Minimalizm

Projekt Zero

30/01/2015
zero

Wielu blogerów namawia do zrobienia porządków w skrzynce mailowej, czyli wprowadzenia w życie zasady Inbox Zero. Ja próbowałam, ale jeszcze nie jestem mentalnie gotowa na wyzerowanie skrzynki. Zamiast tego założyłam sobie Projekt Zero w zamrażalniku. Nazbierało się tam tyle różnych produktów żywnościowych, że szkoda gadać… Teraz, po sukcesywnym tworzeniu cudów z mrożonych warzyw i owoców, zamrażalnik jest pusty i cieszę się, że wreszcie mogę zacząć od początku, od tej wymarzonej carte blanche, tzn. wcielić w życie nawyk opisywania zamrażanych produktów, czym są, kiedy powstały i do kiedy trzeba je spożyć (przyda się ta ściąga).

Co jeszcze udało mi się wyzerować? Moją kolekcję świeczek zapachowych. Miałam ich całą szufladę, a najstarsza miała chyba z 5 czy 6 lat. Został mi jeden tealight o moim ulubionym zapachu jabłka z cynamonem. Teraz jeśli będę kupować tego typu świece, zawsze będzie to jedna sztuka, a po jej wypaleniu następna, ale tylko jedna, nie chcę znowu wpaść w wir niewykorzystywanej kolekcji. Może czas na osławione Yankee Candle?

Zrobiłam też porządki na Facebooku, pożegnałam znajomych, z którymi od dawna nie miałam kontaktu i po wielu bojach oczyściłam fejsbukową skrzynkę odbiorczą (musiałam ściągnąć plugin ułatwiający usuwanie wiadomości, bo nie byłabym w stanie ręcznie usunąć ponad tysiąca konwersacji… nie wiem, jaki cudem zebrało się tego aż tyle).

Oczyściłam Feedly, usuwając większość blogów (w tym te „sztandarowe” amerykańskie, bo ich zawartość zaczynała mnie wkurzać swoją powtarzalnością), pozostawiłam tylko te rzeczywiście warte uwagi. I tak nie mam zbyt wiele czasu na czytanie postów, a kiedy zbierało mi się ponad 500 zaległych wpisów, to nie byłam w stanie ich rzeczywiście czytać, więc cała subskrypcja psu na budę.

Przy okazji uporządkowałam Pinterest. Początkowo miałam ochotę wyzerować ilość obserwowanych przeze mnie tablic, bo to byłoby najłatwiejsze, jednak zdecydowałam się zostawić te, które rzeczywiście mnie inspirują. Tym sposobem przeglądanie najnowszych pinów nie zajmuje mi tyle czasu, co wcześniej, a i tak znajduję pełno ciekawych rzeczy. Kolejny raz utwierdzam się w przekonaniu, że mniej = więcej. Mimo że obrazków jest mniej, to są one dla mnie bardziej wartościowe. Wiem, przykład z czapy, bo tzw. prawdziwy minimalista Pinteresta nie będzie w ogóle używał, ale co mi tam. Lubię ładne rzeczy, tego sobie nie odpuszczę. Wrażenia estetyczne są dla mnie bardzo ważne. Ważniejsze niż jakiś tam minimalizm

Przeczytaj także

  • Elly G

    Nie polecam Yankee Candle, sama się skusiłam przez to, że są takie osławione, a w praniu wcale nie wypadają jakoś rewelacyjnie, kopcą się na czarno i pachną po prostu sztucznie. Robią dobre pierwsze wrażenie, ale potem ciężko je ‚wymęczyć’ do końca. Próbowałam kilku różnych zapachów. Na razie się wstrzymuję i odkładam na Diptique :)

    • Dziękuję za podpowiedź. Może rzeczywiście nie ma co „inwestować” w Yankee Candle. A jakieś inne propozycje? Nigdy nie orientowałam się w tym temacie, głównie kupowałam świece w Ikei ;)

      • Elly G

        Diptyque, dostaliśmy z mężem jedną o zapachu Jasmine na ślub i muszę powiedzieć, że są warte grzechu, zwłaszcza, jeśli stawia się na minimalizm. W domu pachnie jak w luksusowej perfumerii jeszcze długo po zgaszeniu takiego cudeńka. Polecam poczytać recenzje na blogach :)

        • Z Diptyque kojarzę tylko Baies, które zdobią większość domów z blogów wnętrzarskich. Cena – kosmos, ale może rzeczywiście warto?

      • Marta

        bardzo polecam świeczki Candlelove – są ręcznie wykonane, sojowe i mają bardzo ładne zapachy.

        • Nie słyszałam o takiej marce, muszę się rozejrzeć. Ręczne wykonanie to duży plus.

          • Marta

            Mogłaś nie słyszeć bo to manufaktura typowa, dostępne na targach, w kilku butikach i necie (np na pakamerze). Ja dostałam w prezencie o zapachu biszkoptowym. Jest super.

  • Aga

    Jeśli chodzi o Yankee Candle, to muszę się nie zgodzić z poprzedniczką (może po prostu testowałyśmy zupełnie inne zapachy) – ale zapach Christmas Tree jest naprawdę urokliwy i naturalny, dom pachnie lasem. Świetny jest też zapach Clean Cotton pachnący świeżym praniem. Jak ktoś lubi słodkie, waniliowo-zimowo-wypiekowe zapachy, to u mnie też świetnie sprawdziło się Christmas Cookie. Testowałam jeszcze świeczki Kringle o zapachu świeżego chleba… nie polecam, śmierdziała starymi bułkami ;)

    • O nie, starych bułek wąchać nie będziemy ;) Dziękuję za rekomendacje, może coś uda mi się wybrać, jak przyjdzie co do czego…

  • zainspirowana wpisem wyczyściłam facebooka i zrobiłam porządki na 2 kontach pocztowych, nie mogę się przyzwyczaić do inbox zero

    • No proszę, super! Faktycznie, pusta skrzynka wygląda inaczej, ale też od razu jakoś tak lżej, prawda?

  • Nie zauważyłam, że Twój komentarz utknął do moderacji… dzięki za linka!

  • mam nadzieję, że uda mi się utrzymać ten stan. jest zdecydowanie lżej dlatego tak podoba mi się idea zerowania

  • A ja właśnie lubię pocztowy inbox zero. Niestety nie udaje mi się go utrzymać na stałe, ale wprowadzam go raz na dwa tygodnie. Może i u ciebie to się przyjmie?

    • Ogólnie z automatu kategoryzuję pocztę, ale czasem wydaje mi się, że akurat ten a ten mail MUSI zostać w inboksie, bo jest ważny, musi być na widoku. I potem tak zostaje, mimo że jego ważność maleje z dnia na dzień… Ale myślę, że 12 maili w Skrzynce zamiast zwyczajowych dwustu to chyba osiągnięcie ;)

  • od kilku dni powoli zmierzam ku czystce w poczcie elektronicznej. jeszcze chwila i będzie jedno miejsce z projektem zero :)

    • Super! Oby tak dalej :)

  • Skrzynki mam prawie każdego ranka wyczyszczone do zera, ale przypomniałaś mi o kopalni tea lightów i innych zapachowych :P