Książki Minimalizm

Anna Mularczyk-Meyer „Minimalizm po polsku”

26/02/2015
Minimalizm po polsku

Wreszcie znalazłam czas, by sięgnąć po „Minimalizm po polsku” Ani Mularczyk-Meyer (historię jej początków z minimalizmem możesz przeczytać tutaj). Już od pierwszych stron miałam wielką ochotę zacząć zaznaczać ciekawe cytaty, ale nie miałam małych przylepnych karteczek-fiszek. Odezwała się we mnie dusza konsumpcjonisty „trzeba kupić”, a zaraz po chwili „Nie no, znowu kupić?”. Wyciągnęłam większe samoprzylepne karteczki i pocięłam na mniejsze. Potrzeba matką wynalazków. Wiem, nie są to szczyty DIY, ale wcześniej naprawdę wstrzymałabym się z czytaniem do czasu zakupu potrzebnych mi mini-karteczek. Nowa ja jednak nie może już robić takich głupot.

„Minimalizm po polsku” jest dla wszystkich, ale w szczególności skierowana jest do tych, którzy dopiero poznają filozofię minimalizmu. Czytając słowa autorki czułam się, jakby opisywała moją historię, bo w wielu miejscach nasze nawyki i podchodzenie do pierwszych prób ogarnięcia chaosu wyglądały podobnie.

Tak naprawdę po przeczytaniu „Minimalizmu…” pomyślałam sobie, że mój blog nie ma sensu – Ania napisała już wszystko. Z drugiej strony autorka bardzo dobrze prezentuje fakt, że każdy z nas może interpretować minimalizm po swojemu, każdy ma swoją drogę do osiągnięcia zadowolenia z prostego życia, więc i nigdy nie będziemy w stanie napisać o minimalizmie wszystkiego. Dlatego bloga piszę dalej.

Moja recenzja klasyczną recenzją nie będzie. Chciałabym za to podzielić się z Wami najciekawszymi cytatami z książki. „Minimalizm po polsku” jest kopalnią uniwersalnych cytatów, a także ucztą słowną. Jeśli jeszcze nie mieliście okazji zapoznać się z tą pozycją, to naprawdę polecam. Jeśli interesuje Was tematyka prostoty, minimalizmu, lepszego życia, to książka Ajki jest lekturą obowiązkową.

(…) minimalizm to narzędzie, które może pomóc człowiekowi poznać samego siebie. Poprzez odejmowanie.

Mawia się, że minimalizm polega na zadawaniu sobie pytania, czego się potrzebuje. Moim zdaniem trzeba to pytanie sformułować inaczej: Czego nie potrzebuję?

Minimalizm nie polega na leczeniu frustracji związanej z nieposiadaniem czy posiadaniem mniej niż inni (…). Minimalizm rozprawia się z tą frustracją inaczej: zamiast ją leczyć, pomaga się jej pozbyć dzięki zmianie sposobu patrzenia na świat.

Minimalizm zaczyna się wraz z uświadomieniem sobie, jak niewielka część tego, co posiadamy, wystarczyłaby nam do przeżycia.

Prawdy, o których często zapominamy:

Ograniczać należy również przyjemności, ponieważ w nadmiarze powszednieją.

Zamiast starać się zaspokoić nienasycenie, trzeba je wyciszyć.

Zwróćcie uwagę na tę piękną metaforę:

Oprócz konsumpcji pojawił się też jej siostry, bracia i dzieci: reklama, marketing, promocja, przecena, wyprzedaż, debet, pożyczka i kredyt. Z początku nie było wiadomo, co począć z tą wesołą gromadką, ale potem zagościła w naszej rzeczywistości na dobre i na złe.

Cytatów zaznaczonych mam więcej, ale nie chcę nikomu odbierać radości z odkrywania tych głębokich słów dzieląc się wszystkim.

Z niecierpliwością czekam na drugą książkę Ani Mularczyk-Meyer, która już się tworzy.

Jeśli moja recenzja przekonała Cię do przeczytania książki, to możesz ją kupić w formie e-booka klikając na poniższy link. Jest to to link afiliacyjny, tzn. że jeżeli dokonasz zakupu za jego pośrednictwem otrzymam niewielką prowizję. Tym sposobem i przeczytasz dobrą książkę, i wesprzesz dalsze funkcjonowanie Drogi do minimalizmu.

Przeczytaj także

  • Anna Mularczyk-Meyer

    Dziękuję za ciepłe słowa, serce mi rośnie, gdy widzę te karteczki :)

    • Bardzo dobrze czytało mi się Twoje dzieło :) Oby jak najwięcej ludzi je przeczytało.

    • U mnie tych karteczek było chyba jeszcze więcej :) Zaznaczyłam całą masę fragmentów!

  • Marto, szkoda, że nie napisałaś więcej w komentarzu… Nie chciałabym, żeby komentarze na moim blogu były wymianą linków, tylko swoich spostrzeżeń. Pozdrowienia!

  • Ruda

    Kocham minimalizm, choć nigdy nie stosowałam się świadomie do jego zasad, do niedawna nawet nie wiedziałam co to jest. Z rodzinnego domu wyniosłam dużą porcję oszczędności i szacunku do natury oraz jedzenia, a od siebie dodałam pragnienie posiadania domu w którym łatwo jest utrzymać porządek.
    Pamiętam, że w domu ciągle słyszałam, że trzeba: wyłączać światło po wyjściu z pokoju lub gasić część jeśli nie jest właśnie potrzebne np. do czytania; oszczędzać wodę, jeść z umiarkowaniem i nie kupować śmieci w sklepie (zresztą zużyte jedzenie było przetwarzane na kompost i zużywane w następnych latach w ogródku). Po wyjeździe na studia, a potem po założeniu własnej rodziny (oraz pierwszym zachłyśnięciu się samodzielnie zarobionymi pieniędzmi) zabrałam się za wyrzucanie i upraszczanie sobie życia: w domu żadnych dywanów, zamknięte szafki, żadnych firanek i zasłon etc. Do dziś ręczniki nie pasują idealnie do kafelek w łazience, a pościel do innych elementów sypialni, ale takie dostałam kiedyś w prezencie :) Wiadomo, że nie będę bardziej szczęśliwa, kiedy kupię takie idealne…
    Nie rozwodząc się na temat mojego stylu życia, który przez różnych ludzi był i jest uważany za skąpstwo, nieumiejętność cieszenia się życiem (bo przecież trzeba kupować, kupować i jeszcze raz kupować) i inne w tym guście, cieszę się, że na minimalizm przyszła moda (nie piszę tego w negatywnym znaczeniu), choć dla mnie to właśnie oszczędność i szacunek dla otoczenia w nowym opakowaniu. Przyjemnie jest spotkać (choćby przez sieć) innych, którzy również odczuwają przyjemność z wyrzucania śmieci i satysfakcję z rozsądnie wydanych pieniędzy. Jest takie powiedzenie o oszczędnej osobie, że ogląda każdą złotówkę z każdej strony zanim ją wyda. Trochę złośliwe, prawda? A właśnie gdy każdą złotówkę wydaje się rozsądnie, to trzeba ich dużo mniej, co oznacza, że można mniej czasu pracować, a więcej przeznaczyć dla siebie i dla najbliższych.
    Pozdrawiam

    • Bardzo dziękuję za tak długi i rozsądny komentarz! To fakt, niestety często oszczędność i nie kupowanie jest widziane przez nasze społeczeństwo jako skąpstwo. Na szczęście oprócz mody na minimalizm, przyszła też chyba moda na oszczędzanie – dla niektórych konieczność, dla innych po prostu otwarcie oczu na to, co naprawdę ważne. Cieszę się, że odkryłam minimalizm na tym etapie życia, kiedy mogę te idee przekazać mojej córce od małego. Mam cichą nadzieję, że za kilkanaście lat będzie mogła założyć swoje „gniazdko” i podejść do tego wszystkiego jak Ty. Pozdrowienia!

  • Kupiłam dziś tą książkę i tłumaczę sobie że kupuję ją dla mamy ;)

  • Małgorzata

    Tej książki jeszcze nie mam w swoim zbiorze. Ale i tak gdybym kupiła musiała by poczekać na swoją kolej. Ostatnio ( w ciągu 3 miesięcy) kupiłam 25 nowych książek. Już teraz mam ich ( poza tymi nieprzeczytanymi jeszcze) około 25. Chciałabym też ograniczyć papierowe ( tradycyjne) książki do liczby 45 a resztę mieć w wersji cyfrowej. Już stosowne kroki poczyniłam. Z każdym wyrzuconym nie potrzebnym przedmiotem czuję gdybym zrzuciła kolejne kilogramy poczucia winy za mój lekki stosunek do pieniądza i niewyjaśniony racjonalnie kompulsywny konsumcjonizm. ( przepraszam jeśli napisałam coś z błędem). Pozdrawiam .