Proste życie

Ruch mnie zmienia

15/05/2015

Długo myślałam nad tytułem tego wpisu. Na początku chciałam napisać, że ruch zmienia moje życie, ale nie lubię używać górnolotnych zwrotów. Stwierdzam jednak, że aktywność fizyczna – tak jak wszędzie mówią – sprawia, że człowiek zmienia się nie tylko fizycznie, ale i psychicznie. Wiem z autopsji.

Całe życie było mi daleko do sportu, mogłabym rzec, że byłam asportowa. Miałam zwolnienie z wuefu zanim to stało się popularne ;) Ze względów zdrowotnych chodziłam na ćwiczenia rehabilitacyjne, aż do czasu, kiedy doktor stwierdził, że po zakończonym okresie wzrostu rehabilitacja już nic nie pomoże. Nie uprawiałam sportu przez jakieś 12 lat. Nie jeżdżę na rowerze, nie umiem pływać, miałam epizod w bieganiu kilka lat temu, kiedy jeszcze nie miało to tylu zwolenników, więc i brak motywacji spowodował porzucenie treningów. Wszystko zmieniło się po narodzinach dzidzi. Nie miałam konkretnej motywacji do ćwiczeń w postaci nadmiaru ciała, bo w dniu porodu ważyłam już tyle, ile przed ciążą, jednak miałam po prostu ochotę ćwiczyć, tak dla siebie. Wybrałam jogę, bo kiedyś robiłam do niej kilka podejść i znałam jej podstawy. Wiele razy słyszałam, że ćwiczenie jogi samemu w domu to błąd, ale jako że jestem samoukiem w wielu dziedzinach i tu postanowiłam zaryzykować. Zaczynałam w styczniu tego roku od 10 minut treningu raz lub dwa w tygodniu. Po trzech minutach miałam już dość. Tak naprawdę poczułam się lepiej miesiąc temu, odkąd zaczęłam ćwiczyć codziennie, nigdy krócej niż pół godziny, a ostatnio zrobiłam sobie godzinny trening i czułam, że mogłabym tak się naciągać kolejną godzinę.

Dzięki jodze wzrosła moja świadomość ciała – mniej się garbię, inaczej chodzę, często wykorzystuję momenty dnia codziennego, by się ponaciągać (wojownik III przy usypianiu dziecka? Nic trudnego.) Nie wspominam nawet o oczywistym – odkąd ćwiczę regularnie straciłam 2 cm w mojej odwiecznej strefie problematycznej, czyli w talii, a to naprawdę spory sukces. Ten ruch dodaje mi energii, mam ochotę na więcej. Zawsze byłam dość gibka, ale dopiero dwa miesiące temu po raz pierwszy od jakichś 10 lat dostałam głową do kolan. Założyłam, że do końca tego roku zrobię szpagat.

Te kilkadziesiąt minut jogi jest tylko dla mnie – w trakcie układów odpoczywam, wyciszam się. Na początku problemem dla mnie było oddychanie, tak kluczowe w jodze, ale już to opanowałam i zauważam różnicę – nic tak nie ułatwia wytrwania w skomplikowanej pozycji jak oddychanie właśnie. Kiedyś miałam dość po trzech minutach, teraz mi smutno, że trening się kończy, chcę więcej. Ruch dodaje mi energii, siły i motywację do działania.

Korzystam z aplikacji DailyYoga, Skimble oraz z filmów na Youtube, mojej ulubionej Steffy oraz SarahBethYoga. Za dwa tygodnie zamierzam wziąć udział w Jodze na trawie w Parku Śląskim i przyznaję, że trochę mam pietra, bo nie wiem, czy dam radę. Jestem jednak zdeterminowana, nie odpuszczę tego wydarzenia – nawet jeśli wysiądę w połowie treningu, to na pewno czegoś nowego się nauczę. Oby tylko nie padało!

Przeczytaj także

  • Basia

    Mam z jogą pewien problem i ciekawa jestem, jaka jest Twoja opinia na ten temat. Czy dla Ciebie joga jest tylko formą aktywności fizycznej czy również metodą na duchową odnowę, odświeżenie? Bo to tutaj pojawia się mój dylemat – jak się ma joga do wiary katolickiej? Wiele opinii na ten temat słyszałam i jestem ciekawa Twojej :)

    • Wiesz, ja na razie traktuję joga typowo jako ćwiczenie, nie czuję (jeszcze) tej duchowej odnowy. Co do zgodności z wiarą katolicką, to nie zastanawiałam się nad tym, bo od dawna nie jestem praktykująca, jednak znalazłam takie coś: http://www.tyniec.benedyktyni.pl/pl/forum/temat:19.htm Aczkolwiek po drodze spotkałam się też z artykułami w prasie katolickiej negującej tę postawę… Myślę, że katolik może swobodnie ćwiczyć jogę do czasu, kiedy będzie traktował to tylko jako trening. Ale to tylko moje zdanie ;)

  • Ruch jest dobry dla każdego, od młodego po starego a to jaką formę ruchu wybieramy to kwestia bardzo indywidualna;) Jedno jest pewne – każdy znajdzie coś dla siebie, bo dyscyplin jest sporo. Ja kocham biegać, bo tylko w tym w życiu byłam dobra, teraz trochę przystopowałam i wróciłam do treningów z Shaunem T, focus t25 – nie wiem do jakiej kategorii to podłączyć bo nie jest to typowy aerobik, który można spotkać na zajęciach zorganizowanych w siłowni. Ćwiczę w domu, bo to daje mi pełną swobodę co do ubioru (szorty + stanik sportowy wystarczy), godziny w jakiej ćwiczę i od razu mogę pójść pod swój prysznic i wrócić do reszty swoich obowiązków. Na jodze byłam raz i mnie nie pociągała, chociaż może kiedyś zmienię zdanie, bo przećwiczyłam na płytach z Shape jogę i była fajna taka płynna + elementy improwizacji z figur, które wcześniej były zaproponowane.

    • Bieganie jest fajne, ale niestety z powodów zdrowotnych nie mogę uprawiać tego sportu, stawiam więc na coś spokojnego ;)

      • Rozumiem, tak jak pisałam jest tyle dziedzin, że każdy znajdzie coś dla siebie, najgorzej jest nic nie robić:p

        • Masz całkowitą rację!

  • Karolina Mojko

    Uprawiam jogę od dwóch lat i zgadzam się w pełni z Tobą, zwiększa gibkość, wzmacnia mięśnie, wycisza i uspokaja. Chodzę na zajęcia do trenerki bo nie potrafię z TV i internetu odtworzyć pewnych szczegółów ćwiczeń, które są bardzo ważne. Pozdrawiam serdecznie.

    • Tak sobie myślę, że niedługo też zacznę przynajmniej raz w tygodniu ćwiczyć w grupie, pod okiem trenera, który naprawi moje błędy w postawach, a na pewno takie się u mnie pojawiają.

  • uwielbiam jogę i wszelkie formy aktywności, więc rozumiem Cię jak piszesz, że ruch zmienia :) myślę, że joga w parku przypadnie Ci do gustu, bardzo fajna forma ćwiczenia :)
    teraz mam przerwę w normalnych, intensywnych treningach (ciąża), więc został mi tylko basen i zestaw lekkich ćwiczeń siłowych i rozciągających, ale już się nie mogę doczekać kiedy wrócę do biegania i triathlonu :)

    • Szalona! :) Ja ćwiczyłam też lekką jogę w ciąży, bardzo fajne zestawy znalazłam tutaj: https://youtu.be/B87FpWtkIKA (i kolejne odcinki), może też przypadną Ci do gustu.

  • Oj ja również z tych ze sportem na bakier. próbowałam różnych rzeczy, ale zapału starcza mi tylko okazjonalnie. ale teraz, gdy jestem pękata do granic możliwości, tęsknię za ruchem i chyba się przymierzę po porodzie i połogu. Chyba umiem sobie wyobrazić ten rodzaj energii i zmiany, o którym piszesz.

    • Coś w tym jest, jak już się człowiek ruszy z kanapy, to może więcej ;) Aczkolwiek u mnie zmiana zaszła dopiero wtedy, kiedy zaczęłam ćwiczyć codziennie, zobaczymy, jak długo będę się tego trzymać…

  • Tez muszę spróbować, ostatnio walczyłam na pilatesie, ale to chyba nie to :)

    • Jak wspomniała niżej Bogusia – jest tyle dyscyplin sportu, że każdy znajdzie coś dla siebie, więc na pewno i na Ciebie czeka coś wystrzałowego ;)

  • Anna Ogrodnik

    A ja rower,rower i długie spacery z moimi kijkami do nordic walkingu. Ruszać się to jest coś wpaniałego pokonać lenia.Polecam