Minimalizm

Minimalistyczna kosmetyczka

13/07/2015
Minimalistyczna kosmetyczka

Przy okazji takich wpisów jak dzisiejszy żałuję, że nie zrobiłam zdjęcia „przed”. Zawsze miałam wszystkiego dużo, dużo za dużo. Nie powiem, żeby mi to cokolwiek ułatwiało, wprost przeciwnie – czasami zbyt duża różnorodność wszystko komplikuje. Tak samo było z moją kolekcją kosmetyków kolorowych – jeszcze jakieś półtora roku temu miałam całą półkę na tzw. kolorówkę, tę samą półkę, na której obecnie znajdują się ciuszki Mai. Możecie więc sobie wyobrazić, ile tego mogło być. Oglądałam chyba zbyt wiele filmów na Youtube na temat ulubieńców kosmetycznych i wydawało mi się, że muszę wszystko „przetestować”. Obok trzech palet Sleeka, miałam trzy różne podkłady, pudry mineralne i te zwykłe, cztery eyelinery, jakieś kredki, tusze, szmery bajery. Wstawałam wcześniej do pracy, by po porannej toalecie starannie wykonać pełny makijaż, po którym tak właściwie w połowie dnia już nie było śladu.

Przejście do obecnego minimalistycznego rytuału makijażowego w moim przypadku było stopniowe: zamiast nakładać kolorowe cienie o różnych odcieniach postawiłam na cieliste, zamieniłam eyeliner na miękką kredkę. Oddałam wszystkie szminki, których i tak nie nosiłam. Dzięki dobrze działającej pielęgnacji twarzy mogłam zrezygnować z ciężkiego podkładu na rzecz lekkiego. Z całej półki pełnej kolorówki zostało niewielkie pudełko, w którym jest krem CC, korektor, puder, tusz wodoodporny, kredka do oczu i naturalny róż. Z ogromnej kolekcji pędzli zostały tylko dwa: do pudru i różu. W torebce zawsze mam Carmex, który daje delikatny połysk na ustach, a przede wszystkim nawilża usta. Delikatny makijaż sprawdza się w każdej sytuacji, a skompletowanie kosmetyczki na wyjazd jest bezproblemowe – po prostu biorę wszystko. Przy takim minimum kosmetyków zrobienie makijażu jest proste i szybkie, czasem tylko tuszuję rzęsy, jeśli moja skóra ma dobry dzień. Postawienie na naturalność w moim przypadku wymagało także nabrania pewności siebie, nie tylko świadomości, że mniej znaczy więcej.

Przeczytaj także

  • Dobrze, że moja kobieta nie ma pełnych półek z kosmetykami. Rewelacyjnie, że zmieniłaś coś, co rzeczywiście wpływa na twoją codzienność, a teraz jest o wiele lepiej pewnie?

  • Karola

    Ja też kiedyś zbłądziłam przez wpływ YouTube. Kiedy myślę o ilości wydanych pieniędzy to aż mnie serce boli. Ale opamiętałam się w porę i teraz oglądam jakiś filmik, cieszę oko i wyłączam już bez konsekwencji dla mojego portfela :)

    • Obecnie rzadko kiedy mam czas na oglądanie filmików, ale nawet jeśli podglądam jakichś ulubieńców, to już nie mam ochoty wszystkiego kupić :) I mam podobnie jak Ty – jak wrócę myślami do mojej kolekcji, to aż boję się myśleć, ile kasy w nią władowałam…

  • Agnieszka Kulawczyk

    obecnie zaczynam się zakochiwać w koreańskich podkładach :) kupiłam próbkę i testuję, mija 3 dzień, a nic nie szczypie, nie pali i nie robi się czerwone :) być może to będzie miłość :) wcześniej stosowałam jedynie krem Nivea ten zwykły, mam tak suchą skórę, że u mnie się sprawdza. lubię kosmetyki z Lidla seria Cien.
    oczu malować nie mogę teraz ze względu na alergię, a chętnie wytuszowałabym rzęsy. kredki miękkie bardzo dobrej jakości ma Kobo, ufam cieniom Inglota :)
    minimalizm kosmetyczny przy alergicznej skórze i problemach z oczami jest więcej niż wskazany. jeszcze tylko nie pozbyłam się szalonych kolorowych cieni z okresu, gdy mocniej się malowałam, ale dojrzewam do tego :)

    • Powoli, powoli, nic na siłę :) Ja nigdy nie miałam żadnej alergii, więc nie wiem jak to jest, ale na pewno trzeba wiele przetestować zanim trafi się na niedrażniący produkt. Podobno te koreańskie kremy BB są rewelacyjne, ja jednak na razie pozostanę przy Bourjois.

  • też zawsze wychodzę z założenia, że lepiej jest zadbać o ciało i o cerę, zamiast katować się grubą warstwą makijażu. minimalizm w kosmetyczce to coś, co cenię sobie chyba najbardziej na świecie :)

    • Mnie zajęło trochę czasu, żeby dojść do minimalizmu kosmetycznego, ale też doceniam tę prostotę pod wieloma aspektami.

  • Jeśli ktoś ma ochotę spędzać więcej czasu na malowanie, to czemu nie ;) Nie wszyscy jednak mają taką potrzebę.

  • jestem absolutnym ewenementem bo nie mam nawet tuszu do rzes :D

    • Prawdziwy minimalizm kosmetyczny :)

    • podziwiam :) ja bez akurat tuszu życ nie mogę , zrezygnowałam z korektora, podkładu, pudru ale rzęsy wytuszować muszę :D

  • czmiel

    O, i nadszedł dzień, po wielu tygodniach, kiedy przydarzyło mi się wolne popołudnie i przeczytałam Twojego bloga w zasadzie od deski do deski. Uwielbiam sposób w jaki piszesz i rozsądne podejście do życia. Nigdy nie rozumiałam kosmetycznych vlogerek i ich przeogromnych kolekcji kosmetyków, jak one są w stanie to wszystko zużyć, bez marnowania? Przecież kosmetyki mają dość krótki okres ważności… W każdym razie ja wyznaję zasadę – posiadam jeden produkt z danej „kategorii” kosmetyków – jeden puder, jeden tusz, jeden podkład – dobre, sprawdzone, ulubione, w których czuję się naturalnie. Po co więcej?

    • Czmiel, dziękuję za miłe słowa! Mam nadzieję, że dołączysz do grona stałych czytelniczek. A tak, też mnie zawsze zastanawiało, jak te dziewczyny umiały się połapać w tych szufladach pełnych różnorodnych produktów…

      • czmiel

        Twój blog już znalazł się na mojej liście czytelniczej :) Miłego weekendu!

  • Alicja

    Mnie też zgubiły kosmetyczne filmy na YT. Nagle potrzebowałam tych wszystkich cudnych kosmetyków, które potem używałam tylko przez pierwszy tydzień po zakupie. Kilka tygodni temu ograniczyłam moją kosmetyczkę do rozmiarów mini. Zestaw bardzo podobny do Twojego. Jest mi z tym bardzo wygodnie, zwłaszcza przy podróżach.
    Jedynie lakierów nie umiem się pozbyć. Od ponad 1,5 roku nie kupiłam żadnego lakieru i z tego jestem ogromnie dumna. Ale uwielbiam moje kolorowe buteleczki ;)

    • O właśnie, też miałam kilkanaście lakierów do paznokci, mimo że nigdy nie przepadałam za ich malowaniem. Baby są jednak dziwne ;)

  • też mam minimalistyczną kosmetyczkę :)

  • Hmmm to masa chemii… codziennie. Poszukaj sobie o makijażu mineralnym. Ja właściwie nie stosuje już żadnego make upu, poza czasem miką na oczy, która jest wodoodporna (bardzo ważne w miejscu gdzie mieszkam). Pomyśl ile czasu tracisz codziennie na to by… w gruncie rzeczy nie być sobą:D Pozdrawiam!

    • Przerabiałam minerały i wiem, że to nie dla mnie. Na szczęście nie maluję się codziennie, powyższy zestaw stosuję tylko przed wyjściem do pracy i do podobnej „oficjalnej” sytuacji.