Proste życie

Odpoczywać trzeba umieć

16/04/2015

odpocząć

1. przerwać jakąś czynność związaną z wysiłkiem w celu zregenerowania sił
2. pozbyć się uczucia zmęczenia, zajmując się czymś, co sprawia przyjemność
3. zrobić sobie przerwę w wykonywaniu uciążliwej czynności

(Słownik języka polskiego)

Nie tak dawno pisałam, że wśród moich priorytetów znajduje się odpoczynek (przeczytaj tutaj). Zazwyczaj kiedy mój mąż zabierał dzidzię na spacer, by dać mi godzinę-dwie wytchnienia, odpoczywałam dość aktywnie, bo ćwiczyłam jogę, brałam prysznic, odpisywałam na komentarze, przygotowywałam kolację albo przy odrobinie szczęścia czytałam książkę. Ostatnio jednak nie czułam się najlepiej, nie miałam siły wstać z łóżka, więc planowałam odpocząć pasywnie, leżąc i nic nie robiąc. To była katorga. Doszłam do wniosku, że odpoczywać też trzeba umieć…

Człowiek przyzwyczajony do spędzania dni na pełnych obrotach mając chwilę wytchnienia czuje się dziwnie, ciągle ma wrażenie, że jest coś do zrobienia. Tak też było ze mną – teoretycznie leżałam w łóżku zbierając siły, jednak cały czas wstawałam, by coś zrobić: a to umyć talerz (przy okazji piekarnik i lodówkę), przetrzeć lustro (ostatecznie skończyło się gruntownym sprzątaniem łazienki), wstawić ogłoszenia na OLX, nastawić pranie… Kiedy domownicy wrócili nadal byłam zmęczona. Przypuszczam, że nawet gdyby ich nie było parę godzin więcej, nie dałabym rady odpocząć.

W moim poście o priorytetach pisałam, że trzeba wiedzieć, kiedy odpuścić. Jak widać sama poległam na tym polu, ale z drugiej strony, jeśli w hierarchii postawiłam najpierw dom, potem odpoczynek, to ogarnięcie naszych 31 metrów może służyć jako wymówka. Nie chciałabym jednak, by mój pracoholizm – o który nigdy bym się nie posądzała – w negatywny sposób wpłynął na moje zdrowie fizyczne jak i psychiczne. Organizm musi mieć czas na regenerację, a skoro nasze noce od ośmiu miesięcy nie służą już do spania (pobudka w najlepszym wypadku co dwie godziny, w najgorszym – co dwadzieścia minut), to trzeba dać mu szansę na nabranie sił w inny sposób.

Chciałabym umieć wyłączyć myślenie, odciąć się od teraźniejszości, ale niezbyt często mi to wychodzi (nawet podczas fazy relaksacji podczas treningu myślę, co mam do zrobienia…). W wielu poradnikach mówi się o zbawiennych właściwościach medytacji, ale nie potrafię medytować. Wychodzi na to, że efektywnego odpoczynku trzeba się nauczyć. Macie jakieś porady, jak odpoczywać, by odpocząć?

Przeczytaj także

  • Chyba jestem złą osobą do komentowania tego wpisu, bo sama
    odpoczywam mało (z wyboru). Jednak staram się wysypiać, nie przesypiać. Również
    kąpiel jest dla mnie idealnym rozwiązaniem.
    Pozdrawiam

    • Marta

      Co do spania – jeśli masz małe dziecko – czy próbowałaś wziac córkę na noc do swjego łóżka, czy dla CIebie to nie wchodzi w grę? Z mojego doświadczenia polecam, jakoś się nam sny synchronizują, i generalnie się wysypiam. Ale wiem, że to nie dla każdego. A bez dobrej jakości sny ciężko jest odpocząc w dzień, niestety. POzdrawiam i życzę wyspania się:) przede wszystkim:)

      • Śpimy z małą, ale niestety jest to najgorszy kompan do spania: wierci się, kopie, jak się budzi, to płacze na cały regulator albo też budzi się pełna sił o 2 nad ranem i zaczyna się po nas wspinać… A potem ciężko ją znowu uśpić. Dziś np. o 5 zaczęła swoje wspinaczki i śmiechy do rozpuku :) Nie ma lekko…

    • Każda rada jest dobra. Czasem rzeczywiście marzę o kąpieli, ale mamy tylko prysznic, a to nie to samo…

  • Chyba jesteś typem, który musi planować odpoczynek poza domem. Mnie też z kanapy wołają przedmioty, które nie są na swoich miejscach, zakurzony parapet i inne drobiazgi. Jakie rozwiązania przychodzą mi na szybko do głowy: ławka w jakimś ładnym miejscu, wizyta w bibliotece, fryzjer z farbowaniem :D

    • Kurczę, w sumie masz rację; jako typowa domatorka nie wpadłabym na to sama… ale rzeczywiście, odpoczynek poza domem wydaje się konkretnym rozwiązaniem. A przy okazji przypomniałaś mi o umówieniu wizyty u mojego fryzjera ;)

  • tak się złożyło, że ja mam porady, zapraszam do mnie ;) a serio – ja wierzę w uważność, nie w odcinanie się od teraźniejszości, a praktykowanie teraźniejszości, skupienie na niej i koncentrację. też mam często takie stany jak opisałaś, ale jak uważnie podchodzę do tego co robię, mimo wszystko znajduję w tych prostych czynnościach miejsce na odpoczynek.

    • Widzisz, muszę częściej czytać subskrybowane blogi :) Z tym ćwiczeniem uważności u mnie cienko… Tak jakbym nie była jeszcze nie to gotowa.
      Mam wrażenie, że cały dzień jestem skupiona na opiece nad Mają i dlatego chciałabym mieć chociaż tę godzinę na niemyślenie. Jestem osobą, która w kółko analizuje i angażuje głowę na maksa i czasami mam tego aż nadto…

      • Z uważnością jest jak z minimalizmem, nie każdemu pasuje. Mnie ona właśnie pomaga uwolnić się od nieustannego analizowania wszystkiego i daje komfort z mniej obciążonej gonitwą myśli obecności.

  • Łączę się w bólu! Póki co jedyna forma odpoczynku, która mnie jako tako relaksuje to spacer lub czytanie książki. Leniuchowanie na kanapie nie wchodzi w grę, zawsze znajdę coś do roboty. Dwa lata temu próbowałam medytacji, ale to trudna sztuka i szybko się poddałam. Chyba warto znów zacząć.