Dobre życie

Podróże kształcą

06/09/2015

Tydzień. Siedem dni. Wydawałoby się, że to tak niewiele czasu, a jednak przez te kilka dni spędzonych poza domem nauczyliśmy się mnóstwa nowych rzeczy o świecie, o sobie i innych. Moja skłonność do przesady została zauważona przez Ajkę, która na Prostym blogu zacytowała moje słowa z ostatniego postu. Wiadomo, że nie zapakowaliśmy do auta całego domu, szczerze mówiąc najchętniej nie bralibyśmy ze sobą niczego, jeżeli w ogóle byłoby to możliwe. Czego nauczyliśmy się podczas tych siedmiu dni w podróży?

Trzeba zoptymalizować proces pakowania

Mimo że wzięliśmy niewiele, niczego nam nie brakowało, nie mieliśmy momentu „Kurczę, mogliśmy wziąć jeszcze to, to i to”. Co więcej wykorzystaliśmy każdą rzecz, którą zabraliśmy, przydały się zarówno kurtki, jak i stroje kąpielowe. Mimo wszystko mam poczucie, że mogę jeszcze lepiej podejść do procesu pakowania i myślę tu o systemie chowania ubrań każdej osoby do oddzielnego pojemnika. Zdecydowanie ułatwi to przeszukiwania walizki w krótkich pobytach hotelowych. No i myślę też nad przerzuceniem się na miękką torbę zamiast profilowanej walizki, która jest świetna na podróż samolotem, ale zajmuje mnóstwo miejsca w samochodowym bagażniku i nie jest tak elastyczna. Każda kolejna podróż pozwala nam zbliżyć się do idealnego systemu pakowania.

Nie umiemy wysiedzieć w jednym miejscu

Nosi nas, po prostu nas nosi. Po trzech dniach nad morzem mieliśmy już trochę dość, chcieliśmy zobaczyć coś innego, więc odwiedziliśmy jeszcze Toruń i Warszawę. Wszystkie nasze decyzje były spontaniczne, a niektóre nawet przypadkowe. To jest właśnie nasz styl podróżowania i wiemy już na pewno, że nasze przyszłe wyprawy też nie będą jakoś specjalnie zaplanowane.

Stara baba i morze

Jestem już chyba za stara na wysiadywanie na plaży. Spacer brzegiem morza – świetna sprawa, ale wylegiwanie się na słońcu to nuda. Woda w Bałtyku dla mnie za zimna, żeby zanurzyć się powyżej kolan. Maja za to miała ogromną frajdę z zabawy w wielkiej piaskownicy, ale i tak najchętniej przeszkadzałaby grającym w siatkówkę biegając za piłką. Morski klimat bardzo do nas przemawia, a dostęp do świeżych ryb przyspiesza bicie serca.

Telewizor to zło

W domu nie mamy tv i po tych kilku dniach z dostępem do telewizji utwierdziliśmy się w przekonaniu, że to dobra decyzja. Programy są denne, a twórcy reklam traktują ludzi jak półgłówków. Oczywiście, generalizuję, bo zdaję sobie sprawę, że tworzy się wiele wartościowych programów, ale raczej nie są one nadawane w popularnym paśmie. Szkoda nam czasu i nerwów na słuchanie tendencyjnych wywiadów i oglądanie celebryckich tańców.

Dwa oblicza tanich butów

Moje tanie, kupione sto lat temu buty do biegania, które do tej pory sprawowały się bardzo dobrze, poległy po pierwszym kontakcie z piaskiem i słoną wodą. Natomiast balerinopodobne buty kupione dwa lata temu w Deichmanie za jakieś 40 złotych mają się świetnie. Noszę je przez dwa sezony od wiosny do jesieni, zrobiłam w nich jakieś 1500 km, wymieniłam tylko raz wkładkę i są w świetnym stanie. Byłam pewna, że w tym roku będę musiała je wymienić, ale pozytywnie mnie zaskoczyły. Wygląda, że jeszcze trochę pochodzę w tych tanich butach z sieciówki.

Trudne powroty

Lekcja na zakończenie – powrót z wakacji do domu nie należy do rzeczy łatwych. Odwlekaliśmy jak mogliśmy dzień wyboru trasy w kierunku Katowic i gdyby nie nieciekawa pogoda, to pewnie jeszcze byśmy gdzieś zawitali. Z drugiej strony trzeba było wrócić z wojaży, bo od poniedziałku ruszamy z budową małego białego domku. Czas na kolejną wielką przygodę.

Przeczytaj także

  • The Natural Minimalism

    O tak podróże kształcą :) dlatego tak uwielbiam podróżować :) a co do butów to naprawdę trzeba wybrać wygodne i takie które nam dobrze służą, to jest najważniejszy punkt w pakowaniu się :)

  • Witaj po urlopie! Czekam na serię relacji z placu budowy tego waszego małego białego domku.

    • Relacje na pewno się pojawią, ale nie chciałabym, by zdominowały bloga w taki sam sposób, jak zdominują nasze życie ;)

  • Też mam zawsze problem z wysiedzeniem w jednym miejscu ;)

  • Agnieszka Kulawczyk

    Dla mnie powrót jest emocjonalnie trudny. Jeszcze chwilę temu było się razem, blisko, ściśle, ze spokojem i zapasem czasu, ale już trzeba się rozdzielić na kilka(naście czasami) długich godzin i sprostać wszystkim obowiązkom.

    • No niestety, nie jest łatwo wrócić do codzienności, ale z drugiej strony warto robić sobie takie małe „urlopy” częściej niż raz w roku…

      • Agnieszka Kulawczyk

        Tak i własnie dlatego uwielbiam wyjazdy wielkanocne :) Serdecznie polecam, poznaje się zwyczaje dot. święcenia w różnych regionach Polski i i po zimie cudownie ładuje się baterie ;) Dla mnie czas czynienia największych postanowień, lepszy niż Nowy Rok :)

        • Rzeczywiście coraz częściej się słyszy o wyjazdach na Wielkanoc, pewnie niedługo sami zaczniemy taką tradycję :)

  • też lubię jak wykorzystam wszystkie zapakowane rzeczy :) co do polskiego morza… wcale do mnie nie przemawia, jak nad morze to wybieramy dalsze kierunki :) a powroty… mają w sobie coś fajnego, lubię wracać z nową energią i pomysłami na nowy sezon :)

    • Polskie morze to specyficzne miejsce, też preferujemy dalsze kierunki, ale z dzidzią jeszcze przyjdzie na nie czas :)

      • a my właśnie chcemy przetestować naszego malucha też na dalsze kierunki jak będzie miał 8-9 miesięcy :) pierwsze małe wakacje chcemy zrobić, gdzieś niedaleko, ale samolotem:)

  • Świetne podsumowanie, będzie przydane przy kolejnych wyjazdach:P Ja już wiem, czego zapomnieliśmy – parasola!

  • Widzę, że mamy podobny styl podróżowania – też nas nosi :) Co prawda chwilowo (kilka lat) musimy uzbroić się w cierpliwość do marudzących w fotelikach dzieci, ale też nie potrafimy wysiedzieć zbyt długo w jednym miejscu. Szczególnie, jeśli to miejsce jest zagranicą, w zupełnie dla nas nowym kraju.
    Ach te urlopy – nie tylko relaksują, ale i uczą :)

    • No tak, marudzenie dziecka, które już wyspało swój limit, nie należy do przyjemnych, ale liczymy na to, że dzięki tym odległościom dla Mai takie wyprawy będą czymś naturalnym w przyszłości. Fajnie wiedzieć, że nie jesteśmy sami ;)