Proste życie

Droga do prostego życia

24/07/2013

Minimalizm to nie tylko wolność. To głównie świadomość wyborów. Najpierw musi ustalić priorytety, by każdy z naszych wyborów był przemyślany i dostosowany do naszej rzeczywistości. Innymi słowy – nie wystarczy wyrzucić połowy ubrań, większości książek czy zdjęć, trzeba też wstrzymywać się przed nierozważnym kupnem nowych. Oczyszczanie domu to dopiero pierwszy etap prostego życia.

Minimalizm to nie asceza. Oczywiście, niektórzy wolą liczyć to, co posiadają, by zmieścić się w magicznej liczbie 100, ale nie można popadać w skrajności. Musimy spojrzeć na nasze życie z zewnątrz i zastanowić się, co jest dla nas ważne, jak wygląda nasz dzień, tryb życia i powoli usuwać wszystko to, co nie pasuje do tego obrazka.

Niedawno podjęłam decyzję o rezygnacji ze studiów doktoranckich. Obecne warunki zatrudnienia oraz brak perspektyw pracy na uczelni zmusiły mnie do podjęcia „normalnej” posady, co niejako zmieniło moje priorytety i plany na przyszłość. Po dwóch latach tego „normalnego” etatu i wypełniania obowiązku doktoranta (czyli prowadzenie zajęć na uczelni za darmo…) czułam, że nie spełniam się na żadnym poziomie. Nie mogłam poświęcić się w całości ani studentom, ani pracy w firmie, bo zawsze musiałam zrezygnować z jednego na korzyść drugiego. Nie miałam też już serca do pracy naukowej, poszukiwania odpowiedzi na moje pytania językoznawcze już nie dawały mi tyle radości, co na pierwszym roku, kiedy jeszcze miałam czas i warunki do wyjazdów na konferencje i pisanie artykułów. Wobec tego wszystkiego decyzja o rezygnacji z doktoratu była dla mnie oczywista – nie mogłam zrezygnować z płatnej pracy, bo założenie rodziny wymaga przecież środków finansowych, a praca naukowa, jakkolwiek by nie była pasjonująca, może nas nakarmić jedynie duchowo. W momencie, kiedy już byłam przekonana do rezygnacji poczułam wielką ulgę. Zniknęło jakieś takie obciążenie psychiczne (że coś nade mną wisi, że z czymś nie zdążę lub będzie na niskim poziomie i inne tego typu pesymistyczne myśli), przyszłość zaczęła się kształtować zupełnie inaczej. Udało mi się do przyjęcia mojej decyzji namówić rodziców, którzy, początkowo niechętni, całkowicie zgodzili się z moim rozumowaniem.

Ta decyzja była zaczątkiem drogi do prostego życia. Teraz może być już tylko lepiej.

Przeczytaj także

  • Świetnie! Od początku miałam podobne dylematy. Tyle tylko, że wciągnęło mnie prowadzenie zajęć ze studentami. Teraz poczuję ulgę, kiedy wreszcie skończę te studia.

    • Trzymam kciuki! Też lubiłam prowadzenie zajęć, szczególnie kiedy w końcu dostałam takie konkretne, a nie tylko gramatykę. Czasem za tym tęsknię, bo, szczególnie na zaocznych, miałam do czynienia z ludźmi pełnymi pozytywnej energii.

  • Pingback: Upraszczam się | PANI POCZYTALNA()