Wokół szafy

Nasza walizka na trzydniowy wyjazd

30/04/2015

Trzy osoby (w tym niemowlak). Trzy dni (w tym dwie noce). Jedna mała walizka.

Wracamy do starych przyzwyczajeń i jedziemy na trzy dni do Warszawy. To będzie pierwszy wyjazd Mai, kiedy to spędzi dwie noce poza domem. Zobaczymy, jak nam to wyjdzie. Pogoda nie zapowiada się ciekawie, ale znalazłam parę miejsc podobno przyjaznym dzieciom, więc w razie niepogody będziemy je sprawdzać. (Czy ktoś z Warszawy może podpowiedzieć, gdzie będzie mile widziany czasem marudny, ale słodki niemowlak?)

Mimo że nie jestem ekspertem w sztuce pakowania, to postanowiłam podzielić się z Wami tym, co zabieramy. Kiedyś prawdopodobnie na trzy dni wzięlibyśmy dwie walizki albo jedną wielką. Parę dobrych wyjazdów już za nami i wiemy, że większości spakowanych rzeczy i tak się nie używa, szkoda więc miejsca (którego i tak po wpakowaniu spacerówki za wiele nie będzie). Tym razem spróbujemy zabrać wszystko w jednej walizce podręcznej, czyli o wymiarach zbliżonych do akceptowanych w kabinie samolotu. Samolotem nie lecimy, ale nasze kompaktowe autko ma podobnie ograniczony metraż.

Zalety posiadania małej i spójnej garderoby to m.in. łatwość skomponowania zestawów na wyjazd, bo tak naprawdę wszystko do siebie pasuje. Jakiś czas temu wyleczyłam się z pakowania na zapas, tzn. brania ubrań „w razie czego”, co miało obejmować pobrudzenie/zalanie szamponem/rozerwanie/opady śniegu latem itp. Nigdy przenigdy nie spotkało mnie coś takiego, nigdy nie skorzystałam z dodatkowej pary butów na wyjeździe, nigdy nie przydał się dodatkowy sweter czy rezerwowa para skarpetek. Oboje z mężem wychodzimy z założenia, że w dzisiejszych czasach nawet na stacji benzynowej można zaopatrzyć się w awaryjnej sytuacji. Fakt, dwa lata temu też na majowy weekend wybraliśmy się do Trójmiasta, miało być zimno i deszczowo, więc zabraliśmy typowo wiosenne rzeczy – swetry i dżinsy. Wtedy zaskoczyło nas lato i mimo ubrania na cebulkę musieliśmy zawijać nogawki spodni, by nie umrzeć z gorąca. Gdzieś w głowie mamy tamto doświadczenie, stąd letni element w walizce.

Uproszczenie rytuałów pielęgnacyjnych i makijażowych pozwala na szybkie skompletowanie kosmetyczki, która już nie pęka szwach, jak to miało miejsce jeszcze kilkanaście miesięcy temu. Przy pakowaniu wychwalam więc minimalizm pod niebiosa ;)

Co zabieramy?

Mama:

  • dwa t-shirty + bluzka z długim rękawem
  • legginsy (na podróż) + tregginsy (wygoda ponad wszystko)
  • sweter
  • chustka pod szyję
  • piżama
  • klapki
  • bielizna + skarpetki
  • suszarka (jeszcze nie do końca wiem, jak działają moje nowe krótkie włosy, więc suszarka przyda się do ewentualnego ujarzmienia kosmyków)

Tata:

  • trzy t-shirty
  • dżinsy + krótkie spodnie
  • marynarka
  • piżama
  • klapki
  • bielizna + skarpetki

Dziecko:

  • trzy bodziaki + pajac
  • getry + półśpiochy
  • kurtka + sweter
  • czapeczka, opaska, chustka pod szyję
  • misiek + książeczka (w razie niechęci do spania podczas podróży)
  • zestaw typowo bobasowy, czyli pieluchy, chusteczki nawilżane, śliniak itp. w osobnej torbie

Dodatkowo zabieramy po jednym ręczniku (lubimy mieć swoje), kosmetyki w małych opakowaniach, tablet i nocnik (żeby mała nie zapomniała, jak to jest). Poza tym cienki koc, który możemy użyć na wiele sposobów (okryć Maję w wózku, usiąść na trawie, rozłożyć na hotelowej podłodze). Nie wiem, czy to dużo, czy mało. Lista wydaje się długa, ale to nasze minimum.

walizka na trzydniowy wyjazd

Jeszcze tylko rano dorzucimy kosmetyczkę i walizka zapakowana!

Pamiętam jak jeszcze w ciąży kolega stwierdził „Zobaczysz, jak się wam urodzi dziecko, to skończą się te wasze wyjazdy. Dla dziecka trzeba zapakować milion rzeczy i w ogóle podróżowanie z nim to problem”. Strasznie mnie to wtedy wkurzyło i zawzięłam się, by udowodnić mu, że nie dla dziecka nie trzeba aż tak radykalnie zmieniać trybu życia. P. chyba nie czyta mojego bloga, więc niczego mu nie udowodnię, ale pokażę samej sobie, że wszystko się da. Zresztą, czytałam tyle relacji rodziców, którzy zwiedzili pół świata z niemowlakiem w chuście, że wiem, że wszystko się da i nie ma co słuchać marudzącego otoczenia. Podróże z dzieckiem to okazja, by poznać samego siebie, a dla malucha – by poznać nowe smaki, ludzi, inne otoczenie. Jeśli jej się nie spodoba, trudno, wrócimy wcześniej, bo nie musimy za wszelką cenę obejrzeć obchodów 3 maja. Chcemy tylko w trójkę przeżyć nową przygodę.

Przeczytaj także

  • to strasznie głupie jak ludzie naokoło starają się wmówić Ci, że podróż z dzieckiem to tylko uciążliwy problem i niekończąca się ilość rzeczy do zabrania. jednak jak widać – można inaczej :)

    • Często spotykam się z opinią, że z dzieckiem powinno się siedzieć w domu, zamknąć na cztery spusty i w ogóle zapomnieć o tym, że kiedykolwiek miało się jakieś pasje ;) Ale na szczęście takie myślenie się zmienia.

  • Tak pomyślałam – a nie zmarzniecie?
    U mnie również priorytet – wziąć jak najmniej i bawić się dobrze. I nie wierzę, że po urodzeniu dziecka trzeba większego mieszkania, samochodu, bagażu itp.

    • Mari, dzięki za troskę, oczywiście, mieliśmy kurtki :) A pogoda nam się bardzo udała, oprócz piątkowej burzy, która prawie nas złapała w parku w Wilanowie.

  • Złapałaś mnie. To mi nie idzie najlepiej. Mam tendencje do przesady, wynikające po części z faktu, że moje dziecko ma talent do brudzenia. Ale przy dwójce trzeba by to przemyśleć…

    • Maja w pierwszy dzień pobrudziła wszystkie swoje bodziaki ;) Udało się je ogarnąć wieczorem i rano były czyste, suche i gotowe do ubrania. Obawiałam się właśnie takiej sytuacji, ale chyba nie ma takich bez wyjścia. Coś jednak czuję, że z wiekiem Maja będzie podobna do Twojej córeczki ;)

  • OK. Dla dziecka trzeba spakować sporo, ale nie popadajmy w przesadę. Ja sama tez zabierałam swoją bratanice na weekend i nigdy nie chodziłam przesadnie obładowana. Jak się do tematu podejdzie rozsądnie to z dzieckiem można podbić swiat! :) Ja głęboko w to wierzę! :)

    • Święte słowa :)

  • ja dopiero za 2 miesiące będę miała malucha w domu, ale też chcemy z nim jeździć tak jak do tej pory i mam nadzieję, że ilość rzeczy nas nie przytłoczy, chociaż jesteśmy z Mężem minimalistami od dłuższego czasu i mamy skrytą nadzieję, że nasz synek też nie ”obrośnie w rzeczy” :)

    • Dzieci uczą się na przykładzie, więc jest duża szansa, że nie będzie miał wielkich potrzeb. Miłej końcówki ciąży!