, czyli ze szkieletem drewnianym. Oglądając jedną z działek pod kątem kupna agent odradzał nam wybraną metodę i jako alternatywę przedstawił właśnie keramzyt. Rozesłaliśmy zapytania do kilku lokalnych firm specjalizujących się w budowie domów z keramzytu, by przedstawili oferty budowy systemem tradycyjnym i z prefabrykatów w celu porównania. Okazało się, że różnica w cenie końcowej była niewielka, bo system nietradycyjny był tylko o ok. 10-12% droższy niż ten tradycyjny, a zalet sporo.

Co nas przekonało do keramzytu?

Przede wszystkim szybki czas budowy domu – to była główna zaleta keramzytu, kluczowa w momencie powzięcia decyzji. Chcieliśmy jak najszybciej widzieć postępy budowy, nie czekać na schnięcie zaprawy czy grubej warstwy gładzi, szybko wykończyć dom, przeprowadzić się i dać córce szansę na wiosenne szaleństwa we własnym ogródku. Ściany z prefabrykatów są też węższe niż tradycyjne bloczki, więc powiększyła się powierzchnia całkowita domu. Do keramzytu przekonały nas poza tym wysokie właściwości izolacyjne i odporność na wilgoć. I nie, domu nie zwieje, jak twierdzi sporo ludzi obserwujących budowę, wiele podobnych stoi od ponad 40 lat w Danii i mają się bardzo dobrze.

Jak wygląda budowa domu z prefabrykatów?

Rano na plac budowy podjeżdża ogromny, naprawdę ogromny dźwig (bardzo profesjonalne określenie, jak na laika przystało), który będzie miał za zadanie przenosić kilkutonowe ściany z lawety nad fundament, gdzie już czekają na nie budowlańcy. Ściany z keramzytu składają się trochę jak klocki lego – po bokach mają metalowe łączenia, które następnie są ze sobą spawane i zabetonowane. W dzień konstrukcji naszego domku pogoda była paskudna, więc nie obserwowaliśmy całego procesu nie chcąc ryzykować przeziębienia, tylko pojawialiśmy się co jakiś czas, by zobaczyć postępy. Po 10 godzinach dom już stał i mogliśmy pierwszy raz przejść się po oglądanych do tej pory tylko na papierze pokojach. Niesamowita sprawa, mówię wam.

Budowa domu z keramzytu

Przed nami jeszcze tylko jakieś dwa tygodnie pracy nad dachem, potem rozprowadzenie wod-kanu, CO i wylewki, ze dwa-trzy miesiące wykończeń w środku domu i na zewnątrz. Teraz wiele zależy od pogody, swoją rolę pewnie zagra też czynnik ludzki, bo jeszcze parę ustaleń formalnych przed nami. O ile uczę się optymizmu, to ta budowa sprawiła, że przestałam robić postępy i powoli traciłam nadzieję, że kiedykolwiek coś zbudujemy. No ale są ściany, więc jest i dom, byle do przodu.

Pierwszą część o Małym białym domku przeczytaj TUTAJ.

Przeczytaj także

  • zerostresu

    Widać, że idzie do przodu wszystko. Fajnie będzie zobaczyć efekt końcowy…

  • My budujemy tradycyjnie. Z sentymentem wspominam stawianie ścian. To najbardziej spektakularny moment. Potem następuje kosztowna i długotrwała szarpanina, która ciągnie się jak grypa z powikłaniami;)

    • Nawet mnie nie strasz ;) Ale wiemy, że z wykończeniami nie będzie tak prosto. Na szczęście nie mamy wielkich wymagań co do wnętrz, więc może nie będzie jakoś fatalnie… ;) A na jakim jesteście etapie?

      • Tynkujemy na zewnątrz i wewnątrz. Kotłuje się nam tam sześć ekip. Nerwy w strzępach:)

  • Mela

    Kasiu, od kilku dni mam problemy z przeglądaniem Twojego bloga… chciałam zgłosić to mailowo, ale nie udawało mi się wejść na stronę Kontakt…

  • Super! 10 h i ściany stoją. Trzymam kciuki, byście do wiosny zdążyli;) No i żeby nerwów jak najmniej było zszarganych. Trochę nawet Ci zazdroszczę tego domku, ja nawet mogłabym się do takiego małego drewnianego przeprowadzić, ale byleby był blisko miasta. Ale kto wie, na razie nie planuję za wiele, bo może się okazać nawet tak, że wraz z mężem wybędziemy za granicę. Kiedyś nie dopuszczałam takiej myśli do głowy, teraz jestem nawet na to gotowa.

    • Wiadomo, trzeba mieć otwarty umysł na zmiany. My też nie planujemy mieszkać w tym domu całe życie, ale przynajmniej do czasu, kiedy Maja pójdzie na studia ;) ale kto wie, co przyniesie przyszłość.

  • trochę jak z klocków :) podglądałam na Instagramie, jest moc ;)

  • Lidia

    My tez budujemy swoj maly domek, technika wood-framing i miedzy innymi dlatego jestesmy tez oszczędni bo dom to skarbonka:) hurraysaturday

  • Trzymam kciuki za pogodę! :) No i ten czynnik ludzki, najbardziej zawodny :)

    • Oj tak, wydawałoby się, że z ludźmi można się dogadać, ale trochę to inaczej wygląda jeśli chodzi o „stereotypowych” urzędników. Nie bo nie i już…

  • powodzenia, trzymam kciuki :) wyobrażam sobie jak czasami ciężko o optymizm kiedy czynnik ludzki zawodzi:) ja przy remoncie 65 metrowego mieszkania przez taki „czynnik ludzki” prawie osiwiałam, więc życzę spokoju, opanowania i niech moc będzie z Wami :)

    • O kurczę, no to niedobrze, że tak Ci się dał we znaki ten remont… Mnie przy tej budowie już chyba nic nie zdziwi, więc nawet jakieś sytuacje z kosmosu nie wprawiają mnie już w takie doły jak kiedyś ;)

      • co nas nie zabije to nas wzmocni :) jeden z naszych „fachowców” miał robić łazienkę w 2 tygodnie, po 6 stwierdził, że już nie przyjdzie do pracy, opuścił nas a łazienka nie była oczywiście skończona :) teraz myślę, że to było całkiem śmieszne, ale wtedy nie było nam do śmiechu :)
        trzymaj się i wierzę, że fachowcy Was nie opuszczą :):):)!

        • O matko, fachmani to temat rzeka. Na szczęście nasza złota rączka to sprawdzony fachowiec, dokładny jak nie wiem co, więc wykończenie trochę potrwa, ale będziemy mieć pewność, że wszystko będzie porządnie zrobione. Poza tym to facet z niezłymi pomysłami, a u nas trochę trzeba będzie ruszyć wyobraźnię dzięki różnym dziwnym przepisom budowlanym…

  • Katarzyna Wrzeszcz

    Naszą przygodę z budową rozpoczęliśmy w czerwcu gdy pod jego koniec mieliśmy wylane fundamenty, w połowie października mieliśmy już dach. Obecnie jesteśmy na etapie okien. I powiem Ci, że trafiliśmy na tak zorganizowana i ogarniętą ekipię budowlaną, że siwego włosa nie uraczyłam na głowie, wszystko przebiegło bez stresów i nerwów. Wy mieliście problem z wąską działką a my natomiast z różnicą wysokości bo około9 metrów, musisliśmy dużo projektów wykluczyć i budować dom jedynie z piwnicą o innym nikt nie chciał słyszeć przy takiej wysokości górki. Nie mogę się doczekać wykończenia wnętrza choć wiem, że tutaj zaczną się nerwy dopiero ;) ale co Nas nie zabije to Nas wzmocni. Pozdrawiam

    • O no to zazdroszczę takiego spokojnego przebiegu budowy! :) Fajnie, że Wam się udało bezstresowo to wszystko przeżyć, oby tak dalej! (U nas na razie wykończenia bez problemów i mam nadzieję, że będzie już tak do końca.

      • Mai

        Kasiu, mam pytanie :) troche głupio , ale co mi szkodzi. Chcemy wybudować z mężem dom z keramzytu koło Wrocławia. Jeśli jestes zadowolona z firmy, która Wam stawiała, to mogłabyś mi podać ich nazwę? Wyslalismy zapytania do wielu firm, ale nie znamy nikogo kto się wybudował w tym systemie, Zobaczymy jeszcze kwestie ceny itp, ale zawsze to ktoś z polecenia :) pozdrawiam Magda